Kiedy skończy się wojna w Ukrainie? "Intryga Rosji" i dwa scenariusze
- Spotkanie przedstawicieli USA i Rosji w sprawie wojny w Ukrainie odbyło się w poniedziałek w Rijadzie. W rozmowach nie uczestniczyli przedstawiciele Ukrainy;
- Sekretarz stanu USA Marco Rubio poinformował, że strony zgodziły się na cztery kwestie, w tym m.in. na powołanie zespołów negocjacyjnych oraz rozpoczęcie negocjacji o współpracy po wojnie;
- Jak mówił w TOK FM dr Adam Eberhardt, obecnie możliwe są dwa scenariusze rozwoju sytuacji: Trump może obarczyć Ukrainę winą za fiasko rozmów, albo Rosja może przelicytować i USA wzmocni swoje wsparcie dla Ukrainy.
Pierwsze amerykańsko-rosyjskie spotkanie w Arabii Saudyjskiej trwało 4,5 godziny. Sekretarz stanu USA Marco Rubio poinformował, że Stany Zjednoczone i Rosja zgodziły się co do czterech kwestii: ustalenia mechanizmu konsultacji, by zająć się spornymi kwestiami w stosunkach dwustronnych i przywrócić pełną działalność ambasad, powołania zespołów negocjatorów w celu dalszych rozmów na temat zakończenia wojny w Ukrainie, zainicjowania negocjacji na wysokim szczeblu, by "rozpocząć dyskusję, przemyślenie i zbadanie zarówno współpracy geopolitycznej, jak i gospodarczej, która mogłaby nastąpić po zakończeniu konfliktu na Ukrainie" oraz kontynuowania zaangażowania obydwu stron w poprawę dwustronnych relacji.
- Na tym etapie nie toczą się negocjacje jak wojnę zakończyć, tylko toczy się gra, kto kogo obarczy odpowiedzialnością za fiasko tych rozmów - komentował w "Poranku Radia TOK FM" dr Adam Eberhardt. Zdaniem wicedyrektora Studium Europu Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego nie ma co liczyć na szybkie zakończenie wojny w Ukrainie. Jego zdaniem "wojna przez cały 2025 rok będzie trwała". - Strony się nie porozumieją. Ponieważ trudno znaleźć linie kompromisu z rosyjskim dążeniem do zniszczenia państwa ukraińskiego a ukraińską chęcią do utrzymania swojej niezależności - wyjaśnił rozmówca Macieja Głogowskiego.
Kiedy skończy się wojna w Ukrainie? Ekspert o scenariuszach i rosyjskiej intrydze
Eberhardt zwrócił uwagę na jedno z haseł często podnoszonych przez przedstawicieli Rosji. Chodzi o kwestionowanie pozycji Wołodymyra Zełenskiego. Pojawił się nawet argument, że prezydent cieszy się poparciem 4 proc. obywateli. - To jest oczywiście nieprawdą, bo to poparcie sięga około 50 proc. - podkreślił ekspert. - Z mojej perspektywy, jak słyszę o tym, że przed określeniem ostatecznych warunków zakończenia wojny Ukraina będzie zmuszona przeprowadzić wybory prezydenckie, to widzę w tym bardzo czytelną rosyjską intrygę - dodał. W co gra Rosja? Zdaniem rozmówcy Macieja Głogowskiego chodzi o utrudnienie dogadania się i postawienie "pod ścianą prezydenta Zełenskiego".
- Bo jak Zełenski ogłosi wybory, to Putin po chwili powie: "Fajnie są wybory, ale tak długo, jak prorosyjskie media, partie nie zostaną przywrócone, tak długo my tych wyborów nie uznamy. A skoro my tych wyborów nie uznamy, to wojna będzie nadal trwała" - mówi.
Dlatego gość TOK FM uważa, że obecnie trzeba brać pod uwagę dwa scenariusze. Pierwszy zakłada, że Donald Trump winą za fiasko rozmów pokojowych obarcza Ukrainę, a finansowanie kosztów jej obrony przerzuci na Europę. - Ale może być i tak, że Rosjanie przelicytują i prezydent Trump, jego administracja powiedzą: "W takim razie wspieramy Ukrainę silniej, niż robiła to nieudolna administracja Bidena". Taki scenariusz również wchodzi w grę - ocenił dr Adam Eberhardt.