"Nie schodzę do schronu, zostaję w domu. Człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja" [RELACJA Z CHARKOWA]

Sytuację w Charkowie, który od początku inwazji próbują zdobyć Rosjanie, relacjonował w TOK FM dr Mykola Pakhnin - kierownik Centrum Ukraińsko-Polskiego Rozwoju - przebywający cały czas w mieście. Jak mówił, jest gotowy do walki z bronią, jeśli zajdzie taka potrzeba. Na razie jednak, w pobliskiej jednostce obrony terytorialnej "wszystkie wakaty są już zajęte". Chętnych jest bardzo wielu.
Zobacz wideo

Charków jest jednym z najbardziej ogarniętych katastrofą humanitarną miast w Ukrainie. Jeszcze przed rosyjską agresją miasto liczyło około 1,5 mln mieszkańców. Jak jednak przekazały władze obwodowe, w ostatnich dniach ewakuowano z miasta 600 tys. osób. 

O tym, jak wygląda teraz życie w mieście opowiadał w TOK FM dr Mykola Pakhnin, kierownik Centrum Ukraińsko-Polskiego Rozwoju, profesor Narodowego Uniwersytetu Spraw Wewnętrznych w Charkowie. 

- Dzień dobry z wolnego, europejskiego Charkowa - przywitał się ze słuchaczami gość Agnieszki Lichnerowicz. Jak dodał miasto walczy dalej i wygląda teraz jak potężna cytadela. - Jesteśmy tutaj na wschodniej Ukrainie i trzymamy obronę nie tylko dla Ukrainy, ale dla całej Unii Europejskiej, dla całego wolnego świata, dla świata europejskiej cywilizacji - zapewnił.  

Dr Pakhnin, jak mówił, mieszka obecnie w zwykłym bloku, od którego do jednego z rejonów walk na przedmieściach dzieli go zaledwie 7 kilometrów. - Wyraźnie słyszę wybuchy i strzały. Tam toczy się walka. Rosyjscy okupanci chcą dojść do Charkowa z części północnej i północno-wschodniej. Wolna jest część zachodnia i południowa. Mamy tutaj obronę - tłumaczył.

Podkreślił jednak, że "noce są zawsze ciężkie". - W nocy Rosjanie bombardują miasto - wyjaśnił. Zwrócił także uwagę, że Charków jest w podobnej sytuacji do Kijowa, z tą jednak różnicą, że do stolicy Ukrainy z granicy z Białorusią, którędy też może wjechać rosyjska armia jest około 200 kilometrów - najkrótsza odległość z Rosji do Charkowa wynosi zaledwie 25 km. Dodał, że centrum jego miasta wygląda obecnie jak rumowisko. 

- Rano 24 lutego wojska rosyjskie bardzo łatwo weszły na terytorium obwodu charkowskiego i spokojnie dotarły do obwodnicy. Ale tam spotkali siły obrony Charkowa. Nie spodziewali się, że obrońcy Charkowa będą tak zaciekle walczyć. Teraz walczymy dalej - podkreślił. Zaznaczył także, że choć w zeszłą sobotę pierwsze grupy sabotażowe weszły do miasta, zostały szybko zneutralizowane przez obronę. 

Problemy z lekami, wodą i prądem

Dr Pakhnin relacjonował też jak wygląda sytuacja humanitarna w mieście. Jak mówił, w Charkowie jest problem z dostępnością leków, ponieważ pracują tylko 22 punkty apteczne. Wskazał jednak, że cały czas przyjeżdżają konwoje pomocy humanitarnej, za co dziękował Polakom, ponieważ w dużej mierze są to dary przyjeżdżające z Polski. - Teraz jest problem z lekami, ale mamy chleb. Pracują piekarnie. Logistyka pracuje. Szczegółów nie podam, bo wróg słucha. Chleb mamy, cukier, jakieś warzywa, nawet jakieś owoce. Rano były pomarańcze, jakieś cytryny - wymieniał.

Dodał jednak, że w mieście jest problem z wodą pitną, ale jak stwierdził: władze trzymają to pod kontrolą. - Po ostrzałach nocnych przeważnie mamy problemy z elektrycznością, ale w ciągu dnia jest lepiej. 

"Wszystkie wakaty już pozajmowane"

Według danych ONZ w samym Charkowie zginęło 133 cywilów, a ponad 300 osób zostało rannych. Prowadząca program Agnieszka Lichnerowicz pytała, czy dr Pakhnin schodzi do schronu w nocy, kiedy rosyjskie bombardowania są szczególnie intensywne.

- Na początku, w pierwsze dwa, trzy dni, jeszcze schodziliśmy do schronów. A potem człowiek do wszystkiego się przyzwyczaja. Zostajemy w domu. Ciężko tak przebywać w tych schronach cały czas. Jesteśmy w rękach pana Boga, w rękach losu, co będzie to będzie. Szczególnie, że rodziny zostały ewakuowane z Charkowa i jakoś tak spokojnie walczymy dalej - odparł.

Dziennikarka dopytała więc, czy jej gość jest sam także przygotowany do ewentualnej walki z bronią, jeśli Rosjanom uda się wejść do centrum miasta. Dr Pakhnin odparł, że w najbliższym mu punkcie obrony terytorialnej "wszystkie wakaty są już pozajmowane".  Tłumaczył, że jest trzeci lub czwarty w kolejce, by w razie potrzeby zostać wezwanym. - Jestem gotowy do tego - zapewnił. 

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM