,
Obserwuj
Świat

Ukraińska kontrofensywa ruszy, "gdy tylko Bóg pozwoli". A Rosjanie? "Nie robili tego od 1943 roku"

3 min. czytania
29.04.2023 12:14
Generalnie jesteśmy gotowi do kontrofensywy - przekazał w piątek ukraiński minister obrony Ołeksij Reznikow. Rosjanie natomiast, jak wskazał gen. Mieczysław Bieniek, "umacniają kierunki, na których spodziewają się uderzenia". - Ostatnio widzieliśmy to w 1943 roku pod Kurskiem, gdy spodziewali się ataku niemieckiego - podkreślił w TOK FM były zastępca dowódcy strategicznego NATO.
|
|
fot. Libkos / AP Photo

- Przygotowania naszych żołnierzy i sprzętu wojskowego do kontrofensywy przeciw rosyjskiej armii znajdują się na końcowym etapie. Generalnie jesteśmy gotowi. Dlatego jeśli Bóg pozwoli, dopisze pogoda i dowództwo podejmie stosowną decyzję, przystąpimy do działania - oznajmił w piątek ukraiński minister obrony Ołeksij Reznikow.

Zdaniem generała Mieczysław Bieńka Rzeznikow nie podaje konkretnej daty, ponieważ, tak jak i prezydent Zełenski, 'jest daleki od tego, aby podgrzewać atmosferę'. Generał w stanie spoczynku i były zastępca dowódcy strategicznego NATO mówił też o możliwych oczekiwaniach strony ukraińskiej i obecnej kondycji Rosjan. - Rosjanie zostali bardzo mocno osłabieni atakami na odcinkach w kierunku Bachmutu, a wcześniej w Wuhłedarze. Te sześć miesięcy dało Ukraińcom możliwość zgromadzenia sił, a jednocześnie dowództwo ukraińskie bardzo mocno szkoliło się zarówno w działach praktycznych - na zachodnich poligonach, jak i w symulacji, która miała na celu wybranie właściwego kierunku uderzenia - tłumaczył wojskowy w audycji 'Popołudnie Radia TOK FM'.

Ekspert podkreślił jednak, że bez względu na oczekiwania i wpływy sojuszniczych państw Zachodu, to "gdzie, kiedy i w ilu kierunkach" rozpocznie się kontrofensywa, "zależy już tylko od strony ukraińskiej". - To ich kraj, ich państwo i ich teren, który znają bardzo dobrze. Śnieg topnieje, a pola i boczne drogi są dosyć miękkie. Pamiętajmy jednak, że są to rejony, gdzie znajduje ich infrastruktura, więc muszą dobrać kierunki uderzenia w taki sposób, by nie niszczyć własnej infrastruktury, a przede wszystkim, by nie dopuścić do zabijania ludności cywilnej - zwrócił uwagę gen. Bieniek w rozmowie z Maciejem Zakrockim.

"Rosjanie wręcz czekają na uderzenie"

Podczas gdy Ukraina dopinała przygotowania do kontrofensywy na ostatni guzik, Rosjanie atakowali ukraińskich cywili z powietrza. Podczas czwartkowego ataku rakietowego na dzielnicę mieszkalną w Mikołajowie armia rosyjska użyła trudnych do zestrzelenia rakiet manewrujących Iskander-K, które zabiły jedną osobę i raniły 23 osoby. Znacznie bardziej tragiczny bilans miały piątkowe rosyjskie ataki rakietowe na dzielnicę mieszkaniową w Humaniu w centralnej Ukrainie - liczba ofiar wzrosła do 17, wśród nich jest troje dzieci. Na miejscu wciąż trwa akcja ratunkowa

Gen. Mieczysław Bieniek działania agresora określił jako "dalszą strategię osłabiania potencjału infrastrukturalnego Ukrainy". Choć, jak wskazał, rosyjskie lotnictwo "zaczyna stawać na nogi", to ich wojska lądowe "wyczerpały swoje zdolności operacji ofensywnych" i "przygotowują się do obrony".- Umacniają kierunki, na których spodziewają się uderzenia. Wręcz wydaje się, że czekają na niektórych kierunkach na uderzenie, by mogli osłabić Ukraińców w obronie, a następnie przejść do kontruderzenia, jeżeli mają takie środki - a wydaje się, że nie mają. Zauważmy, że po raz pierwszy od 1943 roku Rosjanie przeszli do obrony strategicznej. Ostatni widzieliśmy to pod Kurskiem, gdy spodziewali się ataku niemieckiego - stwierdził gen. Bieniek w rozmowie w TOK FM.

'Bachmut jak Stalingrad'. Gen. Bieniek: Ulice są zasłane ciałami, trwa walka o każdy skrawek miasta