Nowe informacje ws. kawalerki Nawrockiego. Zjawił się w areszcie z notariuszem
- Według twórców podcastu "Stan Wyjątkowy", przejęcie lokalu od pana Jerzego Ż. rozpoczęło się, zanim ten trafił do aresztu. Nie zgadza się z to z relacją kandydata PiS, który twierdził, że działał na prośbę seniora po jego zatrzymaniu;
- Wcześniej "Gazeta Wyborcza" ujawniła niekorzystne warunki umowy zawartej pomiędzy Nawrockim i panem Jerzym - w październiku 2011 r. Nawrocki przelał 12 tys. zł za wykup mieszkania z bonifikatą, wcześniej udzielając Jerzemu pożyczki oprocentowanej na 20 proc. rocznie;
- Akt notarialny finalizujący transakcję podpisano w areszcie w styczniu 2012 r;
12 maja w mediach społecznościowych sztab Prawa i Sprawiedliwości opublikował wideo, w którym Karol Nawrocki próbuje wyjaśnić okoliczności nabycia 28,5-metrowej kawalerki od pana Jerzego Ż. Według relacji kandydata na prezydenta, senior miał poprosić go o pomoc w wykupieniu mieszkania, obawiając się jego utraty po aresztowaniu pod koniec 2011 r. Jednak, jak wskazali twórcy "Stanu Wyjątkowego", działania zmierzające do przejęcia lokalu rozpoczęły się już wcześniej - w październiku 2011 r., gdy Jerzy nie był jeszcze aresztowany.
20 października 2011 r. Nawrocki przelał na konto gdańskiego ratusza 12 tys. zł jako opłatę za wykup mieszkania z 90-procentową bonifikatą, przysługującą wyłącznie lokatorom. Tego samego dnia pan Jerzy sporządził testament, zapisując mieszkanie Nawrockim. Dopiero pod koniec listopada trafił do aresztu.
Nawrocki 'nie doczekał nawet pierwszej tury'. 'Zrobił się taki incydent'
Aby sfinalizować przejęcie mieszkania, 24 stycznia 2012 r. Nawroccy doprowadzili do podpisania aktu notarialnego z udziałem notariusza, którego przyprowadzono do aresztu przy ul. Kurkowej w Gdańsku. Dziennikarze ujawnili fragment dokumentu potwierdzającego zawarcie umowy w areszcie.
Ponadto - jak ustaliła "Gazeta Wyborcza" jeszcze przed aresztowaniem, Nawroccy udzielili panu Jerzemu pożyczki na wspomniane 12 tys. zł, obciążając ją oprocentowaniem w wysokości 20 proc. rocznie - znacząco wyższym niż obowiązujące wówczas stawki kredytowe.
Afera mieszkaniowa Karola Nawrockiego. Zaczęło się od kłamstwa podczas debaty
Cała sprawa kawalerki Karola Nawrockiego stała się publiczna po pytaniu Magdaleny Biejat podczas debaty prezydenckiej "Super Expressu". Nawrocki deklarował wówczas: "Mówię to w imieniu zwykłych Polek i Polaków, którzy - tak jak ja - mają jedno mieszkanie". Tymczasem portal Onet ujawnił, że polityk posiada dwa mieszkania. Ponadto, jak ujawnił portal, Jerzy Ż. przekazał kawalerkę w 2017 r. w ramach umowy dożywocia, lecz wbrew temu trafił do jednego z gdańskich DPS-ów.
Pracownica opieki społecznej relacjonowała portalowi, że "Pan Jerzy żył w nędzy" i "praktycznie nic nie miał". Dodała, że próbowała skontaktować się z Nawrockim, by uzyskać wyjaśnienie braku pomocy wobec dziś 80-letniego mężczyzny.
'Wojna totalna' między Trzaskowskim a Nawrockim. 'Jeden hejcik średnio co 15 sekund'
W odpowiedzi na krytykę Nawrocki opublikował swoje oświadczenie majątkowe z 2021 r., w którym wymienia dwa mieszkania oraz udział w lokalu matki. Zapewniał, że nabycie kawalerki odbyło się "w pełni zgodnie z prawem".
Potem kandydat PiS na prezydenta ogłosił, że przekaże niesławną kawalerkę na cele charytatywne i zastrzegł, że pan Jerzy Ż. będzie mógł w niej mieszkać do końca życia. W czwartek poinformowano, że mieszkanie trafiło do Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Dobroczynnego w Gdyni.
Posłuchaj: