O tym aspekcie szczytu NATO mało się mówi, a skutki mogą być "namacalne". "Chiny dostały jasny sygnał"
Chiny sprzeciwiają się "bezpodstawnym oskarżeniom" ze strony przywódców NATO, którzy we wtorkowym komunikacie ze szczytu w Wilnie wyrazili zaniepokojenie "systemowymi wyzwaniami" dla interesów i bezpieczeństwa Sojuszu ze strony Chin. Chińska ambasada przy UE zapowiedziała "zdecydowaną" reakcję na działania sojuszu.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Jak wyjaśniała w TOK FM dr Alicja Bachulska, analityczka Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, dla Chin NATO jest teraz "głównym narzędziem hegemonii Zachodu". - Czyli ograniczania wzrostu Chin, szczególnie przez politykę USA. Do Wilna NATO zaprosiło takich partnerów jak Korea czy Japonia i to jest jasny sygnał dla Pekinu, że potencjalny teatr wojny na Indo-Pacyfiku to także kwestia bezpieczeństwa Europy. To duża zmiana w optyce, która nie jest jeszcze do końca widoczna w naszych debatach publicznych - podkreśliła badaczka w projekcie China Observers in Central and Eastern Europe.
Ekspertka tłumaczyła, że chodzi tutaj głównie o ewentualne wejście chińskich wojsk do Tajwanu. - Myślimy, że to mała wyspa, która nie ma na nas wpływu. Jednak gdyby doszło do eskalacji, to wojna o Tajwan miałaby bardzo namacalne skutki dla Europy - ostrzegała gościni Agnieszki Lichnerowicz w "Światopodglądzie".
W kwestiach gospodarczych to chociażby widmo problemów z dostawami półprzewodników dla wielu branż. - Ale to też kwestia relacji i wsparcia dla Europy, gdyby USA miały działać na dwóch frontach, czyli wspierać Tajwan i Ukrainę - podsumowała ekspertka.