"Dają automaty z 1976 roku, niektóre wykrzywione". Czy Rosji zabraknie broni? "Zapasy się kończą"

- Rosja zaangażowała praktycznie wszystkie dostępne środki walki, poza bronią nuklearną. To nie jest studnia bez dna, rosyjskie zapasy środków precyzyjnych są na ukończeniu - tak gen. Mirosław Różański komentował w TOK FM doniesienia strony ukraińskiej o coraz większych problemach, jakie Rosja ma z uzbrojeniem oddziałów wysyłanych do atakowania Ukrainy.
Zobacz wideo

"Dają im automaty, z 1976, 78 roku, niektóre wykrzywione... Strzelają, u mnie jeden mniej więcej trafił, a u innych to w ogóle nie wiadomo, gdzie (trafiają). Poważnej broni nie dają, a rzucają na pierwszą linię" - to fragment rozmowy rosyjskich wojskowych przechwyconej i opublikowanej przez ukraiński wywiad. Wynika z niej, że rosyjscy żołnierze skarżą się na słabe wyposażenie i uzbrojenie nowych oddziałów wysyłanych na pierwszą linię walki. Wojskowi wyliczają, że ich koledzy nie mają odzieży czy śpiworów, a broń dostali przestarzałą. 

Przedstawiciel ukraińskiego wywiadu wojskowego Wadym Skibicki szacuje, że około 40 procent sprzętu bojowego, który dostają nowe oddziały tworzone w Rosji do walk przeciwko Ukrainie, nie działa i wymaga naprawy.

Tę sytuację komentował w TOK FM gen. broni rezerwy Mirosław Różański, prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju STRATPOINTS, doradca Polski 2050. - To nie jest wojna pasywna, a Rosja zaangażowała praktycznie wszystkie dostępne środki walki, poza bronią nuklearną. Dodatkowo sankcje mocno dotknęły sektor zbrojeniowy Rosji. To nie jest studnia bez dna, rosyjskie zapasy środków precyzyjnych są na ukończeniu - wskazywał w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem. 

Gen. Różański wskazywał, że Rosjanie będą mieli do dyspozycji coraz mniejszą liczbę rakiet iskander, a także kalibr, czyli tych wystrzeliwanych z okrętów podwodnych i nawodnych. - Coraz więcej jest nieprecyzyjnych uderzeń, które niosą tragiczne skutki dla ludności cywilnej. Ale to wskazuje, że zapasy i rezerwy rosyjskie kończą się - dodał gość TOK FM. 

Te opinie znajdują odbicie w doniesieniach ukraińskiego Sztabu Generalnego, który informuje, że wojska rosyjskie coraz częściej atakują naziemne cele w Ukrainie przy użyciu systemów przeciwlotniczych S-300. Według komunikatu sztabowego Rosjanie użyli już ponad 500 takich rakiet, część z nich nie doleciała do celu. "Na uzbrojeniu rosyjskiej armii jest kilka tysięcy takich rakiet, ale większość z nich jest niezdatna do użycia" - ocenił ukraiński sztab generalny.

O tym, że wojska rosyjskie - czy z powodu braków, czy oszczędności - używają pocisków przeciwlotniczych do atakowania celów naziemnych, od dłuższego czasu informują ukraińskie władze oraz eksperci.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM