Maseczki noszą wszyscy, nawet prezenterzy w telewizji. Czesi odcięli się od świata i po swojemu walczą z koronawirusem

W Czechach maseczki noszą wszyscy - nawet premier, podczas codziennych konferencji prasowych. To zresztą obowiązek. Za wyjście z domu bez maseczki można dostać nawet 10 tysięcy koron mandatu - czyli równowartość ponad 1600 złotych.
Zobacz wideo

W Republice Czeskiej "stav nouze", czyli coś pośredniego między polskim stanem epidemicznym a wyjątkowym, obowiązuje od ponad tygodnia. Kraj został odcięty od świata. Wjechać do niego mogą tylko wracający z zagranicy Czesi i obcokrajowcy z prawem pobytu. Podobnie jak w Polsce, muszą się od razu udać na dwutygodniową kwarantannę. Wyjechać z Czech też nie wolno, zawieszono międzynarodowe połączenia kolejowe, autobusowe i lotnicze. Rząd ściąga swoich obywateli z całego świata, w Europie głównie autobusami, z dalszych miejsc lotniczo, korzystając z unijnych mechanizmów wsparcia. "Stav nouze" wprowadza jednak znacznie więcej obostrzeń niż regulacje obowiązujące obecnie w Polsce.

Godzina seniora w sklepie

Od tygodnia z domu wolno wychodzić tylko do pracy, do lekarza, bądź by pomóc członkowi rodziny. Dopuszczalne są także spacery, ale bez kontaktowania się z innymi. Same zakupy też są pewnym wyzwaniem. Wszystkie galerie handlowe zamknięto ponad dwa tygodnie temu. Otwarte zostały tylko sklepy z żywnością, chemią domową, artykułami dla zwierząt i apteki. Skorzystać można też z usług optyka i napraw sprzętu elektronicznego. Sprzedawcy są zobowiązani do częstego dezynfekowania klamek, wózków czy lad, większość sklepów wpuszcza tylko określoną liczbę klientów.

Specjalne regulacje dotyczą seniorów - przez dwie godziny w ciągu dnia sklepy są otwarte tylko dla nich. Problem polega na tym, że rząd już trzy razy zmieniał te godziny; najpierw było to od 10 do 12, później od 7 do 9, obecnie od 8 do 10 - wiele osób zaczyna się więc w tym gubić.

Zamknięte są też restauracje i popularne hospody. W tych ostatnich zakazano sprzedaży również w ogródkach. Wolno natomiast kupić jedzenie na wynos, z lokalu, który taką usługę proponuje. Czynne są także zakładowe stołówki.

Bez maseczki ani rusz

By wyjść z domu, nie wystarczy konkretny, mieszczący się w ramach regulacji stanu wyjątkowego, cel. Trzeba też mieć zasłonięte usta i nos. Maseczką FFP, chirurgiczną, bądź taką uszytą samodzielnie. A jeśli i takiej nie ma - przynajmniej szalikiem. Powołując się na wytyczne WHO i doświadczenia Azjatów, Czesi uznali, że nawet kiepska maseczka jest lepsza od żadnej. Po pierwsze ze względu na bezpieczeństwo innych - gdy nikt nie może być do końca pewien swojego zdrowia, lepiej by nie pluł i nie kaszlał na klamki, poręcze czy przyciski w windzie. Po drugie - i tu czeskie służby sanitarne powołują się na konkretne badania - nawet uszyta w domu, z kawałka bawełnianej szmatki, maseczka zmniejsza ryzyko zarażenia koronawirusem 2,5 raza. Czyli znacząco.

Maseczki noszą więc wszyscy - nawet członkowie rządu podczas codziennych konferencji informacyjnych, a także prezenterzy w telewizji. A kogo nie przekonuje idący z góry przykład, tego przekonają mandaty. Za brak maseczki można zapłacić nawet 10 tysięcy koron - równowartość 1600 złotych. Groźba nie jest teoretyczna. W pierwszych dniach policja i straże miejskie tylko pouczały. Teraz wypisują mandaty. Ale niewiele, Czesi są w tej materii bardzo zdyscyplinowani. Niesamowite wrażenie robią też zdjęcia z turystycznych miejsc. Na Moście Karola czy pod Orlojem na Rynku Starego Miasta widać tylko pojedyncze osoby.

