Prezydent Andrzej Duda przygotował projekt ustawy aborcyjnej

Zdecydowałem się na złożenie do Sejmu projektu noweli ustawy o planowaniu rodziny, który, uwzględniając wskazania TK, przewiduje wprowadzenie nowej przesłanki, przywracającej możliwość przerwania ciąży jedynie w przypadku wystąpienia tzw. wad letalnych - czytamy w oświadczeniu prezydent Andrzej Duda.
Zobacz wideo

Prezydent w wydanym oświadczeniu poinformował, że rozumie obawy kobiet wynikające z niedawnego orzeczenia TK ws. aborcji. Jak zaznaczył, w ostatnich dniach z wieloma z nich na ten temat rozmawiał, a także z licznymi ekspertami, lekarzami i prawnikami.

"Po przeprowadzeniu tych konsultacji zdecydowałem się na złożenie do Sejmu RP projektu zmiany ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży" - poinformował Andrzej Duda.

"Nowa przesłanka, która przywraca możliwość przerwania ciąży"

Jak zaznaczył, "uwzględniając wskazania Trybunału, projekt ten przewiduje wprowadzenie nowej przesłanki, która przywraca możliwość przerwania ciąży, w sposób zgodny z zasadami Konstytucji RP, jedynie w przypadku wystąpienia tzw. wad letalnych, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne".

Prezydent poinformował, że osobiście podziela pogląd, że aborcja z powodu wad płodu jest niezgodna z konstytucją. "Mówiłem o tym wielokrotnie publicznie. Prawo do życia jest wartością, którą należy bezwzględnie chronić i nie można jej w żaden sposób różnicować - na dzieci pełno- i niepełnosprawne, np. dzieci z zespołem Downa. Wynika to wprost z Konstytucji - art. 38. Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawna? ochronę życia" - stwierdził prezydent.

Jednocześnie dodał, że wyrok Trybunału konstytucyjnego doprowadził jednak również do sytuacji, w której niemożliwa stała się aborcja w sytuacji wystąpienia tzw. wad letalnych płodu, w której wiadomo, że dziecko i tak nie będzie w stanie żyć po porodzie.

"To sytuacja niezwykle delikatna i bolesna dla każdej matki, dla każdego rodzica. W przypadku wad letalnych śmierć dziecka jest nieuchronna. Ochrona jego życia pozostaje zatem poza mocą ludzką" - podkreślił Duda. Zaznaczył, że rozumie kobiety i ich obawy wynikające z tej sytuacji.

Prezydent podkreślił, że po uchwaleniu tej ustawy w polskim prawie nadal będą występować trzy przesłanki legalnego usunięcia ciąży: z powodu zagrożenia życia i zdrowia matki, z powodu gwałtu lub kazirodztwa oraz z powodu ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu, które prowadzi do śmierci dziecka. Jak dodał, oddaje to istotę tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 r. i jest zgodne z orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego.

Długie milczenie

Przypomnijmy, TK wydał orzeczenie w sprawie aborcji w ubiegły czwartek - stwierdzając, że przerwanie ciąży z powodu najcięższych wad płodu jest niezgodne z konstytucją. Prezydent Duda osobiście długo nie zabierał w tej sprawie głosu. Jedynie jeden z jego współpracowników - szef BBN Paweł Soloch - podał, że prezydent "wyraża satysfakcję z tego, że Trybunał Konstytucyjny stanął po stronie życia".

Osobiście Andrzej Duda zabrał głos dopiero w środę (blisko tydzień po wyroku TK). W Polsat News zadeklarował, że "jest gotów zaangażować się w pracę nad rozwiązaniem, które przyniesie spokój społeczny". - Jestem bardzo zasmucony tą sytuacją. Kobiety, które protestują, rozumiem, czuję tę sytuację. Choć wszyscy znają moje poglądy i wiedzą, że jestem przeciwnikiem aborcji eugenicznej - mówił. Apelował też o "spokój i rozsądek". 

Dzień później ponownie wypowiedział się w tej sprawie (w RMF FM) i wtedy nie było już łagodzących sytuację tonów. Andrzej Duda - odnosząc się do protestów - przekonywał, że fakt, iż grupa ludzi wychodzi na ulice i żąda w Polsce rewolucji, "to jeszcze nie znaczy, że należy temu ulegać, zwłaszcza, jeżeli to się dzieje wbrew prawu". - W demokracji rozstrzygają kryteria przy urnach, a nie kryteria uliczne - ocenił.

Wcześniej niż prezydent głos zabrała jego córka i oficjalna doradczyni Kinga Duda.

 

DOSTĘP PREMIUM