Bodnar tu nic nie zmienił. Płacimy miliony odszkodowań
Coraz więcej odszkodowań za przewlekłość w sądach. Płacimy za to miliony
Polacy wciąż borykają się z opieszałością sądów. Płacimy za to wszyscy. Z najnowszych danych Ministerstwa Sprawiedliwości za 2024 rok wynika, że Skarb Państwa musiał wypłacić aż 6 924 110 złotych odszkodowań z tytułu przewlekłości spraw. To o ponad 600 tys. zł więcej niż w roku poprzednim. Z kolei w 2022 roku było to 6 647 454 zł.
Zniecierpliwionemu obywatelowi, którego sprawa nie jest rozpatrywana bez nieuzasadnionej zwłoki, przysługuje od 2 do 20 tys. złotych. Wypłatą odszkodowania zakończyło się w 2024 roku aż 2048 skarg.
Ile w Polsce czeka się na wyrok sądu?
Największy problem dotyczy postępowań cywilnych. To aż 78 proc. wszystkich spraw, w których zasądzono odszkodowania. Z danych MS wynika, że średni czas rozpoznawania sprawy cywilnej w drugiej instancji w ubiegłym roku to ok. 11 miesięcy, zaś w sądzie rejonowym - 6 miesięcy.
Jeszcze dłużej czeka się na rozstrzygnięcie w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń - średnio 10 miesięcy w sądzie rejonowym i 13,5 miesiąca w sądzie okręgowym. Na prawomocny wyrok trzeba więc często poczekać 2 lata.
Nieco lepiej jest w sprawach karnych - w pierwszej instancji rozstrzyganie sprawy trwa średnio 4 miesiące, a w drugiej - 9 miesięcy. W gospodarczych zaś odpowiednio - 6 i 12 miesięcy.
Dlaczego polskie sądy działają tak wolno?
Zdaniem Bartłomieja Przymusińskiego - rzecznika prasowego Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia - przewlekłość to systemowy problem, który teraz nabrzmiewa - m.in. przez wciąż nierozwiązaną kwestię tzw. neosędziów. - Bo to powoduje, że sprawy są uchylane i muszą być ponownie rozpoznawane - zaznaczył w rozmowie z tokfm.pl.
Sędzia zwrócił też uwagę, że sytuacja nie poprawiła się po zmianie rządu. - Jakby podsumować rok rządów Adama Bodnara jako ministra sprawiedliwości, to trudno tam dostrzec podjęte realne działania, które by usprawniły pracę sądów od strony chociażby procedur czy udrożnienia spraw frankowych - wskazał Przymusiński. Te ostatnie - jak dodał - całkowicie zatkały wydziały cywilne w sądach okręgowych oraz sądy apelacyjne. - Dochodzi do sytuacji, że ludzie, którzy zostali ciężko poszkodowani w wypadkach na rozstrzygnięcie sprawy o zadośćuczynienie lub rentę muszą czekać w kolejce na wokandę razem z setkami tysięcy frankowiczów - alarmował nasz rozmówca.
W ocenie sędziego, aby poprawić sytuację i przyspieszyć działanie sądów, należy "bez zwłoki rozwiązać problem systemowy neosędziów i przeprowadzić prawidłowe konkursy na stanowiska sędziowskie. A także dokonać przeglądu istniejącej struktury sądownictwa i zdefiniować, czy mamy prawidłową obsadę w każdym z sądów". - Bo tutaj również nie mamy przekonania, że decyzje kadrowe, które są podejmowane przez ministerstwo, wynikają z rzetelnej analizy - powiedział rzecznik prasowy Iustitii. - I dodatkowo oczywiście należy uchwalić przepisy, które usprawnią rozpoznawanie spraw frankowych - dodał.
- Jedyne za co mogę pochwalić ministerstwo - ale jest to na razie tylko zapowiedź, a nie realne działanie, którego skutek byśmy widzieli w sądach - to dążenie do zasady, żeby każdy sędzia miał przynajmniej pół etatu asystenta, który będzie go wspierał w pracy. Jeśli to zostanie zrealizowane, to być może odniesiemy z tego wszyscy jako obywatele pozytywne efekty w postaci przyspieszenia postępowań - podsumował Przymusiński.