Walki w Biełgorodzie. "Mistrzowski plan sztabu generalnego Ukrainy". Czy Rosji grozi wojna domowa?
Żołnierze Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego i Legionu "Wolna Rosja" prowadzą działania w graniczącym z Ukrainą obwodzie biełgorodzkim. W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej nagrań, z których wynika, że w ataku biorą udział czołgi i helikoptery. Rzecznik ukraińskiego wywiadu Andriej Jusow w rozmowie z ukraińskim publicznym nadawcą Suspilne poinformował, że rosyjscy ochotnicy prowadzą operację, która ma na celu utworzenie pasa bezpieczeństwa - do ochrony ukraińskiej ludności cywilnej. W akcji mają brać udział sami Rosjanie.
W nocy z poniedziałku na wtorek zaatakowano budynki Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
- To, co obserwujemy przez ostatnią dobę, jest elementem, który jest absolutnie zaskoczeniem; myślę także o Rosjanach. Uwaga wszystkich skupiona jest na Donbasie, na możliwym kierunku przeciwuderzenia Ukrainy, czyli na południu. I sytuacja, w której prowadzone są w tej chwili działania bojowe w obwodzie biełgorodzkim, są elementem zaskoczenia - komentował w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" generał broni rezerwy Mirosław Różański.
Rosja działań oddziałów antykremlowskich nie może zbagatelizować. A zaangażowanie armii rosyjskiej w walki w obwodzie biełgorodzkim - jak podkreślił ekspert - będą miały wpływ na sytuację na froncie. Dlatego generał wiąże wzrost napięcia przy granicy z Ukrainą z trwającymi od dawna przygotowaniami do kontrofensywy ukraińskiej armii.
"Mistrzowski plan układany przez sztab generalny Ukrainy"
- Na ile jest prawdopodobne - pana zdaniem, że obserwujemy początek czegoś, co może przerodzić się w jakiś rodzaj wojny domowej? - pytał swojego rozmówcę Piotr Maślak. - Trzeba na to, co się dzieje, spojrzeć refleksyjnie - zaczął gen. Różański. I przypomniał, że od dłuższego czasu w Rosji dochodzi do incydentów, które - jak stwierdził - 'trudno określić jako przypadkowe'. To m.in. pożary, katastrofy kolejowe.
- Można to przypisywać partyzantce rosyjskiej, bo tak Ukraińcy określają powyższe działanie, ale myślę, że to szerszy wachlarz zdarzeń, które będziemy obserwowali. Może to nie będzie powszechny zryw, który nazwalibyśmy chęcią obalenia Putina w sposób zbrojny, ale zdecydowanie zakłóca to funkcjonowanie aparatu państwowego Rosji. A to pomaga Ukrainie – wyjaśnił.
Przypomnijmy, że do pierwszych pożarów i wybuchów w Biełgorodzie dochodziło wiosną 2022 roku. Ukraińcy konsekwentnie powtarzali, że nie mają z tymi działaniami nic wspólnego. Tak jest i teraz.
- Nawet jeżeli Ukraina odcina się od tego, co się dzieje w Biełgorodzie, a pojawił się komentarz, że 'czołgi można kupić w dowolnym sklepie militarnym', to jednak ja to wiążę w całościowy plan, który nie jest przypadkowy. Myślę, że można mówić o mistrzowskim planie układanym przez sztab generalny Ukrainy – dodał generał Różański, chwaląc generała Wałerija Załużnego za kunszt 'dowodzenia na poziomie nie tylko operacyjnym, ale także strategicznym'.
Gość TOK FM podkreślił, że "Ukraina perfekcyjnie wyciąga wnioski z tego, co się dzieje i działo się w 2014 roku". - Będziemy obserwowali niejedno zdarzenie, które będzie nas zaskakiwało. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby incydentów o podobnym charakterze, w strefie przygranicznej mogło się pojawić jeszcze więcej. Chcę podkreślić jeszcze raz, że to może być związane z chęcią związania jak największej ilości sił rosyjskich - poza kierunkami strategicznymi (Donbas i południe Ukrainy). To jest cel, który jest przypisany tego typu działaniom – stwierdził prezes Fundacji Bezpieczeństwa i Rozwoju STRATPOINTS.
Bachmut. Rosjanie mogą wpaść "w klasyczny kocioł"
Jedną z najdłuższych i najbardziej krwawych bitew wojny są w alki o Bachmut. W weekend Rosjanie przejęli kontrolę nad zrównanym z ziemią miasteczkiem. Wojska ukraińskie próbują okrążyć Bachmut. Gen. Różański przypomniał, że "miasteczko odegrało dużą rolę, ponieważ związało Rosjan na kilka miesięcy". Bitwa zaczęła się - przypomnijmy - w sierpniu 2022 roku.
Co ważne, wypchnięcie ukraińskich obrońców z Bachmutu wcale nie musi skończyć się dobrze dla Rosjan. Jak stwierdził gość TOK FM, żołnierze rosyjscy "mogli wejść w klasyczną pułapkę". - Jeśli się potwierdzą informacje, że Ukraina prowadzi działania na południe i na północ, to może być to klasyczny kocioł, który zakończy się klęską Rosjan. (… ) I to też potwierdza, że utrata niewielkiego terenu nie zawsze może kojarzyć się z utratą inicjatywy. Inicjatywa może pozostawać, a nawet jestem co do tego przekonany, po stronie ukraińskiej – podsumował były dowódca generalny Rodzajów Sił Zbrojnych.
Posłuchaj całej rozmowy z generałem broni rezerwy Mirosławem Różańskim: