Skandal w Jedwabnem. "Prywatne Stonehenge" przy pomniku ofiar
- Podczas obchodów 84. rocznicy mordu Żydów w Jedwabnem na miejscu pojawiła się grupa narodowców, która zakłócała uroczystości;
- Tuż obok pomnika pojawiło się też kilka głazów z tablicami, których treść kwestionuje m.in udział Polaków w zbrodni;
- "Planujemy złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Od tej strony spróbujemy je stamtąd usunąć" - powiedział w TOK FM aktywista Kamil Mrozowicz.
W Jedwabnem upamiętniono w czwartek rocznicę mordu Żydów 10 lipca 1941 r. Odbyła się modlitwa za zmarłych przy pomniku tragicznego wydarzenia sprzed 84 lat. Zgodnie z ustaleniami IPN, mordu dokonali Polacy z inspiracji Niemców. Skrajna prawica nie przyjmuje tego do wiadomości i co roku, w rocznicę, urządza alternatywne uroczystości.
Tym razem na miejscu, wśród narodowców, był także m.in. europoseł Grzegorz Braun. - Ekshumacja w Jedwabnem musi być wznowiona dla dobra Polski i świata - przekonywał. Był w dużej grupie osób, które próbowały zablokować wyjazd samochodów uczestników czwartkowych uroczystości. Interweniowała policja, która utworzyła szpaler.
Jak mówił w "TOK 360" Kamil Mrozowicz, narodowcy "bardzo przeszkadzają" w obchodach. - W czasie modlitw, czytania różnych imion i nazwisk mieszkańców żydowskich z Jedwabnego, były wrzaski, jakieś wycie. Po to tylko, żeby zakłócić tych, którzy przybyli oddać cześć pamięci wszystkim polskim Żydom z Jedwabnego - opisywał aktywista, animator kultury i koordynator grupy podlaskiej "Liderów Dialogu".
- Staramy się nie wchodzić w konflikt, bo to nie ma sensu. To nie jest miejsce do przekrzykiwania się. To miejsce pamięci, w którym trzeba umieć się zachować - dodał.
Głazy z tablicami obok pomnika
Na kilka dni przed obchodami 84. rocznicy zbrodni obok pomnika poświęconego ofiarom pojawiło się kilka głazów z tablicami, który treść m.in. kwestionuje udział Polaków w mordzie. Kamil Mrozowicz zauważył te kamienie na prywatnym polu, kilkadziesiąt metrów dalej, już kilka miesięcy temu. - Systematycznie ich przybywało. Zachodziłem w głowę, po co to jest. Wyglądało jak prywatne Stonehenge - opisywał.
Głazy w miejscu pamięci pojawiły się z kolei z dnia na dzień, tuż przed rocznicą pogromu. Naczelny rabin Polski Michael Schudrich w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" pojawienie się takich tablic nazwał hańbą.
- Jako grupa, ale też indywidualnie, planujemy złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, więc od tej strony spróbujemy je stamtąd usunąć - mówił Kamil Mrozowicz. Podkreślił przy tym, że "na pewno nie chce się biernie temu przyglądać".
'Cynizm, obłuda, głupota'
Gość TOK FM odniósł się też do czwartkowej wypowiedzi Grzegorza Brauna w Radiu Wnet. Ultraprawicowy polityk stwierdził, że 'Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fejk'. Posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska przekazała, że złoży zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie.
- Wydaje mi się, że europoseł Braun doskonale wie, co robi i robi to z precedensem. To osoba bardzo narcystyczna, pragnie na siebie zwrócić uwagę, przy okazji zbić kapitał polityczny, choć nie tylko polityczny - skomentował Kamil Mrozowicz.
- To po prostu cynizm, obłuda, głupota, granie na nutę bardzo skrajną - skwitował w TOK FM.
Grzegorz Braun stawił się w prokuraturze. Chodzi o incydent w Sejmie