Szyją wszyscy

Od kilku dni Czechy prowadzą akcję sprowadzania z Chin kupionego tam sprzętu medycznego. W sumie to ponad sto ton, głównie środków ochrony osobistej - kombinezonów, masek FFP niższej klasy i właśnie maseczek. Rząd obiecuje, że już niedługo każdy z 10 mln obywateli dostanie jakiś przydział maseczek jednorazowych, wciąż jednak nie wiadomo, jak miałyby one być dystrybuowane.

Dlatego na razie maseczki szyją wszyscy. Szyją je krawcowe, zakłady naprawy spadochronów, szwalnie w teatrach i członkowie licznej wietnamskiej mniejszości. Ci zresztą, jako przyzwyczajeni do licznych epidemii, są stawiani za przykład, jak sobie radzić w takich sytuacjach.

Tutoriale jak i z czego szyć publikuje wiele portali, pokazują to telewizje, nawet ministerstwo zdrowia na swoich stronach.

Rząd przenosi chińskie pudła

Podobnie jak w Polsce wiele szpitali zgłasza problemy z zaopatrzeniem - w środki dezynfekcyjne i środki zabezpieczenia. I podobnie jak w Polsce rząd długo przekonywał, że nie ma z tym żadnego problemu. Gdy na konferencjach dziennikarze wskazywali na konkretne placówki, premier Andrej Babisz krzyczał, że kłamią, deklarował też, że maseczki są i jest gotowy zawieźć je do danego szpitala osobiście. Później jednak rząd zmienił narrację, premier został zepchnięty w cień przez wiceministra zdrowia, pełniącego rolę szefa sztabu kryzysowego Romana Prymulę oraz przez wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych Jana Hamaczka.

Teraz propagandy sukcesu jest nieco mniej. Chyba że dotyczy ona sprzętu medycznego kupowanego w Chinach. Gdy przylatywał pierwszy samolot transportowy, powitać go pojechała duża część rządu, a pudła z maseczkami wynosili osobiście premier i jego zastępca.

Testów więcej, ale wciąż za mało

W tej chwili Czechy mają 1200 zdiagnozowanych zakażonych Covid-19 i jeśli wierzyć oficjalnym statystykom, zmarł tylko jeden chory. Przeprowadzono ponad 17 tysięcy testów, to niewiele mniej, niż w prawie cztery razy większej Polsce.

Generalnie o skierowaniu na testy decyduje albo czeski odpowiednik sanepidu, albo lekarz rodzinny. O ile osoba nie jest hospitalizowana, materiał do testów jest zwykle pobierany w domu.

Z testami jest jednak problem. Wiele osób skarży się, że mimo ewidentnych objawów nie były badane. Kilka dni temu głośna była historia dwóch młodych, mieszkających razem dziewczyn. U jednej testy przeprowadzono dopiero po tygodniu od pojawienia się objawów, co więcej, w międzyczasie jej lekarz rodzinny pozwolił jej się normalnie poruszać po mieście. Jej współlokatorki, mimo takich samych objawów, nie testowano w ogóle.

Sama służba zdrowia wydaje się być na razie wydolna. Większość zdiagnozowanych pozytywnie jest leczona w domach, w całym kraju wyznaczono kilka szpitali, które mają przyjmować chorych w ciężkim stanie. Do tej pory Czechy, w których pierwszego zakażonego wykryto sześć dni wcześniej niż w Polsce, zgłosiły też sześciu ozdrowieńców.

Codziennie podsumowujemy najważniejsze informacje o epidemii koronawirusa. Słuchaj podcastu "Koronawirus. Podsumowanie dnia". Przygotowują dziennikarze TOK FM. 

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Koronawirus w Czechach. Obowiązkowe maseczki noszą wszyscy, nawet prezenterzy w TV
Zaloguj się
  • 2bxornot2b

    Oceniono 2 razy 2

    Obserwujac skale zarazalnosci lekarzy mozna mowic iz nie ma w tym niczego radykalnego.

  • pn-ski

    0

    Koronawirus pobil rekord Jarosawa Kaczynskiego, zabil juz ponad 100 osób.

  • darkwitcher

    Oceniono 3 razy -3

    No tak oglądanie telewizji jest zarażliwe dlatego dziennikarze noszą maseczki aby nie zarazić się od widzów :-P

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX