,
Obserwuj
Polityka

Zabraknie 40 tys. nauczycieli, a resort min. Czarnka uważa, że jest "wspaniale". "No to poczekajmy do września"

3 min. czytania
23.08.2023 10:42
W nowym roku szkolnym zabraknie 40 tys. nauczycieli. - Przerażenie powinno towarzyszyć nam wszystkim. MEiN bagatelizuje te liczby, natomiast one oznaczają, że w szkołach dzieci nie będą miały jakiegoś przedmiotu - komentowała w TOK FM Anna Schmidt-Fic, liderka Protestu z Wykrzyknikiem.
|
|
fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.pl

Od września w polskich szkołach, szczególnie tych w dużych miastach, zabraknie 40 tys. nauczycieli. Taką liczbę wakatów podał Związek Nauczycielstwa Polskiego. A początek nowego roku szkolnego, który przypada na 4 września, już za chwilę.

Anna Schmidt-Fic - była nauczycielka, a dziś aktywistka działająca na rzecz Inicjatywy Wolna Szkoła i liderka Protestu z Wykrzyknikiem przyznała, że 40 tys. to 'przerażająca' liczba. - To przerażenie powinno towarzyszyć nam wszystkim. MEiN bagatelizuje te liczby, natomiast one oznaczają, że w szkołach dzieci nie będą miały jakiegoś przedmiotu. A to znaczy, że ich prawo do edukacji zostanie zaburzone - podkreśliła gościni 'TOK 360'.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak wskazała rozmówczyni Wojciecha Muzala, to nie pierwszy raz, gdy brak nauczycieli znacząco wpłynie na realizację przedmiotów. - Bywało, że nauczyciel nie jest zatrudniany przez pół roku, a nawet i rok. Dyrektorzy próbują robić, co mogą, nawet przesuwają przedmioty na inne lata. Nie chcą chwalić się tym, że nie mają wypełnionych wakatów, bo to wiąże się z przyznaniem przed swoimi przełożonymi do tego, że sobie nie radzą. To rzeczy, które są tajemnicami, są przemilczane i ukrywane, a przez MEiN bagatelizowane, co jest absolutnie niedopuszczalne - oceniła Anna Schmidt-Fic.

W tym roku brakujących nauczycieli jest jeszcze więcej niż dotychczas, więc - jak zaznaczyła gościni TOK FM - sytuacja będzie jeszcze trudniejsza. - Wrzesień będzie sprawdzianem i odkryciem kart, jak to naprawdę jest. Na razie jesteśmy poddawani propagandzie sukcesu, słyszymy, że jest wspaniale, nic się złego nie dzieje. No to poczekajmy do września i zobaczmy, czy jest tak wspaniale - stwierdziła aktywistka Inicjatywy Wolna Szkoła.

'Szkoła została rzucona na kolana przez polityków'. Ekspert o 'danych wstydliwych' dla resortu min. Czarnka

O połowę cukru mniej

Anna Schmidt-Fic jako była nauczycielka, przyznała, że tęskni za kontaktem z uczniami i ich rodzicami. Nie zmienia to jednak faktu, że "nawet nie myśli o powrocie do szkoły". Powołała się też na badania, z których wynika, że o rezygnacji z pracy myśli 50 proc. nauczycieli. - Szkoła tkwi w systemie, który jest zanurzony, piętrowo i wielopłaszczyznowo, w ogromnej patologii. Obawiam się, że nauczyciele, którzy odchodzą, nie wyobrażają sobie powrotu do pracy i to jest bardzo smutne. Odpowiedzialność za tę sytuację będzie ponosić obecne kierownictwo MEiN - wskazała. 

Jak można zachęcić nauczycieli do powrotu do szkoły? Zasadnicze rozwiązanie według Anny Schmidt-Fic to podwyżki. - W mediach słyszymy bardzo dużo o tym, ile to nauczyciele dostali, pan minister (Przemysław Czarnek - red.) podkreśla to za każdym razem. Myślę, że w ten sposób chce obrazić inteligencję nauczycieli. Porównaliśmy, ile kilogramów cukru można było kupić za pensję podstawową nauczyciela rozpoczynającego prace w 2015 i 2023 roku. Wyliczenia te pokazują, że w 2023 roku można kupić o połowę mniej, czyli realny spadek wynagrodzeń wynosi 50 proc. Więc nie mówimy tu o podwyżkach, tylko o pauperyzacji naszego zawodu - skwitowała gościni "TOK 360".

Uczył historii, a teraz chowa zmarłych. 'Dzwonili ze szkoły, Żebym uczył podstaw przedsiębiorczości'