Co się stało z Beatą Szydło? "Prezes uznaje, że nie dorasta mu do pięt"
Wiadomo już, że to Karol Nawrocki będzie kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Dlaczego prezes Jarosław Kaczyński postawił na szerzej nieznanego szefa IPN, odrzuciwszy kompletnie popularną i wciąż nieźle wypadającą w sondażach Beatę Szydło? O tym rozmawiamy z dziennikarzem 'Newsweeka' Jackiem Gądkiem.
"Beata Szydło wraca do prezydenckiej gry" - obwieściły ostatnio niektóre media. To efekt sondażu dla "Super Expressu". Instytut Badań Pollster zapytał Polaków, jaką kobietę widzieliby na stanowisku prezydenta i 21 proc. wskazało właśnie na Beatę Szydło. Była premier przebiła m.in. Jolantę Kwaśniewską. Dlaczego?
To efekt gromadzenia się wokół szyldu Prawa i Sprawiedliwości. Beata Szydło była w tym sondażu jedyną przedstawicielką tej partii, więc elektorat automatycznie zadeklarował dla niej poparcie. Myślę, że wybrałby polityka PiS niezależnie od tego, kto by nim był. To nie wynika więc z magii nazwiska.
Ale są eksperci, którzy mówią wprost: była premier miałaby szanse, bo np. była sprawną szefową Rady Ministrów i kojarzy się z flagowym programem PiS 'Rodzina 500 plus'.
500 plus - owszem - jest doceniane, ale to już element krajobrazu, wspomnienie. Tym bardziej że nawet 800 plus nie dało PiS w wyborach nowego impetu.
Putin znów atakuje. Zaskakujące, co dzieje się potem
A Jarosław Kaczyński? Co o niej myśli?
Prezes PiS wręcz gardzi walorami intelektualnymi Beaty Szydło. Uznaje ją za osobę, która pod tym względem nie dorasta mu do pięt. Przy czym nie pozwala sobie na powiedzenie tego. Dlatego ostatnio - jeśli tylko pada pytanie o Beatę Szydło czy prośba o komentarz do jej wypowiedzi - to mówi krótko, w tonie zdystansowanym, i bardzo lekceważącym: że to prywatne opinie pani premier i nie mają one znaczenia. Ostrzej i wprost nie może, bo uderzyłby w ikonę własnej partii, choć zmarginalizowaną.
Karol Nawrocki z poparciem PiS? 'Kot w worku. Można z nim strasznie umoczyć.'
Ale przecież Szydło potrafi wejść w spór z Jarosławem Kaczyńskim.
Tak, to jest pewna zaleta przynajmniej w oczach części elektoratu. Jednak kiedy Beata Szydło wchodzi w polemikę z Jarosławem Kaczyńskim, to nie robi tego z otwartą przyłbicą. Kryje się w cieniu - jak przy okazji sporu w Małopolsce o kształt zarządu województwa. Albo sięga po półsłówka, że oto w Stanach Zjednoczonych kobieta może zostać prezydentem, a więc może w Polsce też kiedyś się to stanie. To nie wygląda na przeciwstawienie się prezesowi PiS. To subtelności i przede wszystkim ukryty przekaz do wewnątrz partii, której członkowie czytali to jednoznacznie: zgłoszenie gotowości do wyścigu prezydenckiego.
A gdyby rzeczywiście startowała, co mogłoby być mocną stroną Beaty Szydło?
Pozytywny sentyment w elektoracie PiS, choć on powoli się już zaciera. Po drugie - sprawność w polemikach, w dyskusjach i bezpośrednich starciach. Szydło jest polityczką - choć sama by tak o sobie nie powiedziała - naprawdę zaprawioną w bojach. Po trzecie - potrafi wyczuwać emocje społeczne. Podobnie zresztą jak swego czasu Andrzej Duda, spotkania z ludem ma we krwi. To typ polityka wiecowego - dużo cenniejszego niż ten salonowy, telewizyjny. I po czwarte wreszcie - ma rozpoznawalność, więc nie trzeba byłoby inwestować w kampanię wielkich pieniędzy.
Ale z drugiej strony…
… ma też obciążoną 'hipotekę' - w postaci dużego elektoratu negatywnego. Była premierem. To w sposób naturalny męczy materiał. Gdyby startowała, odgrzewane byłyby wszystkie błędy PiS, nie tylko te za czasów jej rządów.
'Propaganda szeptana przeciwko Beacie Szydło'. O co idzie walka w PiS?. 'Puściła cała struktura'
Co jeszcze mogłoby ciężyć Beacie Szydło?
Jakkolwiek to brzmi brutalnie, szeregowi wyborcy nie chcą kobiety - takie są wnioski z badań, które pchnęły PiS do tego, by panie generalnie wykluczyć. Do tego dochodzi fakt, że Jarosław Kaczyński nie ma do niej zaufania. Ma też złe doświadczenia z Andrzejem Dudą, bo jest święcie przekonany, że ten mu się 'urwał'. Dlatego teraz nie chce kandydata, który - gdyby się wprowadził do Pałacu Prezydenckiego - znowu by to zrobił, a Beata Szydło mogłaby mu się 'urwać'.
Z drugiej strony, jak znam politykę Jarosława Kaczyńskiego, to gdyby prezes miał absolutne przekonanie, że oto Beata Szydło jest jedyną kandydaturą, która naprawdę zdobyłaby po stronie PiS Pałac Prezydencki, to mógłby się przełamać i wszystkie swoje obiekcje odłożyć na bok.
'Zdradliwa' choroba zbiera żniwo. 70-krotny wzrost zachorowań na Lubelszczyźnie
Mimo ryzyka, że 'mogłaby mu się urwać'?
Tak. Pamiętam, że w 2020 roku był wściekły na Andrzeja Dudę i chciał jego kandydaturę zmieniać nad inną - Mateusza Morawieckiego. Finalnie jednak przekalkulował, że wojna wewnątrz byłaby zbyt krwawa i to mu się nie opłaca. Postawił ponownie na Dudę. Dokonał chłodnej oceny - w przypadku Szydło też byłby w stanie to zrobić.
Tylko nie ma przesłanek, że to Beata Szydło wygrałaby wybory?
Była premier nie pojawia się w ogóle w sondażach prezydenckich, oprócz tego jednego - zawężonego do kobiet. Ale jeśliby spojrzeć na wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego, to wyraźnie widać erozję jej popularności. W 2019 roku zdobyła ponad 500 tys. głosów, w tym roku - niecałe 300 tys. głosów. Owszem, są różne czynniki, silna konkurencja na liście, generalny spadek poparcia dla PiS, ale ten spadek jest jednak bardzo wyraźny.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>