Zamach na premiera Słowacji. "Nakręca się festiwal obwiniania"
Z najnowszych informacji ze Słowacji wynika, że "stan postrzelonego premiera Słowacji Roberta Fico zagraża jego życiu i jest zbyt poważny, by przewieźć go do stolicy". Rząd Słowacji w komunikacie poinformował, że Fico jest w szpitalu w Bańskiej Bystrzycy.
- Najprawdopodobniej trwa operacja - relacjonował w TOK FM dziennikarz Tomasz Maćkowiak. Premier Słowacji miał zostać trafiony w brzuch. - Wcześniej jedna z pań, która była w okolicy, powiedziała mediom, że premier miał krwawe plamy na piersiach i głowie. Niestety obrażenia mogą być znacznie cięższe, niż mogło się wydawać. (Ochroniarze) wlekli Ficę do samochodu, bo nie mógł ruszać nogami, prawdopodobnie z bólu - mówił w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz.
Premier Słowacji postrzelony. Do ataku doszło po posiedzeniu rządu
Zamach na Roberta Ficę. "Festiwal obwiniania"
Zamach na Ficę potępiła prezydentka Słowacji Zuzanna Caputova, zaapelowała o spokój. Jak przekazał Maćkowiak, "odwołano zaplanowany na dziś antyrządowy protest". Bo manifestacje przeciwników Roberta Ficy odbywała się regularnie - od kampanii wyborczej, która dała mu powrót na fotel premiera.
- W tej chwili nakręca się festiwal obwiniania. Zwolennicy premiera w mediach powtarzają, że to wina dziennikarzy i opozycji, że "wyście nakręcili taką atmosferę" - podkreślił gość "Światopodglądu".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Premier Słowacji postrzelony. Sprawca zatrzymany
Zaraz po przekazaniu informacji o postrzeleniu Roberta Ficy pojawiły się doniesienia, że zatrzymano mężczyznę, który strzelał. Co wiadomo o domniemanym sprawcy? - Na razie wiemy, że to jest pan, który ma 71 lat. Strzelał z pistoletu, który miał legalnie i pochodził z miasteczka Levice - poinformował Maćkowiak.
Do zamachu doszło po wyjazdowym posiedzeniu rządu. Jak dodał gość TOK FM, tego typu posiedzenia były przez rząd Ficy bardzo często praktykowane. - Ludzie to doceniają, że władza ich widzi. Posiedzenie było zapowiedziane, więc sprawca, wychodząc z domu, wiedział, gdzie i po co idzie. Nie wygląda, żeby to był przypadkowy czyn. Chyba ten mężczyzna podszedł do barierki i z dość bliskiej odległości strzelił do premiera, a potem został powalony na ziemię i skuty - przekazał rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.