,
Obserwuj
Świat

Dlaczego Kanadyjczycy już nie chcą pić bourbona? Wystarczył tydzień, by zmienili nawyki

Wyborcza Opole
3 min. czytania
10.02.2025 13:09
Pomysły Donalda Trumpa na wymuszanie cłami korzystnych dla niego decyzji wywołały wielki kanadyjski opór. A to z Kanady Amerykanie sprowadzają drewno, ropę naftową oraz podzespoły do fabryk samochodów. Kanada - w odpowiedzi - odwróciła się od sąsiadów. Czym ten spór się skończy?
|
|
fot. Deposit/East News
  • To mógł być idealny obraz współpracy dwóch sąsiadów;
  • Przez samą zapowiedź amerykańskich ceł na produkty z Kanady (na razie odłożonych w czasie) w moment na tym obrazie pojawiły się rysy;
  • Kanadyjczycy postawili się okoniem, ogłosili program "kupuj kanadyjskie", zamiast na Florydę, kupują wakacyjne wycieczki do Europy;
  • Na meczu hokejowym Kanadyjczycy wygwizdali amerykański hymn i przestali pić bourbona, produkowanego w republikańskich stanach USA.

Kanada jest jednym z najbardziej zalesionych państw na świecie, a co za tym idzie - największym wytwórcą tarcicy, czyli tego, co wyjeżdża z lasu jako gotowy produkt po ścięciu drzewa. Drewno produkowane w Kanadzie to drewno iglaste - głownie z sosny, świerka i jodły. Jest niezwykle cenione, lekkie i wytrzymałe, łatwo je też obrabiać. Powstają więc z niego elementy wielkich konstrukcji budowlanych i zwykłych szafek kuchennych.

Amerykanie stosują kanadyjskie drewno w budownictwie. Mniej więcej jedna trzecia drewna używanego w amerykańskiej gospodarce przyjeżdża do USA z północy. I dlatego zapowiedź nałożenia na kanadyjskie drewno zaporowych amerykańskich ceł wprawiła branże budowlaną w zdumienie.

Być może Stany mają wystarczającą liczbę drzew, by poradzić sobie bez kanadyjskich lasów, ale na pewno nie mają przemysłu przetwórczego, w tym tartaków, by z surowego pnia prosto z lasu zrobić proste, trwałe, dobrze sezonowane belki do wzniesienia przeciętnego amerykańskiego domu.

Wysokie cła nałożone na cały kanadyjski import oznaczałyby cenę domu wyższą o 35-45 tysięcy dolarów, ale też wielkie przestoje w budownictwie. Przestawienie branży na wewnętrzną amerykańską produkcję drewna trwałoby bowiem całe lata. Samo wytyczenie i zbudowanie dróg w wycinanych lasach to sprawa miesięcy. A dochodzi jeszcze problem braku rąk do pracy. W amerykańskim przetwórstwie drzewnym brakuje 300 tysięcy pracowników. Branża wciąż nie może się wygrzebać z kryzysu, który dotknął ją w pandemii, gdy amerykańskie tartaki - spodziewając się kryzysu w budownictwie - zamknęły swoje bramy na kłódkę. Kryzys nie nadszedł, Amerykanie budowali się na wyścigi, ale na kontynencie zabrakło drewna, które nie tylko astronomicznie podrożało, ale było praktycznie nie do zdobycia. Ten materiał podrożał wtedy nawet siedmiokrotnie, ale niektóre tartaki nawet nie próbowały wznowić produkcji, bo nie miał kto uruchomić pił.

Nie tylko budownictwo mogłoby wpaść w kryzys

Inną kluczową w amerykańsko-kanadyjskich relacjach branżą jest motoryzacja, a także paliwa. Bo Kanada to wielki producent ropy naftowej i gazu ziemnego. Głównym ich odbiorcą są Stany Zjednoczone, które same są największym na świecie producentem węglowodorów. Po co zatem Amerykanom kanadyjska ropa, skoro mają masę własnej?

Otóż Amerykanie padli ofiarą własnego sukcesu. Potrzebują ciężkiego surowca z Kanady, by móc produkować paliwa. Ich własna ropa jest za lekka, by mogły ją przerabiać amerykańskie rafinerie. Dlatego Amerykanie muszą sprowadzać gęstą kanadyjską ropę. Bez niej na stacjach nie będzie paliwa, chyba że sprowadzą surowiec na przykład z Wenezueli, z którą Waszyngton nie chce mieć do czynienia, dopóki nie przywróci standardów demokracji. A że nic w przyrodzie nie ginie - Kanada już wchodzi w separację ze swoim nieprzewidywalnym sąsiadem. Po uruchomieniu nowego rurociągu ładuje coraz więcej ropy na statki na zachodnim wybrzeżu i wysyła ją do Japonii i Chin, z którymi Amerykanie toczą regularną gospodarczą wojnę.

Trump rozmawiał z Putinem. 'Lepiej, żebym tego nie mówił'

Teraz o motoryzacji i łańcuchach dostaw. To pojęcie trafiło do masowego obiegu w pandemii, gdy do Europy nie dojeżdżały chińskie łańcuchy do rowerów, w związku z tym brakowało samych jednośladów. Dzisiaj rolę rowerowych łańcuchów mogłyby pełnić podzespoły do montowanych w USA samochodów. Bo te produkowane są w Kanadzie. Niektóre z nich przekraczają granicę tam i z powrotem nawet osiem razy, zanim przyjmą ostateczny kształt i zostaną zamontowane w nowym amerykańskim aucie. Wystarczy pomyśleć, o ile byłyby droższe, gdyby ośmiokrotnie nałożyć na nie cło. Branżowi eksperci twierdzą, że po wprowadzeniu celnej zapory amerykański przemysł automotive stanąłby w - góra - dwa tygodnie.

Warto też zauważyć, że na ogół spokojni i pogodnie usposobieni Kanadyjczycy gwałtownie odwrócili się od swoich jedynych sąsiadów. Wygwizdali amerykański hymn podczas meczu hokejowego. Sieć zalali poradnikami dotyczącymi rozróżniania amerykańskich i kanadyjskich marek. Powołali narodowy ruch konsumencki "Buy Canadian". Odwołują też wakacyjne wyjazdy do USA i zamiast tego wybierają się do Europy. Na czarną listę wpisali bourbona, bo ta kukurydziana wersja tradycyjnej whisky produkowana jest w republikańskich stanach na południu USA. A to z całą pewnością nie koniec.

Słuchaj całego podkastu!