W co teraz gra Zełenski? "Nie ma mowy o cofnięciu się do granic z 1991 roku"
Niedawna wizyta prezydenta Ukrainy Wołodymira Zełenskiego w Stanach Zjednoczonych nie przyniosła nowych poważnych decyzji czy deklaracji, ale spowodował kolejną falę pytań o strategiczne cele Ukrainy, wykraczające poza prośby o dostawy broni.
- Wszyscy widzimy, co się dzieje na wschodzie. Tam rzeczywiście Ukraina jest w głębokiej defensywie. Rosja się nie zatrzymuje, atakuje, cały czas idzie do przodu. Jest więc pytanie, co zrobić, żeby zatrzymać ją na polu walki, ale też na płaszczyźnie politycznej - tłumaczył w audycji "Połączenie", korespondent "Gazety Wyborczej" w Ukrainie Piotr Andrusieczko. - Ukraina potrzebuje po prostu gwarancji bezpieczeństwa - przekonywał gość Jakuba Janiszewskiego.Wrócić do starych granic
Jego zdaniem potrzeba takich rozwiązań jest bardzo pilna. Trzeba tym się zająć, jeżeli nie przed amerykańskimi wyborami, to na pewno przed końcem kadencji Joe Bidena, który ustąpi ze stanowiska w styczniu 2025 r. A rozpocząć trzeba od ustalenia, co dziś można określić sukcesem czy zwycięstwem Ukrainy w tym konflikcie.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Eksperci mówią otwarcie już od wielu miesięcy, że nie ma mowy o cofnięciu się do granic z 1991 r. Na dziś nie ma nawet mowy, żeby z tym potencjałem militarnym udało się Ukrainie wrócić do granic sprzed 24 lutego 2022 roku - stwierdził Andrusieczko, dodając, że problemem jest w ogóle zabezpieczenie ukraińskich interesów, jeśli doszłoby do jakichś negocjacji. - Sporo mówi się, o tym, że mogą odbyć się jakieś rozmowy pokojowe i Ukraina musi wtedy posiadać silną pozycję - tłumaczył. Taka powinna zawierać dwie składowe: "wzmocnienie ukraińskiego potencjału militarnego" i gwarancje bezpieczeństwa.
Cele bez zmian
Andrusieczko przyznał, że sytuacja rządzących Ukrainą jest trudna również na poziomie dyplomatycznym - Żadna władza w żadnym kraju nie mogłaby sobie pozwolić na powiedzenie: "Słuchajcie, rezygnujemy ze swoich ziem" - przyznał. Nic więc dziwnego, że Zełenski powtarza, powołując się na prawo międzynarodowe, że powinno wrócić się do granic sprzed aneksji Krymu. - Ale pytanie, na ile to jest możliwe w praktyce na dzień dzisiejszy? - zastanawiał się gość TOK FM.
Wojna w Ukrainie niedługo się zakończy? Poważny dziennik przewiduje, co może się stać
To pytanie - jego zdaniem - natychmiast wywołuje kolejne. - Pytanie o rosyjskie cele tej wojny i o możliwości jej kontynuowania - zauważył i dodał, że trzeba się też zastanowić nad możliwościami ukraińskiej obrony. - Mamy pewną rzeczywistość, która jakby wymaga trochę innego spojrzenia - przekonywał. I dziś Zełenski, żeby zrealizować swoje cele może powinien postępować inaczej. - Nikt przecież nie powie, że Ukraina jest w stanie militarnie odrzucić Rosję do granic z 1991 roku - spuentował.