advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Wielka ucieczka. Tak pracownicy państwowych spółek i Lasów Państwowych ratują posady. "Bandyterka"

Hubert Kowalski
3 min. czytania
16.11.2023 09:08
Pracownicy Lasów Państwowych i spółek skarbu państwa znaleźli sposób na zachowanie stanowisk. Jak poinformowała Posłanka Magdalena Filiks, jest nim wstąpienie do wojska, a dokładniej Wojsk Obrony Terytorialnej. - To sprzeniewierzenie się własnym wartościom i zasadom, które ci ludzie próbują nieść na sztandarach - grzmiała w rozmowie z TOK FM polityczka Koalicji Obywatelskiej.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Nie chodzi tu wcale o patriotyczne pobudki. Dla niektórych może być to ostatnia deska ratunku przed utratą posady w państwowych firmach, bo przepisy chronią pracowników odbywających służbę wojskową.

Posłanka Magdalena Filiks, powołując się na kilka niezależnych źródeł z dyrekcji Lasów Państwowych, mówiła nam, że w samej jednostce z procederu może skorzystać nawet kilkaset osób. Chodzi o służbę w Wojskach Obrony terytorialnej, którą można zacząć, nie rezygnując z dotychczasowej pracy. Jak przekazała TOK FM rzeczniczka WOT, Martyna Wojenka sytuacja wygląda wręcz odwrotnie. - Służba została zaprojektowana w taki sposób, by umożliwiała łączenie jej z życiem zawodowym i osobistym - wyjaśniła Wojenka. Nie trzeba więc rezygnować z pracy, by móc ją pełnić.

Jesteś w wojsku? Pracodawca ma związane ręce

Przepisy nie tylko pozwalają na balans między wojskiem i pracą, ale także chronią pracowników pełniących służbę. Mówi o tym artykuł 303. ustawy o obronie Ojczyzny. Zapisano w nim, że: 'stosunek pracy z osobą powołaną do pełnienia zasadniczej służby wojskowej albo terytorialnej służby wojskowej może być rozwiązany tylko za zgodą pracownika'. Czyli pracodawca, chcący zakończyć współpracę z osobą pełniącą służbę wojskową, ma dwa wyjścia: czekać aż ten naruszy przepisy i zwolnić go dyscyplinarnie, albo poczekać aż jego zakład pracy upadnie.

- Jeżeli ktoś pracuje w Polsce normalnie, uczciwie, merytorycznie wykonuje swoją pracę to nie myśli, żeby szukać jakichś nieuczciwych rozwiązań. Zakładam, że dotyczy to osób, które zdają sobie sprawę z tego, że mogą być jakieś podstawy, które miałyby powodować utratę pracy czy zwolnienie. Nikt uczciwy nie musi szukać sposobów na zabezpieczenie sobie ciągłości pracy - mówiła posłanka Filiks.

O tym, że do WOT wstępują także pracownicy spółek skarbu państwa, poinformował w mediach społecznościowych były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Paweł Wojtunik. 'Ponoć poplecznicy PiSu, ulokowani na kierowniczych stanowiskach w spółkach skarbu państwa i Lasach Państwowych, chcąc ochronić się przed zwolnieniami, zaczynają masowo wstępować do WOT. Stosunek pracy w okresie służby w WOT nie może zostać rozwiązany…' - napisał Wojtunik na platformie "X" - dawniej Twitterze.

'Służba raz w miesiącu, przez dwa dni'

Terytorialna Służba Wojskowa, jak tłumaczy rzeczniczka Martyna Wojenka jest 'formą czynnej służby wojskowej'. Polega ona na tym, że 'żołnierze – ochotnicy, pełnią czynną służbę wojskową w formie rotacyjnej, (...) co najmniej raz w miesiącu przez okres dwóch dni w czasie wolnym od pracy i dyspozycyjnej, poza jednostką wojskową, nie rezygnując z dotychczasowych zajęć. Dyspozycyjność dotyczy nagłych potrzeb związanych z użyciem dodatkowych sił np. zaangażowanie w zwalczanie sytuacji kryzysowych'. Standardowy cykl szkolenia w WOT trwa 3 lata. Zwolnić żołnierza może generał, ale musi mieć do tego podstawy.

Bezpieczna przyszłość Polaków - to hasło wyborcze Prawa i Sprawiedliwości - partii, która stoi zarówno za utworzeniem piątego rodzaju sił zbrojnych w postaci wojsk obrony terytorialnej, jak i za ustawą o obronie Ojczyzny, która miała między innymi wprowadzić lepsze warunki służby dla żołnierzy. Teraz ustawa stanie się poduszką dla między innymi związanych z PiS-em pracowników.

- To sprzeniewierzenie się własnym wartościom i zasadom, które ci ludzie próbują nieść na sztandarach. To jest zwykła bandyterka - podsumowuje posłanka Filiks. Polityczka zapewnia, że krok po kroku wszystkie, dopuszczające się opisanego procederu osoby zostaną rozliczone. - Ujawnimy te wszystkie ukrywane informacje o malwersacjach i złodziejstwach, bo w Lasach Państwowych odbywały się one na olbrzymią skalę - tłumaczyła.

Magdalena Filiks razem z posłanką Katarzyną Osos przeprowadzą kontrolę w warszawskich Lasach Państwowych w środę lub czwartek w przyszłym tygodniu.

'Nad katastrofą Kościoła nie zapłacze'. Spowiedź młodych księży