Czy grozi nam brak paliwa? Plotka, przez którą przed stacjami ustawiły się kolejki

Sznury samochodów ustawiały się wczoraj i w nocy przed stacjami benzynowymi w całej Polsce. Wszystko przez fałszywą plotkę w sieci o rzekomym braku paliwa i ograniczeniu sprzedaży.
Zobacz wideo

Długie kolejki przed stacjami paliw ustawiały się w czwartek i w nocy z czwartku na piątek. Wiele osób tankowało samochody do pełna i robiło zapasy paliwa do kanistrów. Tymczasem Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewnia, że zapasy paliw i ropy naftowej są zabezpieczone i mogą nam wystarczyć na nawet trzy miesiące, gdyby pojawił się kłopot z dostawami. A na razie taka sytuacja nie miała miejsca.

Panika była efektem krążącej po sieci plotki. Dlatego eksperci ostrzegają - takich przypadków dezinformacji w najbliższych dniach może być więcej. Sonia Bucholtz z Forum Energii apeluje, żeby szczególnie teraz dobrze selekcjonować informacje. - Zwłaszcza te, które pozyskujemy i puszczamy dalej w obieg - dodaje. 

O tym, że nie ma zagrożenia problemu braku paliw, zapewniał jeszcze wczoraj PKN Orlen. Koncern podkreślał, że "paliwa w Polsce nie brakuje - zarówno zapasy ropy, jak i produkcja paliw w Grupie Orlen są na poziomie wystarczającym dla pokrycia bieżącego zapotrzebowania".

- Dostawy paliw są w pełni zabezpieczone i wszyscy nasi klienci będą obsłużeni. Jesteśmy bezpieczni, bo na przestrzeni ostatnich sześciu lat realizowaliśmy działania zmierzające do dywersyfikacji dostaw surowca - zaznaczył prezes Orlenu Daniel Obajtek. Przypomniał, że jeszcze w 2013 r. rosyjska ropa stanowiła 98 proc. przerabianej w Płocku. - Dzisiaj jej udział w przerobie to mniej niż połowa - dodał.

Ograniczenia w wypłatach z bankomatów? Nieprawda

Jednak plotka dotycząca paliw to nie jedyna dezinformacja, jaka krąży w sieci. Inna pogłoska dotyczy rzekomego limitu wypłat z bankomatów. KNF już zdementowała te doniesienia i zapewnia, że system bankowy w Polsce działa bez zakłóceń i nie planuje ograniczeń w dostępie do gotówki. 

Zagrożone nie są również dostawy energii elektrycznej i ciepła - o tym zapewnił prezes Polskiej Grupy Energetycznej Wojciech Dąbrowski. W związku z sytuacją na Ukrainie PGE powołała zespół kryzysowy. Ma on monitorować zagrożenia i identyfikować potencjalne ryzyka.

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM