Nawrocki już się nie wywinie? "Wyborcza" ujawnia kulisy pożyczki dla Jerzego Ż. "Blisko lichwy"
- "Wyborcza" ujawniła, że Karol Nawrocki miał pożyczyć seniorowi Jerzemu Ż. 12 tys. zł na 20 proc. rocznie; umowa dotyczyła wykupu mieszkania komunalnego w Gdańsku;
- Pożyczka miała umożliwić wykup lokalu za 10 proc. wartości, a następnie jego przejęcie przez Nawrockiego; według "GW" to on w 2011 r. opłacił mieszkanie w imieniu Ż.;
- 20 proc. rocznie znacząco przekraczało średnie oprocentowanie kredytów z 2010 roku i było bliskie progu lichwy (24 proc.); tymczasem senior utrzymywał się z pomocy społecznej.
Krzysztof Katka pisze w trójmiejskiej "Gazecie Wyborczej", że umowę zawarto w lutym 2010. Kandydat "obywatelski" PiS miał pożyczyć Jerzemu Ż. kwotę 12 tys. zł na 20 proc. w stosunku rocznym.
W poniedziałek po debacie kandydatów na prezydenta w TVP Nawrocki opublikował w sieci film, w którym twierdzi, że Jerzy Ż. był najemcą lokalu komunalnego w Gdańsku, ale nie miał pieniędzy na jego opłacanie. W 2010 roku miał poprosić Nawrockiego o pożyczkę na wykup.
"Wyborcza" sprawdziła szczegóły pożyczki. Dokument złożono w Miejskim Ośrodku Pomocy Rodzinie w Gdańsku lub w wydziale Urzędu Miejskiego w Gdańsku, który zajmował się mieszkaniami komunalnymi. Umowa została zabezpieczona przez śledczych po tym, jak zawiadomiono prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę gminy Gdańsk i Jerzego Ż.
Nawrocki od początku miał plan?
Według ustaleń "Wyborczej" umowa ma formę wydruku z odręcznie wpisanymi danymi stron i wysokością oprocentowania. Nawrocki w jej myśl pożyczył seniorowi 12 tys. zł "na wykup mieszkania komunalnego".
Katka podkreśla, że oznacza to, iż "Nawrocki od początku stał za wykupem mieszkania od gminy za 10 proc. wartości, aby następnie przejąć je od pana Jerzego". Polityk, jak wcześniej ujawniła "Wyborcza", w październiku 2011 roku miał przelać osobiście pieniądze na konto urzędu w imieniu Ż.
Kwota miała być pożyczona seniorowi na 20 proc. rocznie - tymczasem średnie oprocentowanie kredytów hipotecznych w 2010 roku wyniosło ok. 5 proc. (a gotówkowych między 8,4 a 17,5 proc. (plus prowizja banku)). "Wyborcza" podkreśla też, że próg zakazanych pożyczek lichwiarskich zaczyna się od 24 proc.
Jak czytamy w artykule Katki, Jerzy Ż. musiałby rocznie spłacać 2,4 tys. zł odsetek, a "taka kwota była poza jego możliwościami finansowymi. Brakowało mu pieniędzy na podstawowe potrzeby, utrzymywał się dzięki pomocy społecznej".
"Wyborcza" przypomniała, że w czwartek w Wałbrzychu dziennikarze TVN pytali Nawrockiego, czy pożyczył Jerzemu Ż. pieniądze i na jaki procent. Kandydat nie odniósł się do wątku, próbując zmienić temat na "przewinienia" Rafała Trzaskowskiego (kwestie reprywatyzacji).