Wyjazd Dudy do Szwajcarii "kiepskim żartem"? "Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze"
Powołanie nowego rządu, za którym stanie sejmowa większość, może się jeszcze opóźnić. Okazało się, że w terminach, które wyznacza konstytucja na kolejne kroki w tej sprawie, prezydent Andrzej Duda planuje wyjazd zagraniczny.
- 12 grudnia i zdaje się, że 11 grudnia prezydent Andrzej Duda będzie w Szwajcarii z wizytą międzynarodową - powiedział w Polsat News szef Gabinetu Prezydenta Marcin Mastalerek, pytany o termin ewentualnego zaprzysiężenia rządu Donalda Tuska.
Ta wypowiedź mocno zdziwiła gościa Karoliny Lewickiej w Poranku radia TOK FM, posła i rzecznika Platformy Obywatelskiej - Jana Grabca.
"Kiepski żart"
- Traktuję jako kiepski żart opowieść o tym, że prezydent Duda rzekomo gdzieś się wybiera, że będzie w Szwajcarii jeździł na nartach, czy spotykał się z jakimiś przedstawicielami państwa szwajcarskiego - stwierdził polityk.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>
Grabiec przypomniał, że 11 grudnia zgodnie z konstytucją upływa termin na uzyskanie wotum zaufania przez rząd premiera Morawieckiego, jeśli ten rząd powstanie. A skoro nie uzyska tego wotum, to także 11 grudnia może być powołany przez Sejm nowy rząd w ramach drugiego kroku konstytucyjnego.
- I mamy premiera, mamy ministrów. Tak to definiuje konstytucja - tłumaczył Grabiec. - Myślę, że pan prezydent Duda ma świadomość, że jest prezydentem Polski, że ma pewne obowiązki wobec konstytucji - dodał.
Poseł PO nie ma wątpliwości, że stosowanie wybiegów typu "prezydent będzie w podróży" jest naruszeniem konstytucji. Zauważył przy tym, że nie można zapominać o premierze Morawieckim i jego rządzie. - Byłoby czymś niepoważnym, gdyby powołał rząd, a następnie nie pojawił się podczas exposé premiera rządu, który sam powołał. To jest po prostu niewiarygodne - stwierdził.
"Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze"
Przyznał również, że aktualne przedłużanie rządów Morawieckiego ma tak naprawdę jeden cel, którego świetnym przykładem jest czwartkowe wybranie przez premiera nowego szefa Komisji Nadzoru Finansowego. - Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, o dobrze płatne stanowiska, o utrzymanie, chociaż części tej szarańczy pisowskiej jak najdłużej na etatach - powiedział.
Brutalna diagnoza. 'Duda nie dorasta do wykonywania obowiązków'
- Ja nie mam wątpliwości, że PiS jest partią antypaństwową. To widać nie tylko po tym rządzeniu przez 8 lat, ale też po przekazywaniu władzy - ocenił Grabiec. Zdaniem gościa Karoliny Lewickiej, PiS "interesują tylko łupy, które są w stanie wyprowadzić z państwowych instytucji, fundacji, stowarzyszeń".
Gość audycji jednoznacznie stwierdził, że "ta ekipa schyli się po każdą złotówkę, każdy etat. Czy to będzie etat sprzątaczki, czy kierowcy, czy dyrektora, czy kierownika". - Wszędzie tam będą starali się utrzymać swoich ludzi jak najdłużej - spuentował.