Posłowie PiS na święta przerwą blokowanie PAP-u? Posłanka ocenia, do kiedy potrwa "interwencja"
Piątek to kolejny dzień "interwencji poselskiej" parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości w siedzibie Polskiej Agencji Prasowej. Posłowie w ten sposób utrudniają przejęcie władzy nowemu kierownictwu, które w środę wskazał min. Bartłomiej Sienkiewicz.
Zmienił się skład, bo część polityków PiS-u, którzy przez noc blokowali wejście do siedziby PAP-u, zniknęli posłowie, którzy wchodzą w skład komisji ds. wyborów kopertowych, która obraduje w Sejmie.
Nocna blokada siedziby PAP. Na miejscu pojawił się sam prezes Kaczyński
Wśród tych, którzy obecnie uniemożliwiają prace szefom agencji, jest posłanka Anna Gembicka. - Do siedziby PAP weszli uzurpatorzy, razem z panami, którzy przedstawiają się jako prawnicy, którzy mówią, że ich klientem jest skarb państwa. Kiedy dopytywałam, kto dokładnie, czy ich klientem jest PAP, czy ministerstwo, czy jakaś spółka skarbu państwa, nie byli w stanie odpowiedzieć. Powiedzieli, że nie mogą takich informacji udzielać - powiedziała w rozmowie z PAP.
- Myślę, że Polacy powinni wiedzieć, kto płacił za zamach na wolne media - zaznaczyła.
Była minister rolnictwa stwierdziła, że jej interwencja poselska, będzie trwała "do wtedy, do kiedy będzie trzeba". Według niej na terenie PAP są jakieś osoby nieuprawnione. - Wczoraj też słyszeliśmy, że przyszły jakieś osoby "bardzo barczyste", które tutaj przyszły do pomocy, które powiedziały, że są tutaj prywatnie - powiedziała posłanka. - Przyszli jacyś panowie, związani z panem uzurpatorem, nie wiem, jaki był tego cel, czy zastraszenie posłów, czy wyniesienie ich siłą z PAP - podkreśliła.
Niekomfortowa atmosfera
Decyzja min. Sienkiewicza szefem Polskiej Agencji Prasowej od środy jest Marek Błoński.
- Tak zwana interwencja poselska, a w istocie akcja mająca na celu utrudnienie pracy nowym władzom spółki, trwa z różnym natężeniem od środy. Powoduje to ograniczenia, ale nie uniemożliwia działania - powiedział nowy prezes PAP. - Zarząd pracuje i konsekwentnie wykonuje swoje obowiązki, także dziś. Z całą pewnością to sytuacja trudna przede wszystkim dla pracowników Agencji, pracujących w bardzo niekomfortowej atmosferze - podkreślił szef Polskiej Agencji Prasowej.
TVP po 'demokratycznym zamachu'. 'Duda ma rację'
Ostatecznie załatwić
Zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora poseł lub senator ma prawo podjąć interwencję w "organie administracji rządowej i samorządu terytorialnego, zakładzie lub przedsiębiorstwie państwowym oraz organizacji społecznej, a także w jednostkach gospodarki niepaństwowej dla załatwienia sprawy, którą wnosi we własnym imieniu albo w imieniu wyborcy lub wyborców, jak również zaznajamiać się z tokiem jej rozpatrywania".
Instytucje, w których podjęto interwencję, mają obowiązek w ciągu 14 dni powiadomić posła lub senatora o stanie rozpatrywania sprawy. Mają także obowiązek "w terminie uzgodnionym z posłem lub senatorem ostatecznie ją załatwić".
"Kierownicy organów i jednostek (...) są obowiązani niezwłocznie przyjąć posła lub senatora, który przybył w związku ze sprawą wynikającą z wykonywania jego mandatu, oraz udzielić informacji i wyjaśnień dotyczących sprawy" - precyzuje ustawa. Zagwarantowano w niej, że legitymacja poselska lub senatorska upoważnia parlamentarzystę do wstępu na teren instytucji, w których podejmowana jest interwencja. W komentarzach prawnych przyjmuje się, że celem takiej interwencji ma być zapewnienie zgodności z procedurami sprawy, w której jest ona podejmowana.
Wałęsa o PiS: To jest piąta kolumna. 'Biedny Sienkiewicz nie miał wyboru'