W co gra Duda w sprawie "lex Tusk"? Prawnik łapie się za głowę: Ekwilibrystyka. Nie potrafię się doszukać logiki

- Jako prawnik mogę się tylko złapać za głowę, bo pan prezydent wykonuje jakąś ekwilibrystkę - tak prawnik Wojciech Klicki komentował decyzję prezydenta Dudy w sprawie "lex Tusk".
Zobacz wideo

Cztery dni po podpisaniu ustawy "lex Tusk" prezydent Andrzej Duda niespodziewanie zapowiedział złożenie nowelizacji przepisów, na mocy których powstać ma komisja do spraw rosyjskich wpływów. Jak tłumaczył podczas specjalnego wystąpienia, jego decyzja jest odpowiedzią na "zarzuty, które są ewidentnie nacechowane złą wolą". Prezydent ocenił m.in., że w komisji nie powinni zasiadać członkowie parlamentu.

- Jako prawnik mogę się tylko złapać za głowę, bo pan prezydent wykonuje jakąś ekwilibrystkę. Najpierw podpisuje ustawę, o której sądzi, że może być niekonstytucyjna, bo kieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego, a kilka dni później stwierdza, że ustawę trzeba zmienić. Nie potrafię się doszukać logiki - komentował na gorąco w "Przedpołudniu Radia TOK FM" Wojciech Klicki z Fundacji Panoptykon.

Rozmówca Przemysława Iwańczyka dodał, że nawet jeśli kontrowersyjna ustawa będzie zmieniana, to może to potrwać kilka tygodni, może miesięcy. A - jak zauważył - komisja ds. rosyjskich wpływów będzie mogła działać na podstawie dotychczasowych przepisów, które weszły w życie po podpisie prezydenta.

Prezydent Duda chce zmienić "lex Tusk"

W ocenie eksperta zmiany zapowiedziane przez Andrzeja Dudę "nie uratują" niekonstytucyjnej ustawy. - Nawet jeżeli będzie wzmocniona możliwość odwołania się (od decyzji komisji) albo ograniczona możliwość nakładania kar przez komisję, to i tak będzie coś, co moim zdaniem bardzo mocno zaburza proces wyborczy - stwierdził Klicki.

Jak argumentował, nie ma przypadku w tym, że komisja ma pracować w czasie kampanii wyborczej przed jesiennymi wyborami do parlamentu. - Ta komisja nieubłaganie będzie elementem takiej linii produkcyjnej. Informacje z jej obrad będą wykorzystywane, obracane od każdej strony w mediach rządowych. Po to, żeby osoby, które będą stawały przed komisją, postawić w jak najgorszym świetle. To po to, moim zdaniem, ta komisja jest, a nie po to, żeby autentycznie coś zbadać - przyznał gość TOK FM. Dodając, że badaniem rosyjskich wpływów mogły się - w czasie trwających osiem lat rządów PiS-u - zająć służby.

Duda lawiruje ws. "lex Tusk"

Otwarte pozostaje pytanie, co skłoniło prezydenta do nagłej zmiany zdania. Czy mógł to być wpływ Stanów Zjednoczonych?

Przypomnijmy, że w poniedziałek rzecznik Departamentu Stanu Matthew Miller wyraził zaniepokojenie rządu USA "ustawą o komisji ds. badania rosyjskich wpływów, która może być użyta do ingerencji w wolne i uczciwe wybory w Polsce". Wezwał także polski rząd, by nie wykorzystywał nowego prawa do blokowania kandydatur polityków opozycji. - Tę ekwilibrystykę prezydenta bez dołączenia do niej jakichkolwiek czynników zewnętrznych trudno zrozumieć - przyznał Wojciech Klicki.

TOK FM PREMIUM