"Porządny kopniak od Trumpa". Co teraz zrobi Rosja? "Putin nie jest geniuszem"
- Donald Trump kolejny raz podważa solidarność między państwami NATO;
- "Trzeba poczekać na bardzo konkretne, realne decyzje, bo Trump ma to do siebie, że jest trochę jak Włodzimierz Lenin. Mówi absolutnie wszystko" - oceniła w TOK FM dr Agnieszka Bryc;
- Ekspertka z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu zwróciła też uwagę, że "porządny kopniak nowych administracji Trumpa" dał też kilka plusów. "Europa w końcu zaczyna trzeźwieć i myśleć o swoich zdolnościach obronnych nie tylko w kategoriach wiszenia na pasku pomocowym Stanów Zjednoczonych" - podkreśliła;
- W jej ocenie to o tyle istotne, o ile "Rosja traktuje przyszłe zawieszenie broni z Ukrainą i reset dyplomatyczny ze Stanami Zjednoczonymi jako pauzę operacyjną". Jakie widzi możliwe scenariusze?
Prezydent USA Donald Trump rozważa zmianę polityki wobec NATO. Pomysł zakłada, że Stany Zjednoczone nie będą angażować się w obronę państw członkowskich niespełniających wymogów dotyczących nakładów na obronność.
- Trzeba poczekać na bardzo konkretne, realne decyzje, bo Trump ma to do siebie, że jest trochę jak Włodzimierz Lenin. Mówi absolutnie wszystko - skomentowała w TOK FM dr Agnieszka Bryc z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Jak przyznała, sama patrzy "ciągle w miarę spokojnie na ruchy Amerykanów". Póki co - mówiła - przymuszanie partnerów, by płacili więcej na obronność, jest w porządku i z uwagi na potrzeby Sojuszu, i powstrzymywania Rosji nie tylko tu i teraz, ale także w najbliższej przyszłości.
- To, co niepokoi, to nie groźby i pohukiwania dotyczące zawieszenia aktywności Stanów Zjednoczonych w ramach NATO, ale doprowadzanie - poprzez zaniechania - do tego, że Sojusz zacznie tracić zęby. Przestanie być zwartą i odstraszającą Rosję organizacją sojuszniczą, a stanie się bardziej organizacją polityczną. To dla mnie główne zagrożenie - dodała z rozmowie z Jakubem Janiszewskim.
Trump zdaje sobie sprawę z siły NATO
W ocenie gościni TOK FM Trump wie jednak, jaka jest wartość NATO jako karty przetargowej. - To, że z jego perspektywy ma tam krnąbrnych partnerów, powoduje, że tymi partnerami trzeba wstrząsać. A najlepiej się wstrząsa, zapowiadając wycofanie swoich zabawek. Co więcej, widać, że ta strategia działa - podkreśliła.
- Przecież bez wsparcia państw NATO-wskich nie byłoby wielkiego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Afganistanie, a więc sojusznicy poszli za Stanami Zjednoczonymi. Nie byłoby wielkiego zaangażowania, jeszcze w latach 90., na Bałkanach i wielkiej operacji bombardowań Kosowa. Co więcej, sojusznicy bardzo ryzykują, bo stąpają, a często przekraczają nawet linie standardów prawno-międzynarodowych - podkreśliła dr Agnieszka Bryc.
'Oś państw hultajskich'
Inna rzecz, zdaniem gościni TOK FM, że "porządny kopniak nowych administracji Trumpa" dał też kilka plusów. - Europa w końcu zaczyna trzeźwieć i myśleć o swoich zdolnościach obronnych nie tylko w kategoriach wiszenia na pasku pomocowym Stanów Zjednoczonych. Skończyła się era kroplówki amerykańskiej - zwróciła uwagę.
W jej ocenie Europa powinna być zdolna obronić się sama, jeżeli będzie taka potrzeba - ten proces właśnie się rozpoczął. Istotne, jak podkreśliła, by był on trwały.
- To ryzyko, bo realia są takie, że Rosja traktuje przyszłe zawieszenie broni z Ukrainą i reset dyplomatyczny ze Stanami Zjednoczonymi jako pauzę operacyjną, która da jej czas, by ona sama nie spowalniała swoich zbrojeń. Swoimi koncyliacyjnymi postawami, sygnałami, że oto jesteśmy skłonni rozmawiać o długotrwałym, sprawiedliwym i stabilnym spokoju, chce sprawić, by Europa się zdekoncentrowała i uwierzyła w to, że z Rosją można koegzystować. Jeżeli wtedy odpuścimy i stracimy czujność na rosyjskie zagrożenie, to Rosjanie za kilka lat, być może pod koniec kadencji Trumpa, będą gotowi dokonać bardzo konkretnego aktu agresji. Pytanie, na kogo - podkreśliła.
Wcześniej z kolei, jak dodała, trzeba się spodziewać, że Rosjanie będą testowali realne zdolności i realną spójność NATO. Jak? Mogą na przykład wywołać poważny kryzys graniczny czy polityczny. - Putin nie jest geniuszem i demiurgiem. Jest za to bardzo mało innowacyjny i bazuje na sprawdzonych schematach. Być może sięgnie też np. po prowokację polityczną, która pokaże, że Polacy się przerażą i będą mówić o konieczności uruchomienia artykułu 5. Traktatu Waszyngtońskiego - wskazała. Inny możliwy scenariusz? Wystarczy - jak mówiła dr Bryc - że Rosjanie zażądają dostępu do Królewca, bo "poczują się zagrożeni pozostałościami rusofobicznej polityki Polski i będą musieli zwalczać faszyzm i neonazizm w Polsce". - To mogą być tego typu gierki, które przetestują, w jaki sposób reaguje NATO, czy jest w gotowości wesprzeć Polaków, czy zaczną się np. rozmowy w stylu: "Dobrze podejmiecie rozmowy z Kremlem, to nic nie szkodzi. Najważniejsze, żeby to wszystko uspokoić" - podkreśliła.
Ekspertka Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oceniła przy tym, że te i podobne działania w dłużej perspektywie zaszkodzą jednak przede wszystkim przywództwu amerykańskiemu. - Donald Trump, jak mówią niektórzy, znacznie bardziej wpisuje się w politykę tego, co kiedyś nazywaliśmy osią państw hultajskich. A to tym bardziej, że Stany Zjednoczone mają łatwość dogadywania się z Rosją, będąc kompletnie niewrażliwym na argumenty państwa-ofiary. Co więcej, chcą się dogadywać z Iranem i porozumiewać z Chinami. Urządzą się więc w obozie państw niedemokratycznych - skwitowała w TOK FM.
Trump chce wycofać wojska z Niemiec. Część z nich może trafić do innego kraju