To na nich wzoruje się TV Republika? "Narcyzi, którzy muszą być liderami"
- Nieustanne prośby o pieniądze, jakie TV Republika kieruje do swoich widzów, przypominają formułę amerykańskich telewizji ewangelizujących.
- Historię rozwoju tamtych stacji przybliża w rozmowie z tokfm.pl Radosław Korzycki.
- Nawet konflikt między prawicowymi prywatnymi telewizjami w Polsce można bez trudu porównać do amerykańskich starć między charyzmatycznymi teleewangelistami o wielkim ego.
Telewizja Republika, która w ostatnich tygodniach przypuściła zmasowany atak na Jurka Owsiaka i jego Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, promuje przy tym zbiórkę finansową na własne cele. "Nie daję na Owsiaka, wspieram Republikę" - akcję pod takim hasłem stacja rozpoczęła w styczniu. Była to kolejna z długiej serii zbiórek finansowych, które można zobaczyć na antenie prawicowej telewizji. Wcześniej TV Republika zbierała już na kamery, na ścianę wideo do studia, na scenografię czy też na "system ochrony przed bodnarowcami" (cokolwiek to znaczy).
TV Republika. Charyzmat i klapki
Metody telewizji Tomasza Sakiewicza to odwzorowanie historii mediów zza Oceanu, a dokładniej stacji o mocno religijnym zabarwieniu. Potwierdza to rozmówca tokfm.pl, dziennikarz i były korespondent polskich mediów w Stanach, Radosław Korzycki. - Historia amerykańskich telewizji ewangelizujących to historia zbierania pieniędzy. Ich szefowie robili biznes w sposób, który przypomina ścieżkę rozwoju TV Republika - przyznał. - Kluczem jest zbudowanie charyzmatu, co udaje się Sakowiczowi - stwierdził, oceniając aktualną formułę stacji.
- W Ameryce zaczęło się od apeli o datki. W zamian za to oferowano modlitwy w intencji i błogosławieństwa. Głównym adresatem tych próśb byli ludzie starsi i ci, którzy mieli poczucie beznadziejności - tłumaczył. Co ciekawe, w TV Republika zbiórki zaczęły się po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych w 2023 roku. Można je tłumaczyć odcięciem od państwowych funduszy, ale też wzrosła wtedy mocno grupa widzów rozczarowanych sytuacją w kraju.
Putin daje sobie 3 lata? Ekspert wyjmuje tabelki i sprawdza alarmujące doniesienia
Teleewangeliści za Oceanem po pewnym czasie wpadli na pomysł, jak zintensyfikować zbiórki. - Zaczęły się całodniowe audycje - telethony [połączenie słów telefon i maraton], podczas których telefonicznie można było przekazywać datki - opowiadał Korzycki. Ta formuła w czasach internetu wydaje się już mocno retro, za to kolejny etap rozwoju już można bez trudu znaleźć w katalogu pomysłów Republiki na zarabianie na swoich widzach. - Z czasem pojawiły się do kupienia rozmaite artefakty i gadżety - tłumaczył ekspert. Dziś w sklepie TV Republika można znaleźć nie tylko koszulki, czapki parasole czy kubki z charakterystycznym logiem, ale także sygnowane przez stację paczki kawy, otwieracze do butelek, klapki w kilku rozmiarach czy polskie wersje amerykańskich komiksów religijnych.
Hejt na Owsiaka i WOŚP. 'TV Republika przekracza granice'
TV Republika. Będą umieli się z tego rozliczyć?
To, do czego Amerykanie w końcu doszli - czyli audycje sponsorowane i umowy partnerskie - to dziś codzienność wszystkich stacji telewizyjnych i od tego TV Republika w dużej mierze zaczynała. Tymczasem w Stanach po latach wyszło na jaw, że nie każdy z tych zebranych sum potrafi się łatwo rozliczyć. - W kilku głośnych przypadkach okazało się z czasem, że pieniądze, które miały służyć szczytnym celom, były wydawane na luksusowe życie teleewangelistów. Słynny tu jest przypadek Jimmy'ego Swaggarta - tłumaczył Korzycki.
- Media tego typu dobrze opisał Phil Collins w piosence grupy Genesis "Jesus He Knows Me" w 1992 roku. Teledysk i słowa świetnie oddawały hipokryzję tych charyzmatycznych gwiazdorów telewizji. Collins śpiewał "Jezus, on mnie zna i wie, że mam rację. Rozmawiam z Jezusem przez całe swoje życie" - cytował ekspert, przekonując, że nawet skandale obyczajowe nie były czasem w stanie poważnie zaszkodzić charyzmatycznym liderom. O tym też śpiewał Collins w tej piosence.
Pojedynek narcyzów
Jeszcze jedną analogię do Stanów można zauważyć, przyglądając się coraz brutalniejszym uszczypliwościom i krytycznym komentarzom, jakie wymieniają między sobą TV Republika i telewizja wPolsce24. - Telewizje ewangelizujące walczą często o tę samą grupę odbiorców. Ich liderzy konkurują ze sobą, ale raczej to nie tyle kwestia pieniędzy, których wystarczyłoby pewnie dla wszystkich, co raczej ich ego. To narcyzi, którzy muszą być liderami. Muszą być najlepsi. Stąd wieloletni konflikt między Billym Grahamem, Jerrym Fallwelem i Patem Robertsonem - tłumaczył rozmówca tokfm.pl. Wszyscy trzej już nie żyją, ale ich wzajemne próby zdyskredytowania są ważnym elementem historii amerykańskich mediów.
Co ciekawe, nie do przecenienia jest też ich wpływ na politykę (co z kolei może przypominać polską sytuację mediów toruńskich i ojca Rydzyka). W Stanach również to politycy często pielgrzymowali do teleewangelistów. Billy Graham spotykał się z dwunastoma kolejnymi prezydentami - od Trumana do Obamy. Ten ostatni odwiedził go w domu w Północnej Karolinie, by "prywatnie się pomodlić". - Stany Zjednoczone to kraj, w którym na prezydenta być może udałoby się już wybrać kobietę czy osobę homoseksualną, ale na pewno nie wybrano by tam ateisty. Wolność religii, ale nie wolność od religii - spuentował opowieść o telewizjach ewangelizujących Korzycki.
W Polsce prezydent był pierwszym gościem Kanału Zero. Może telewizja Tomasza Sakiewicza nie jest jedynym medium, które idzie w ślady amerykańskich kanałów religijnych.