Anna W. skuta jak gangster? Ministra wyjaśnia. "Nie dostaliśmy żadnej skargi"
- Anna W., była szefowa biura Mateusza Morawieckiego, przebywa w areszcie. Jest podejrzana m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przyjęcie 3,5 mln złotych łapówki;
- Aresztowana apelowała do prokuratury ws. spotkań z chorym synem;
- "To prokurator decyduje o możliwości spotkania z synem" - stwierdziła Maria Ejchart w TOK FM;
- "Środki przymusu są stosowane wyłącznie ze względów bezpieczeństwa" - podkreśliła gościni "Poranka Radia TOK FM".
Anna W., która była dyrektorką Biura Prezesa Rady Ministrów w czasach, gdy premierem był Mateusz Morawiecki, przebywa w areszcie. W śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w RARS kobieta jest podejrzana m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i przyjęcie 3,5 mln złotych łapówki.
Anna W. pyta prokuraturę o spotkania z chorym dzieckiem
Anna W. wydała oświadczenie, w którym podkreśla, że jest matką dziecka ze spektrum autyzmu z aspergerem i współtowarzyszącym ADHD. "Minęły dwa miesiące mojej nieobecności, a syn wrócił do punktu wyjścia w swojej chorobie. Mam pytanie do prokuratora, jak długo zamierza trzymać mnie z dala od chorego dziecka? Informacje, które do mnie docierają, że moje dziecko, trzynastoletni chłopiec, chce się targnąć na życie, są dla mnie nie do przyjęcia" - czytamy w zaprotokołowanym oświadczeniu.
- To prokurator decyduje o możliwości spotkania z synem - stwierdziła gościni "Poranka Radia TOK FM", Maria Ejchart, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. - Oczywiście, to są bardzo trudne sytuacje. Z tymczasowym aresztowaniem zazwyczaj wiążą się dramaty rodzinne - dodała rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej, podkreślając, że "dobro dzieci ma ogromne znaczenie w tej sytuacji".
Na pytanie prowadzącej audycję, w jaki sposób zaburzyłoby to śledztwo, gdyby Anna W. miałaby możliwość spotkania ze swoim synem, Maria Ejchart odpowiedziała, że prokurator ocenia wszystkie zagrożenia dla postępowania. - Żadna decyzja prokuratora nie może być dodatkową karą dla osoby tymczasowo aresztowanej - przyznała podsekretarz stanu. - Prokurator ma dostęp do pełnej wiedzy, my jej nie mamy. Poczekajmy na odpowiedź prokuratury w tej sprawie - dodała.
Posłuchaj:
Anna W. w kajdankach zespolonych
Dominika Wielowieyska wskazała na kolejny zarzut w sprawie Anny W.: służby więzienne stosowały wobec podejrzanej kajdanki zespolone. - W taki sposób miała być doprowadzana na przesłuchanie. Rozumiem, że takie są procedury dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, ale przecież funkcjonariusze mogą od tego odstąpić - oceniła dziennikarka.
- Służba więzienna nie konwojuje podejrzanych ani oskarżonych na przesłuchania. Robi to policja na terenie aresztu śledczego. W stosunku do pani Anny W. służba więzienna odstąpiła od stosowania kajdanek. Policja podejmuje decyzję, czy skuć i w jaki sposób skuć - podkreśliła Maria Ejchart. Jak wskazała gościni "Poranka Radia TOK FM", chodzi tu również o sytuację, w której podejrzani mogą zagrażać sami sobie. - Pamiętajmy, że to zawsze sytuacja ogromnego stresu. Funkcjonariuszy jest więcej, niż tych osób konwojowych - dodała.
Ejchart wyjaśniła, że Anna W. została przeniesiona do celi, w której nie przebywa sama. - W ten sposób zrealizowaliśmy jej prośbę o przeniesienie po to, żeby miała kontakt z innymi kobietami. Nie dostaliśmy żadnej skargi na to, w jaki sposób była traktowana w areszcie - zaznaczyła rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej.
'Gdyby ona była taka mądra...'
Prowadząca "Poranek Radia TOK FM" zacytowała słowa Romana Giertycha, który napisał na Platformie X: "Gdyby ona była taka mądra jak dyrektor Tomasz Mraz, to dzisiaj mielibyśmy wniosek o uchylenie immunitetu prawdziwego beneficjenta, a ona zajmowałaby się synem". - PiS mówi, że to jest dowód na to, że areszt jest wydobywczy - stwierdziła Wielowieyska.
- Jestem daleko od takich sformułowań - powiedziała Ejchart. Na pani Annie W. ciążą bardzo poważne zarzuty. Składa wyjaśnienia, nie powinna być w żaden sposób dodatkowo karana różnymi środkami przymusu. - Środki przymusu są stosowane wyłącznie ze względów bezpieczeństwa - podkreśliła gościni audycji.
Śledztwo w sprawie RARS
Pod koniec stycznia funkcjonariusze CBA zatrzymali trzy osoby w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, w tym Annę W., która była dyrektorką Biura Prezesa Rady Ministrów w czasach, gdy premierem był Mateusz Morawiecki, jej męża - Marka W. oraz Pawła K - właściciela agencji PR. Sąd uwzględnił wówczas wniosek o aresztowanie Anny W. i Pawła K. - oboje zostali aresztowani na trzy miesiące. Wobec męża Anny W. sąd zdecydował o areszcie warunkowym - 19 lutego został on zwolniony za poręczeniem majątkowym.
Trojgu zatrzymanym wówczas osobom PK przedstawiła łącznie sześć zarzutów. Anna W. i Paweł K. są podejrzani o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Anna W., prócz zarzutu udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, usłyszała zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie 3,5 mln zł w zamian za wpływanie na udzielenie zamówienia publicznego na dostawę agregatów prądotwórczych. Prokuratura potwierdziła, że osobą, która wręczała łapówkę, miał być twórca marki Red is Bad Paweł S. i dotyczy to zamówień publicznych, w których był on oferentem.