Czym grozi niż genueński w pogodzie? "Aż dostajemy ciarek"
- Straż pożarna w związku z przechodzącym przez Polskę nawałnicami interweniowała w poniedziałek i w nocy z poniedziałku na wtorek 2200 razy. Najtrudniejsza sytuacja była na Podkarpaciu, gdzie ranne zostały cztery osoby. Za załamanie pogody odpowiada niż genueński;
- We wtorek alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa i ostrzeżenia IMGW dotyczą połowy kraju. Trzeba przygotować się na gwałtowne ulewy i nawałnice;
- "Przechodzimy ze skrajności w skrajność" - ocenił w TOK FM Grzegorz Walijewski, hydrolog z IMGW.
Cztery osoby odniosły obrażenia z powodu burz przechodzących przez Podkarpacie, straż pożarna zabezpieczyła ok. 200 dachów uszkodzonych przez silny wiatr. W sumie strażacy interweniowali 2200 razy. Także we wtorek sytuacja może być bardzo groźna. IMGW ostrzega przed silnymi burzami. Miejscami może spaść 170 litrów wody na metr kwadratowy - tyle, ile zwykle pada w sumie przez kilka miesięcy.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do mieszkańców zagrożonych regionów: "Uwaga! 08-10.07 prognozowane intensywne, nawalne opady deszczu. Przygotuj się na ewentualne podtopienia. Słuchaj poleceń służb i śledź komunikaty pogodowe". W sumie ostrzeżenia dotyczą 10 województw.
Z jednego kataklizmu przechodzimy w drugi
Za sytuację odpowiada niż genueński, który dotarł do Polski. - Z jednego kataklizmu, jakim jest susza, przechodzimy w drugi. Niż genueński zaciąga bardzo duże ilości wilgoci znad Morza Śródziemnego, ale również Morza Czarnego. Wędruje do Polski i będzie oddawał tę wilgoć właśnie nad naszym krajem - mówił w TOK FM wyjaśnił Grzegorz Walijewski, hydrolog z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.
- Jak słyszymy niż genueński, to aż dostajemy ciarek - przyznał rozmówca Adama Ozgi. To właśnie niż genueński - przypomnijmy - doprowadził do tragicznej powodzi z jesieni 2024 roku.
Susza zadziała na naszą korzyść?
Prowadzący rozmowę Adam Ozga wskazał, że obecnie mieliśmy do czynienia z suszą, a niskie poziomy wód utrzymują się w większości rzek w kraju. Redaktor zastanawiał się, czy susza "paradoksalnie zadziała na naszą korzyść", bo nagły przyrost wody w brzegach nie będzie stanowił tak wielkiego zagrożenia.
- To szczęście w nieszczęściu - tak Grzegorz Walijewski ocenił niskie przepływy w rzekach oraz suche zbiorniki wody. - Nie oznacza to jednak, że nie ma niebezpieczeństwa wezbrań i zagrożenia powodziowego - podkreślił gość TOK FM.
Jak wyjaśnił hydrolog, sytuacji wcale nie poprawia bardzo sucha gleba. - Intensywne opady nie będą wsiąkać, więc większość rzek będzie szybko wzbierać. Niektóre wzrosty mogą być naprawdę gwałtowne - ostrzegł ekspert. Według prognoz IMGW większe opady nastąpią w centrum Polski w nocy z wtorku na środę, a później przemieszczą się one na południe.
Susza i powódź były, są i będą
- Mieszkamy w klimacie, gdzie dwa kataklizmy, susza i powódź, były, są i będą - podkreślił gość TOK FM. I dodał, że "przechodzimy ze skrajności w skrajność". Ekspert zaznaczył, że ostrzeżenia III stopnia oznaczają "naprawdę duże niebezpieczeństwo" oraz zaapelował o przygotowanie się, by skutki opadów i nawałnic były jak najmniejsze.
Według Grzegorza Walijewskiego nasilenie się suszy i powodzi w Polsce to "równia pochyła". - Te dwa kataklizmy powodują najwięcej strat, zarówno finansowych, jak i tych najcenniejszych, czyli życia i zdrowia. Widzimy, że klimat się bardzo mocno zmienił - stwierdził hydrolog. - To nie wróży nic dobrego - ocenił ekspert, wskazując, że powinniśmy "powoli przyzwyczajać się do zmienności pogody". - Woda może wylewać się z koryt rzek - ostrzegał w TOK FM.