,
Obserwuj
Polityka

Siostra premiera wydała oświadczenie. Anna Morawiecka zagroziła dziennikarzom sądem

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
3 min. czytania
25.04.2023 12:49
"Moja praca była jak najbardziej realna, zgodna z oczekiwaniami pracodawcy i udokumentowana" - zapewniła Anna Morawiecka w oświadczeniu, będącym odpowiedzią na artykuł "Gazety Wyborczej". Siostra premiera zapowiedziała, że wystąpi na drogę sądową przeciwko dziennikarzom. Z ustaleń "GW" wynika, że Anna Morawiecka miała być zatrudniona przez władze Trzebnicy w nieistniejącym referacie.
|
|
fot. Agencja Wyborcza.pl

Oświadczenie Anny Morawieckiej związane jest z opublikowaniem 24 kwietnia 2023 roku w 'Gazecie Wyborczej' tekstem pt. 'Na fikcyjnym etacie'. Jak podkreśliła siostra premiera Mateusza Morawieckiego, tekst zawierał 'wiele nieprawdziwych informacji na mój temat'.

'Moja praca była jak najbardziej realna, zgodna z oczekiwaniami pracodawcy i udokumentowana' - wskazała w oświadczeniu Anna Morawiecka, odnosząc się do artykułu

'Nie zajmowałam żadnego kierowniczego stanowiska, a moje wynagrodzenie wyniosło: a) Umowa zlecenie od 1.04 do 31.05.2019 r. łączne wynagrodzenie: 5927 zł. brutto, czyli 2500 złotych miesięcznie netto; b) Umowa o pracę od 3 czerwca do 31 grudnia 2019 r. 3305 zł. brutto, czyli 2419 złotych miesięcznie netto' - wskazała.

'Ze wszystkich określonych wobec mnie obowiązków wywiązałam się zgodnie z umową. Moją pracę przerwała choroba nowotworowa' - dodała siostra premiera Morawieckiego. Informacje ujawnione przez dziennikarzy nazwała oszczerstwem i pomówieniem. 'Wielokrotnie mówiłam o swojej pracy w Trzebnicy i nigdy tego faktu nie ukrywałam' - napisała Morawiecka.

Siostra premiera zapowiedziała, że wystąpi do redakcji z żądaniem sprostowania nieprawdziwych informacji na jej temat. A 'w przypadku braku sprostowania nieprawdziwych treści skieruj sprawę na drogę sądową'.

 

Siostra premiera na fikcyjnym etacie?

 

Przypomnijmy, że chodzi o ustalenia dziennikarzy 'Wyborczej' oraz 'Nowej Gazety Trzebnickiej', którzy zebrali dowody na to, że w 2019 r. władze Trzebnicy fikcyjnie zatrudniały siostrę premiera. Sprawa wypłynęła przy okazji prokuratorskiego śledztwa w sprawie nieprawidłowości w trzebnickim samorządzie, a konkretnie sprzedawania nieruchomości 'po zaniżonej cenie na rzecz osób najbliższych dla Burmistrza Trzebnicy'.

W listopadzie 2019 roku policja zabrała komputery i dokumenty - w tym te dotyczące zatrudnienia. Przygotowując dokumenty dla wrocławskich policjantów w 2019 r., urzędnicy zauważyli nazwisko Anny Morawieckiej na liście płac. Informacja trafiła do 'Nowej Gazety Trzebnickiej'.

Jak twierdzą władze Trzebnicy, siostra Mateusza Morawieckiego pracowała w Referacie Kultury i Sportu. Dziennikarze, na podstawie Wystąpienia Pokontrolnego NIK, ustalili jednak, że wspomniany referat zaczął powstawać dopiero w 2019 r. - akurat w momencie zatrudnienia tam Morawieckiej.

'Umowa oczywiście fikcyjna, bo nikt jej w pracy nie widzi, nie ma jej na listach obecności. To zakamuflowany lobbing opłacany z pieniędzy podatników' - twierdzi informator gazety. Jak zwracają uwagę autorzy artykułu Marcin Rybak z 'Wyborczej' i Daniel Długosz z 'Nowej Gazety Trzebnickiej' o zatrudnieniu Anny Morawieckiej w urzędzie miasta nie wiedzieli nawet trzebniccy radni, natomiast sam burmistrz - Marek Długozima w tej sprawie 'milczał albo kręcił'.

 

Siostra Mateusza Morawieckiego przegrała w sądzie z dziennikarzami

 

Jeżeli Anna Morawiecka zdecyduje się pozwać dziennikarzy 'Gazety Wyborczej' i 'Nowej Gazety Trzebnickiej', nie będzie to ich pierwszy tego rodzaju spór. 13 kwietnia sąd prawomocnie umorzył postępowanie w sprawie, jaką Anna Morawiecka skierowała przeciwko dziennikarzom obu gazet. Sądy uznały, że nie będą się zajmować tą sprawą.

Chodziło o dwie publikacje, w których opisano nieprawidłowości w trzebnickim urzędzie miasta i śledztwo, które prowadzone było w tej sprawie od 2019 roku. Jak ustalili dziennikarze, w planach było postawienie zarzutów m.in. burmistrzowi Markowi Długozimie oraz kilku innym osobom. Jednak wrocławska prokuratura regionalna zablokowała działania policji i prokuratury. Artykuł przedstawiał także bliskie relacje burmistrza Trzebnicy Marka Długozimy z czołowymi politykami Prawa i Sprawiedliwości.

Anna Morawiecka zwróciła uwagę na to, że w tytule artykułu 'Nowej Gazety Trzebnickiej' zostały użyte różne elementy graficzne, takie jak znak zapytania, strzałka skierowana na zdjęcie siostry premiera Morawieckiego i Marka Długozimy, a także wielokropek. Wszystkie te elementy, wraz z treścią podtytułu, jej zdaniem sugerują, że to ona miała wpływ na blokadę śledztwa przeciwko burmistrzowi Trzebnicy i że zarzuty przeciwko niemu nie zostały postawione z powodu jej wpływów. W związku z tym Anna Morawiecka zarzuciła autorom artykułu o pomówienie.