"Tylko on może powstrzymać Putina". Gen. Skrzypczak o ważnym momencie wojny w Ukrainie
Ukraińskie Siły Powietrzne poinformowały, że w nocy z niedzieli na poniedziałek obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 47 rosyjskich dronów różnego typu. Kolejnych 25 dronów, tzw. przynęt mających na celu wykrycie stanowisk obrony powietrznej, utraciło łączność w wyniku zastosowania środków walki elektronicznej.
Wojna dronów nad Ukrainą
- Rosjanie mają zdolność do atakowania dronami co kilka dni, bo tyle im potrzeba, by odtworzyć zdolności wojsk dronowych - komentował w TOK FM Waldemar Skrzypczak, oficer polskich wojsk pancernych, generał broni w stanie spoczynku i były dowódca Wojsk Lądowych. Stwierdził, że obecnie nad Ukrainą toczy się "jak gdyby drugi wymiar wojny". - Z przestrzeni lądowej przeniesiono dużo działań w przestrzeń powietrzną, w tę wojnę dronową. Tu obie strony dysponują dużym potencjałem - ocenił gość Wojciecha Muzala.
Jego zdaniem większą skuteczność w tej sferze ma strona ukraińska, która zmasowanymi atakami rojów dronowych uderza w infrastrukturę krytyczną rosyjskiej armii - w składy amunicji czy paliw. - I tutaj królują drony małe, które zadają bardzo dotkliwe straty armii rosyjskiej - dodał gość TOK FM.
Walka elektroniczna o ukraińskie niebo
W komunikacie ukraińskich Sił Powietrznych, poza informacją o zastrzeleniu 47 maszyn, napisano o 25 kolejnych dronach, które utraciły łączność na skutek "zastosowania środków walki elektronicznej". Waldemar Skrzypczak przyznał, że tego rodzaju środki walki elektronicznej są coraz skuteczniejsze.
- Od początku tej wojny, kiedy zaczęto używać dronów w walce, zakłócanie radioelektroniczne było istotnym elementem obrony powietrznej. Rosjanie do naprowadzania wykorzystują światłowody, ale widać wyraźnie, że Ukraińcy doskonalą swoje zdolności do obezwładniania systemów naprowadzania, kierowania i sterowania dronami - mówił.
"Rosjanie mają przewagę"
O ile w kwestii "wojny dronów" strona ukraińska ma się czym pochwalić, o tyle ocena obecnej sytuacji, jak i całego 2024 roku nie jest optymistyczna. - Rosjanie mają przewagę strategiczną, mają inicjatywę wzdłuż całej linii frontu, prowadzą uderzenia w kilku kierunkach jednocześnie - wyliczał Waldemar Skrzypczak, dodając, że sukcesy osiągane przez Rosjan są bardziej spektakularne niż na wcześniejszych etapach wojny. - Teraz w ciągu doby to jest 1-2 kilometry postępu, a rok temu to było 200-300 metrów - przyznał.
Co grozi Polsce po wojnie? 'Temu scenariuszowi da się jeszcze zapobiec'
Podstawową bolączką Ukraińców jest brak żołnierzy i zmęczenie tych, którzy walczą. - Oddziały, które są na froncie, często wyszły do walki w 2022 roku. Bez uzupełnienia strat prowadzą walkę od dwóch lat, co jest główną przyczyną tego, że Ukraińcy się cofają - wyjaśniał gość TOK FM.
W całym 2024 roku ukraińska armia poniosła duże straty, w związku z czym przez długi czas była w odwrocie. - Wynika to również z błędów, bo ofensywy, które Ukraińcy prowadzili w 2023 i 2024 roku skończyły się niepowodzeniem. Ukraińcy grali w zbyt otwarte karty i informowali wszystkich o tym, gdzie będą te ofensywy prowadzili. Przykładem jest Zaporoże - zapowiadali i tam uderzyli, choć mogło się wydawać, że to są działania mylące - mówił Skrzypczak.
Wojna w Ukrainie. Co przyniesie 2025 rok?
Co więc czeka nas w 2025 roku? Waldemar Skrzypczak nie ma wątpliwości, że kluczowy będzie moment objęcia prezydentury USA przez Donalda Trumpa, co stanie się 20 stycznia.
- Główne działania powinny przebiegać na linii Pekin - Waszyngton, bo wydaje się, że tylko Pekin będzie w stanie zatrzymać Putina w jego działaniach zbrojnych. Wydaje mi się, że prezydent Xi włączy się w tę wojnę bardziej, w wolę pozyskania zawieszenia broni, bo bez tego ta wojna nie zostanie zakończona - ocenił Skrzypczak.
Putin wezwał Zachód do 'pojedynku'. 'Jesteśmy gotowi na eksperyment'