Pół roku wojny w Ukrainie. Gen. Bąk wskazuje, gdzie teraz może uderzyć Rosja. "To jest punkt kluczowy"
Ukraina świętuje 24 sierpnia 31. rocznicę uchwalenia deklaracji niepodległości. Jednocześnie w tym dniu mija pół roku, odkąd Rosja zaatakowała kraj. To, co działo się w tym czasie za naszą wschodnią granicą, podsumował w 'Pierwszym Śniadaniu w TOK-u' generał Tomasz Bąk.
- Bezwzględność Rosji pokazała, że można łamać w XXI wieku wszelkie możliwe porozumienia międzynarodowe, prawa człowieka, nie liczyć się z nikim ani z niczym. Z drugiej strony konflikt ten pokazał solidarność grupy państw takich jak państwa NATO-wskie czy państwa Unii Europejskiej, które przeciwstawiły się mu jasno i wyraźnie, łącznie z zakrojoną na szeroką skalę pomocą wojskową - wskazał były dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie w rozmowie z Filipem Kekuszem.
Ukraina cały czas broni się przed agresją Rosji, odpiera ataki armii, która od lat zaliczana była do najsilniejszych na świecie. Mimo tego 13 proc. powierzchni Ukrainy jest pod okupacją rosyjską. - Oczywiście siłom zbrojnym Ukrainy udało się przeciwstawić - w pierwszym etapie wojny - przeważającym siłom rosyjskim. Powstrzymać operację, która okazała się słabo przygotowana. Ukraina wytrzymała te najgorsze chwile, udało jej się wyprzeć przeciwnika i ograniczyć konflikt do wschodnich części swojego kraju - analizował gość TOK FM.
Jak wskazał gen. Bąk, Rosja realizuje jednak stopniowo swoje cele, choć zostały one zweryfikowane po pierwszym etapie wojny, kiedy po odparciu ataku na Kijów, Moskwa musiała dokonać korekty strategii. - Obecnie Rosja przyjęła taktykę intensywnego nękania i niszczenia obiektów cywilnych i ludności cywilnej, co bezpośrednio wpływa zarówno na morale ludzi, na ich zmęczenie, rozgoryczenie. Na to, że wola walki może powoli gasnąć - podkreślił. Jak mówił, tego typu ostrzałów można się też spodziewać w Dzień Niepodległości.
Ekspert wskazuje możliwe najbliższe cele Rosjan
- Ukraina zrobiła duży postęp, udało jej się utrzymać pewne rubieże, nawet mówi się w ostatnim czasie o próbie prowadzenia przeciwuderzeń czy kontrataków. Natomiast nie ulega wątpliwości, że dzieje się to z dużą pomocą dostarczanych systemów uzbrojenia ze strony państw zachodnich - tak o aktualnej sytuacji na froncie mówił gość TOK FM.
Gdzie po chwilowym wyciszeniu może uderzyć Rosja? - Myślę, że przede wszystkim w kierunku Odessy. Cały czas to jest punkt kluczowy, który niejako zamknąłby całą operację na wschodzie Ukrainy i spowodował odcięcie dostępu Ukrainy do morza oraz uniemożliwił jej realizację zadań gospodarczych m.in. eksportu zboża - argumentował gen. Bąk.
Przypomnijmy, że 22 lipca w Stambule, po serii negocjacji przeprowadzonych z inicjatywy Turcji i przy udziale ONZ, Ukraina i Rosjanie zgodzili się na umożliwienie eksportu zboża z trzech ukraińskich portów na Morzu Czarnym. - Moim zdaniem to jest wszystko tymczasowe, to jest pozerstwo i Rosjanie na pewno nie zawahają się, aby spowodować zakłócenia bądź przerwanie tego procesu. Bo mają świadomość, że Ukraina potrzebuje środków finansowych, potrzebuje napędzać swoją gospodarkę z racji konieczności produkcji wojennej - ocenił były dowódca 21. Brygady Strzelców Podhalańskich w Rzeszowie.
'Ta sytuacja uwikła Ukrainę na pewno na dłużej niż na rok'
Ekspert ostrzegał, że niedługo zacznie się zima, szczególnie trudny czas tej wojny. - W regionie, w którym toczą się walki, zima lżejsza pewnie nie będzie. A to uderzy z kolei w świadomość obywateli, którzy są już zmęczeni działaniami wojennymi. Pamiętajmy też, że na wschodzie Ukrainy społeczeństwo uwikłane jest w wojnę nie od lutego tego roku, ale od roku 2014. A więc to osiem lat ciężkiego życia z ciągłymi bombardowaniami, atakami rakietowymi, nalotami, próbami eksterminacji ludności ukraińskiej, wręcz wynaradawiania obywateli ukraińskich - powiedział rozmówca Filipa Kekusza.
Prezydent Ukrainy deklarował w Dniu Niepodległości, że jego kraj nie będzie szukał 'porozumienia z terrorystami'. - Nie usiądziemy do negocjacji ze strachu, ponieważ (...) najstraszniejsze są dla nas nie okopy, lecz okowy - deklarował Wołodymyr Zełenski. Wiceszef biura prezydenta Ukrainy Ihor Żowkwa - w rozmowie z PAP powiedział: 'Kolejny Dzień Niepodległości Ukrainy będziemy obchodzili w całkowicie wyzwolonym spod rosyjskiej okupacji kraju'.
Jak mówił gen. Bąk, tego typu optymizm władz jest ważny, aby podtrzymywać właśnie morale i ducha w narodzie. Argumentował, że już pół roku intensywnej wojny jest bardzo wycieńczające psychicznie i fizycznie. - Patrząc z punktu widzenia bardziej obiektywnego i patrząc na to, co się dzieje na froncie, moim zdaniem sytuacja (wojna) uwikła Ukrainę na pewno na dłużej niż na rok - podsumował.