"Mamy chaos, a lecimy bez pilota i ze stewardesami, które się żrą". Grabowski punktuje niekompetencje rządu

Miesiąc temu wszystkich zaskoczył wzrost stóp procentowych o aż 100 punktów bazowych. Teraz, kiedy inflacja galopuje i wszyscy spodziewali się takiej samej podwyżki, mamy wzrost o 75 punktów. To prowadzi do chaosu - tak dr Bogusław Grabowski komentował w TOK FM wczorajszą decyzję Rady Polityki Pieniężnej.

W czwartek Rada Polityki Pieniężnej po raz kolejny podniosła stopy procentowe - tym razem o 0,75 pkt proc. Główna stopa NBP - referencyjna - wzrosła więc do 5,25 proc. w skali rocznej. To ósma podwyżka z rzędu.

Pytany o ocenę tej decyzji i skali podwyżki, dr Bogusław Grabowski, ekonomista i były członek RPP stwierdził, że jest ona kolejnym dowodem na to, że polityka pieniężna w Polsce jest w chaosie. - Jest coś takiego, jak strategia bezpośredniego celu inflacyjnego i jedynym jej instrumentem jest stopa procentowa. Ale jest też instrument makro, którym jest pełna przejrzystość i komunikatywność polityki z otoczeniem. Chodzi o to, żeby odbiorcy byli przekonani, że NBP jest zdeterminowane do realizacji celu i robi to w sposób przejrzysty. M.in. pokazując analizy i ścieżkę decyzyjną - tłumaczył gość Tomasza Setty w "Magazynie EKG".

Jako przykład chaosu podał oczekiwania dotyczące ostatnich podwyżek - i ich zderzenie z rzeczywistością. - Miesiąc temu podwyżka wyniosła 100 pkt bazowych, kiedy wszyscy spodziewali się, że sięgnie 75 punktów. Teraz mamy podwyżkę o 75 punktów, a wszyscy spodziewali się podwyżki o 100 punktów. I to wszystko przy inflacji, która rośnie szybciej niż stopy procentowe. Dlatego realne stopy procentowe spadają. To prowadzi do chaosu, ale i wymiernych strat banków i tych, którzy podejmują decyzje o zakupie walut, eksporcie - wyliczał Bogusław Grabowski. Wśród poszkodowanych wskazał też tych, którzy stracili na osłabieniu się złotego, który stracił na wartości po wczorajszej decyzji RPP. - Stracili też ci, którzy musieli spłacić kredyt w walutach obcych albo zapłacić za import. Tak się nie robi, to oddala od realizacji celu i podnosi koszt dla całej gospodarki - argumentował. 

Problem wiedzy i (nie)kompetencji

Co więc można, zdaniem gościa TOK FM, zrobić, by poprawić sytuację? Grabowski wskazuje, że przede wszystkim stanowisko stracić powinien Adam Glapiński. - Nie wyobrażam sobie uwiarygodnienia NBP i jego polityki bez zmiany prezesa - stwierdził kategorycznie gość TOK FM. Poza tym, jak mówił, RPP powinna w sposób przejrzysty opowiedzieć o perspektywie dla ścieżki stóp - czyli wyjaśnić, co się będzie działo w najbliższych miesiącach. I wreszcie po trzecie, jej zadaniem powinno być informowanie w komunikatach, jak polityka pieniężna ma się do polityki fiskalnej, czyli do tego, co robi rząd. 

A tu, jak mówił, jest wiele niespójności i działań, które się wzajemnie wykluczają. - Jak można obniżać podatki, wiedząc, że czekają nas wielkie wydatki budżetowe? - pytał były członek RPP. Jego zdaniem jeśli wydatki budżetowe nie zostaną okiełznane, stopy procentowe będą rosnąć do niebotycznych rozmiarów. - Jeśli polityka nadal będzie nieobliczalna, to bez problemu przekroczymy 10 proc. - dodał.

Bogusław Grabowski problem widzi również w kompetencji i wiedzy, jaką dysponuje rząd, odpowiedzialny przecież za politykę fiskalną. - Pani minister finansów (Magdalena Rzeczkowska) jest prawnikiem, (nie ma) zielonego pojęcia o makroekonomii. Wicepremier Jacek Sasin, historyk, nie ma zielonego pojęcia. (...) Premier jest historykiem, który nie ma wiedzy ekonomicznej - przekonywał gość "Magazynu EKG". - Lecimy bez pilota i ze stewardesami, które się żrą na pokładzie - stwierdził obrazowo.  

Wieszczył też, że nie należy się oczekiwać uregulowania chaosu aż do wyborów parlamentarnych, które w Polsce powinny odbyć się jesienią 2023 roku. - Na czele tego chaosu stoi Jarosław Kaczyński, który ma wiedzę, że przed wyborami trzeba kupować głosy. Nie wyobrażam sobie, żeby ten chaos był ogarnięty przed wyborami - dodał. 

DOSTĘP PREMIUM