"Ukraina jest w krytycznym momencie". Ekspert nie zostawia złudzeń
W przededniu kolejnej zimy na froncie w Ukrainie sytuacja nie wygląda dobrze. - Żołnierze po prostu dezerterują. Morale jest coraz niższe - mówił w TOK FM Konrad Muzyka, niezależny analityk do spraw wojskowości Rosji i Białorusi z Rochan Consulting, który dwa październikowe tygodnie spędził na froncie w Ukrainie.
Gość Agnieszki Lichnerowicz dodał, że statystycznie na każdym odcinku frontu przybyło od czerwca po 10 tysięcy nowych żołnierzy. - To są ilości tak naprawdę śladowe i nieodczuwalne, biorąc pod uwagę, ile punktów zapalnych teraz jest przede wszystkim w Donbasie - podkreślił.
Wojna w Ukrainie. "Rosjanie lubią kampanie zimowe"
Muzyka nie ma wątpliwości, że jesteśmy świadkami bardzo ważnych wydarzeń. - Ukraina jest teraz w krytycznym momencie. Niestety wiele rzeczy nie funkcjonuje. Zakładamy, że tempo rosyjskich zdobyczy terytorialnych będzie w dalszym ciągu rosło, na pewno przez najbliższe kilka tygodni, jeśli nie miesięcy - ostrzegał gość "Światopodglądu".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zdaniem eksperta natarcie agresora nie zatrzyma się zimą. - Rosjanie w swojej historii bardzo lubią kampanie zimowe i jesienne, więc nie spodziewam się dłuższego zamrożenia konfliktu lub tego, że front stanie - ocenił.
Wpływ na to może mieć jeszcze jeden czynnik. - Teren na przykład w Kursku jest bardzo zielony, jest tam dużo lasów i te lasy oczywiście na jesień tracą liście. Jak tracą liście, to tracą Ukraińcy, bo żołnierze tracą możliwości kamuflowania się. To jest też problem, który będzie bardzo mocno odczuwany w Donbasie. A biorąc pod uwagę, że zarówno jedna, jak i druga strona używa bardzo dużej liczby dronów do przeprowadzania ataków, to sprawi, że ukraińskie straty w okresie zimowym mogą być jeszcze większe niż w okresie letnim - mówił rozmówca Agnieszki LIchnerowicz.
Nie ma mowy o demobilizacji
Dlaczego morale w ukraińskiej armii jest niskie? - Żołnierze przede wszystkim chcieliby mieć świadomość, że w określonym czasie zejdą z frontu i znajdą się albo na tyłach, albo odejdą do cywila. I obecnie takiej możliwości zupełnie nie ma. Bo Ukraińcy nie mają sił, żeby rotować jednostki, które są na linii frontu. O jakiejkolwiek demobilizacji żołnierzy, którzy walczą od początku wojny, absolutnie nie ma mowy, bo gdyby to miało miejsce, front całkowicie by się posypał i nie miałby kto walczyć - wyjaśniał analityk. I alarmował:
'Może mieć miejsce taka sytuacja, że morale będzie tak niskie i możliwości dowodzenia jednostkami będą tak nikłe, że ten front po prostu się posypie całkowicie'.
- Wiele rzeczy wskazuje na to, że Ukraińcy, jeżeli zginie żołnierz, nie są w stanie dostarczyć na front jego następcy. To jest największa różnica pomiędzy tym, co robią Ukraińcy, a tym, co robią Rosjanie. Nawet jeżeli czterech Rosjan zginie od jednego Ukraińca, Rosjanie zastąpią sobie tych czterech, a na jednego Ukraińca przypada połowa kolejnego - tłumaczył.
Lichnerowicz dopytywała, czy Ukraina w tej sytuacji musi liczyć na sojuszników i ich zgodę na ataki rakietowe na teren Rosji. Muzyka jednak stwierdził, że ważne jest co innego. - Kluczem do sukcesu w tej wojnie jest po prostu piechota, odpowiednie przygotowanie żołnierzy, przeszkolenie i gotowość bojowa, wysokie morale. Jeżeli tego nie będzie, to choćby Ukraina miała tysiąc rakiet Tomahawk, to i tak tej wojny nie wygra - ocenił Konrad Muzyka.