,
Obserwuj
Polityka

Tusk przeniósł stolicę do Wrocławia? "Musi siedzieć tym urzędnikom z nogą na gardle"

3 min. czytania
21.09.2024 14:16
- Musi być ktoś w tym Wrocławiu i siedzieć tym urzędnikom z nogą na gardle. I pilnować, żeby oni robili swoją robotę - mówił w TOK FM Bartosz Wieliński z "Gazety Wyborczej", odnosząc się zarzutów, że premier Donald Tusk niepotrzebnie przebywa na miejscu i koordynuje sztaby kryzysowe na teranach powodziowych.
|
|
fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.pl

W związku z kryzysem powodziowym w południowo-zachodniej Polsce codziennie odbywają się sztaby kryzysowe z udziałem premiera Donalda Tuska, wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza, szefa MSWiA Tomasza Siemoniaka oraz innych ministrów, dowódców wojskowych i szefów służb, a także przedstawicieli władz lokalnych.

Nie wszystkim taka forma zarządzania kryzysowego się podoba. - Cokolwiek w Polsce się dzieje, zbierają się sztaby, które nie wiadomo, co robią. Co miasto, to sztab. Przerost formy nad treścią - mówił w rozmowie z 'Wprost' były dowódca GROM-u gen. Roman Polko.

Negatywnie ocenił także posiedzenia z udziałem Donalda Tuska. - Rażą mnie pokazowe odprawy z udziałem premiera, przypomina mi to medialne odprawy Putina, podczas których rozmówcy boją się wejść w słowo. Nie da się w paru zdaniach wyrazić pełnej informacji o warunkach atmosferycznych, ocenie klimatu, dalszych scenariuszach, bo w jakim celu to robimy? Dla widza, który siedzi przed telewizorem czy na użytek zarządzania kryzysowego? - pytał retorycznie gen. Polko.

Rząd Tuska do remontu. Wiemy, kto musi się bać najbardziej [DZIEJE SIĘ]

Wieliński tłumaczy działania premiera. 'Na powodzi można się straszliwie przejechać'

Innego zdania jest Bartosz Wieliński z "Gazety Wyborczej". Jego zdaniem to dobrze, że premier osobiście pilnuje sytuacji na miejscu. - Gdyby nie było tak koszmarnej sytuacji, to faktycznie Andrzej Sikorowski i Grupa Pod Budą mogliby nagrać teraz utwór pt. "Nie przenoście nam stolicy do Wrocławia". Bo to się faktycznie stało. Ale myślę, że była taka konieczność - ocenił gość "Wywiadu Politycznego" w TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Rozmówca Macieja Kluczki ocenił, że "na powodzi po prostu można się straszliwie przejechać" politycznie. - I to zostało się w 1997 roku w Polsce - wskazał. Dziennikarz "GW" przypomniał w tym kontekście "nieszczęsną wypowiedź" ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza, który w obliczu ludzkich tragedii stwierdził, że "trzeba było być przezornym i się ubezpieczać".

- Z kolei w 2021 roku Armin Laschet, namaszczony na następcę Angeli Merkel, podczas powodzi pojechał razem z prezydentem Frankiem-Walterem Steinmeierem do jednej z miejscowości z Nadrenii. I tam Steinmeier miał wystąpienie, w którym bardzo poważnie mówił o sytuacji, prawie płakał. A Laschet stał gdzieś z tyłu i śmiał się z jakiegoś dowcipu. Kamery to uchwyciły i to go skasowało. Kanclerzem został wtedy Olaf Scholtz. CDU przerżnęło wtedy koncertowo wybory. A on nawet stracił władzę w partii - relacjonował Wieliński.

Te kłamstwa o powodzi są 'sterowane odgórnie'. Ekspertka wskazuje trop

Powódź 2024. 'Ten biedny Tusk musi tam po prostu siedzieć i tych ludzi pilnować'

Jak podkreślił, trzeba więc na to bardzo uważać i "dmuchać na zimne", żeby nie powiedzieć o dwa słowa za dużo. - Już te słowa o tych prognozach, wyciągnięte z kontekstu, na pewno będą na Tusku ciążyć - zauważył gość TOK FM. Przypomnijmy, że chodzi o słowa premiera z 13 września, gdy uspokajał, że "prognozy nie są przesadnie alarmujące".

Jednak także rozmówca Macieja Kluczki przyznał, że ma wątpliwości co do zarządzania kryzysem. - Ciągle mam taką myśl z tyłu głowy, że to nasze państwo nie działa tak jak trzeba. Że musi być ktoś po prostu w tym Wrocławiu i siedzieć tym urzędnikom z nogą na gardle. I pilnować, żeby oni robili swoją robotę - żeby oni czasem nie poszli do domu o godzinie 16., żeby nie zostawili ludzi bez opieki, żeby nie zrobili czegoś po prostu głupiego - wyliczał dziennikarz "GW".

Burza po rozpaczliwym apelu mieszkanki Stronia Śląskiego. Donald Tusk reaguje

- I ten biedny Tusk musi tam po prostu siedzieć i tych ludzi pilnować. Bo państwo jest prostu osłabione po tych 8 latach rządów PiS - podsumował Wieliński.