,
Obserwuj
Polityka

Ziobro nosi broń "jak Rambo czy jakiś inny 007". Były policjant o "chłopięcej fascynacji metalem"

3 min. czytania
15.03.2023 17:54
Były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie ocenił w TOK FM, że Zbigniew Ziobro - nosząc broń za paskiem spodni, podczas konfernecji prasowej - złamał przepisy prawa. - Z punktu widzenia umiejętności posługiwania się bronią, cały kazus ma status chłopięcej fascynacji metalem, który ma się przy sobie - mówił Piotr Caliński.
|
|
fot. Screen TVN

Minister Zbigniew Ziobro miał przy sobie broń na konferencji prasowej. Pistolet marki Glock zawieszony na pasku od spodni lidera Solidarnej Polski został zauważony, gdy Ziobro składał kwiaty w kopalni Bełchatów. Potem polityk tłumaczył, że broń wykorzystuje do celów sportowych i miał ją przy sobie dlatego, że wracał ze strzelnicy.

To, że minister ma pozwolenie na broń nie oznacza jednak, że wszystko jest w porządku. - Gdybym wiedział, że będę się poruszać, to wziąłbym kaburę pod pachę albo nosił broń z przodu. Bo jest ona wtedy dużo lepiej chroniona i z pewnością mniej widoczna - mówił w "Pierwszym Śniadaniu w TOK-u" Piotr Caliński, były wicedyrektor Gabinetu Komendanta Głównego Policji i były komendant Centrum Szkolenia Policji w Legionowie.

Jak tłumaczył w rozmowie z Piotrem Maślakiem, minister nie spełnił wymogów przepisów o możliwie niewidocznym noszeniu broni. I nie usprawiedliwia go wiejący wiatr, który ją odsłonił. - Jasne, że to był przypadek. Ale samo przypięcie broni w tym miejscu ze świadomością, że się przyklęka przy składaniu wieńca, świadczy o braku wyobraźni albo nieodpowiedzialności. Ponieważ wszystko się może wydarzyć. Tak mało kto nosi broń. Chyba że Rambo czy jakiś inny agent 007 - ocenił.

Ziobro z bronią. Ekspert wylicza, jakie zapisy zostały złamane

Jakie przepisy złamał szef resortu sprawiedliwości i prokurator generalny? - Jest Kodeks wykroczeń, który reguluje kwestię udziału w zgromadzeniach osób, które mają przy sobie broń, materiały wybuchowe, amunicję itd. Tu mieliśmy co najmniej 15 osób uczestniczących w spotkaniu, więc z punktu widzenia formalnego można to nazwać zgromadzeniem - mówił Caliński. I dodał, że "noszenie broni z tyłu oznacza, że łamany jest przepis, który mówi, że zakazane jest noszenie broni umożliwiające dostęp do niej przez osoby nieuprawnione".

- Łatwiej komuś ukraść, wyjąć broń z tyłu, ona może nam też wypaść w sytuacjach dynamicznych - wyjaśnił. - Z punktu widzenia umiejętności posługiwania się bronią cały kazus ma status chłopięcej fascynacji metalem, który ma się przy sobie - stwierdził rozmówca Piotra Maślaka.

"Manifestacja szeryfowego statusu"

Przy okazji warto zadać pytanie, po co minister Ziobro nosi przy sobie broń, skoro ma pełną ochronę Służby Ochrony Państwa. - Słyszałem komentarze, że to pewnie była manifestacja tego szeryfowego statusu - mówił Caliński. Bo - jak wskazał - zdecydowanie "można było tym zarządzić bardziej zgodnie z prawem i z logiką".

- Mając dwóch ochroniarzy, a z pewnością ekipa nadzoruje pana ministra i go chroni, można oddać tę broń któremuś z chłopaków z SOP-u i w ten sposób załatwić cały problem - wyjaśnił.

Jak podkreślił, mogło jednak chodzić właśnie o kwestie wizerunkowe. - Ja tego nie przesądzam, ale tak to wygląda. Jesteśmy w okresie kampanii wyborczej i tego typu incydenty pewnie nie będą ewenementem - skwitował były wicedyrektor Gabinetu Komendanta Głównego Policji.

Ziobro chodzi z bronią, ale Rozenek go broni. 'Sytuacja lekko zabawna'

Posłuchaj całej rozmowy: