,
Obserwuj
Kultura

"Koperta musiała być tak gruba, że stała w pionie". O kupowaniu najlepszych parafii w Polsce

5 min. czytania
19.05.2024 15:11
Ponad 30 tysięcy księży i 16 tysięcy sióstr zakonnych. 14 metropolii, na które składa się 41 diecezji tworzonych przez ponad 10 tysięcy parafii. Polski Kościół to bardzo rozbudowana struktura. Jak wygląda zarządzanie jej kadrami? Skąd w kościelnych strukturach bierze się mobbing i jaka jest jego specyfika? Kto i na jakich zadach kieruje karierami księży? Między innymi na te pytania w swojej książce "Pastwisko" odpowiada Ignacy Dudkiewicz.
|
|
fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl

Zbierając materiały do swojej książki, Dudkiewicz przeprowadził blisko 70 rozmów z osobami będącymi wewnątrz Kościoła, bądź bardzo blisko niego, w tym z 11 biskupami. Swoich rozmówców pytał między innymi o to, czy mobbing występujący w strukturach Kościoła różni się czymś od tego, z jakim można spotkać się w świeckich organizacjach. Okazało się, że warunki pracy w Kościele są na tyle specyficzne, że występujący w jego strukturach niewłaściwe zachowania wobec podwładnych również mają swoją specyfikę.

Czy mobbing kościelny ma swoją specyfikę?

Jak wymienia Dudkiewicz pierwszym elementem wyróżniającym mobbing kościelny jest zupełny brak procedur kontroli, reakcji i zgłaszania patologicznych zachowań przełożonego. - Kiedy jest się księdzem mobbingowanym przez przełożonego, który jak biskup w diecezji trzyma w ręku wszystkie elementy władzy, zarówno sądowniczą, wykonawczą, ustawodawczą, ale też ekonomiczną, jak i symboliczną, a kanały reakcji związane z Nuncjaturą Apostolską są całkowicie zatkane, zostaje się z tym problemem samemu. - wyjaśnia autor "Pastwiska".

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Drugim wskazanym przez Dudkiewicza elementem, który wyróżnia mobbing kościelny, jest fakt, iż mobbingowany ksiądz nie może po prostu złożyć wypowiedzenia i zmienić pracy, bo to wiązałoby się z porzuceniem kapłaństwa. Proces inkardynacji, czyli zmiany diecezji teoretycznie jest możliwy, ale nastręcza wielu problemów. Ksiądz musi znaleźć biskupa, który go przyjmie, a swojego dotychczasowego zwierzchnika przekonać, żeby jak to określa nomenklatura kościelna, księdza "uwolnił". A to często nie jest takie proste.

- W teorii prawo kanoniczne zakłada, że biskup powinien na inkardynację wyrazić zgodę, ale w praktyce zdarza się bardzo często, że ten proces jest przedłużany, biskup wydzwania do tego drugiego biskupa, który zgodził się przyjąć księdza. Więc jest to proces trudny, w którym ksiądz zawsze zyskuje łatkę "problematycznego" - wyjaśnia Ignacy Dudkiewicz.

Trzecim elementem charakterystycznym dla mobbingu w Kościele jest poczucie misji, uczestniczenia w czymś bardzo ważnym, wręcz transcendentny. - Jeśli trafi się przemocowy szef, co w Kościele się dość często zdarza, to pojawia się realny dylemat czy nie lepiej zacisnąć zęby i dalej robić swoje - wyjaśnia autor "Pastwiska".

Pionki na szachownicy czy ofiary ruletki?

Wśród księży są zarówno tacy kapłani, których marzeniem jest praca duszpasterska na parafii, jak i tacy, którzy planują wspinać się po szczeblach kościelnej hierarchii. Czy zaplanowanie swojej kariery wewnątrz Kościoła w ogóle jest możliwe? Zdaniem Ignacego Dudkiewicza jest to bardzo trudne, bowiem brakuje jawności zasad dotyczących zarządzaniem kadrami. Utrudnieniem jest także fakt, iż biskup nad podległymi mu duchownymi na władzę niemal absolutną i zupełnie uznaniowo decyduje, kogo gdzie oddelegować.

- Prawo kanoniczne znacznie mocniej chroni pozycję proboszcza względem biskupa, niż wikarego czy rezydenta, czyli tych księży, którzy nie są proboszczami, a pracują na parafiach. Ich sytuacja to skrajna, pełna zależność. Biskup o nic nie pytając, może jednym podpisem, z dnia na dzień, przenieść ich gdzie chce, bądź czegoś zakazać. I rzeczywiście biskupi z tego korzystają - wyjaśnia autor "Pastwiska". Dudkiewicz dodaje, że jego rozmówcy nie zgodzili się z metaforą, iż księża rozstawiani są przez biskupów jak pionki na szachownicy:

- Jeden z moich rozmówców stwierdził, że szachy to skomplikowana gra dla inteligentnych ludzi, w której trzeba mieć strategię, a ruchy od siebie zależą. Tymczasem polityka personalna w Kościele to raczej ruletka powiązana z pokerem granym znaczonymi kartami. Bo z jednej strony jest element zupełnej losowości, nieliczenia się z potrzebami czy predyspozycjami danego księdza. Z drugiej strony, w niektórych diecezjach jest to element rozgrywki, w której jedni mają jakieś nieokreślone dojścia do biskupa. Niektórzy księżna szybciej awansują i nikt nie wie dlaczego. Czy to jest mechanizm sympatii, zdolności, czy może efekt jakieś relacji seksualnej.

Autor "Pastwiska" sugeruje także, że elementem wykorzystywanym w walce o kościelne stołki bywają łapówki, zwane przez biskupów "ofiarą na potrzeby diecezji" - Z całą odpowiedzialnością mówię, że w archidiecezji gdańskiej za arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia najlepsze probostwa się kupowało. Tzn. księża przychodzili do kurii i dawali księdzu biskupowi kopertę w zamian za realizację prośby, z którą przybywali. Jest taka anegdota, która mówi, że jeśli koperta była tak gruba, że stała w pionie, to sprawa była załatwiona. A więc tak, w niektórych diecezjach w Polsce te najlepsze parafie się kupuje. W Polskim Kościele mamy strukturalnie uwarunkowane karierowiczostwo księży - dodaje Ignacy Dudkiewicz.

Kto zastąpi abp. Gądeckiego i abp. Jędraszewskiego? 'Potężne trzęsienie Ziemi' w Kościele

Biedacy i milionerzy

Ignacy Dudkiewicz w swojej książce zwraca także uwagę na dysproporcje w warunkach życia polskich księży. W trakcie zbierania materiałów do książki, odwiedzając biskupów zarówno w ich domach, jak i miejscach ich pracy, zdarzało mu się obserwować zbytek i luksus, a także skromne warunki.

- W wielu przypadkach zobaczyłem ogromny przepych. Jadalnia, w której przyjmował mnie na śniadaniu arcybiskup Marian Gołębiewski w swojej kamienicy na Ostrowie Tumskim była wielkości mojego mieszkania, w którym mieszkam z żoną i dwójką dzieci. Diecezje jednak bardzo się od siebie różnią sytuacją ekonomiczną. Ja na takich nie trafiłem, ale wiem, że są biskupi, którzy na emeryturze żyją skromnie. Co ciekawe, są to czasami ci biskupi, po których byśmy się tego nie spodziewali jak np. kardynał Stanisław Dziwisz, który żyje na starość bardzo skromnie. Moi rozmówcy mówią, że kardynał Dziwisz dużo nabroił w swoim życiu, ale nigdy dla pieniędzy, on się nie bogacił. To nie jest przypadek arcybiskupa Głódzia, który całe życie majątek gromadził, by stać się milionerem. Więc przypadki są różne, ale generalnie polski Kościół zapewnia biskupom bardzo wygodne warunki życia - mówi Dudkiewicz.

- Kościół jako instytucja jest bardzo bogaty, ale wśród polskich księży jest duże rozwarstwienie ekonomiczne. Są księża, którzy są milionerami na swoich bogatych parafiach z wieloma nieruchomościami, gdzie źródeł zarobkowania jest bardzo dużo. Ale są też księża, którzy żyją w niewielkich parafiach w prowincjonalnej Polsce i żyją tak biednie jak ich parafianie, czyli klepią biedę. - podsumowuje autor "Pastwiska".

Całej rozmowy z Ignacym Dudkiewiczem o polskim Kościele i książce "Pastwisko" wysłuchacie w podcaście Anny Sobańdy Półka z książkami" >>>