Ekspert aż westchnął, gdy usłyszał słowa Glapińskiego. "Blame game" i "tłumaczenie banerowe"
- Od trzech miesięcy inflacja w Polsce stoi - oświadczył prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński podczas debaty nad sprawozdaniem z działalności NBP za rok 2022. Jak podkreślił, "oznacza to, że od szczytu z lutego br. inflacja spadła już o 7 pkt proc.". Przypomnijmy - inflacja w czerwcu 2023 r. wyniosła 11,5 proc. porównując rok do roku, a w lutym - 18,4 proc.
Adam Glapiński w swoim wystąpieniu zwrócił też uwagę na to, że obniża się inflacja bazowa. - Jest to bardzo pozytywny sygnał wskazujący na utrwalanie się procesu dezinflacji w Polsce - stwierdził.
Jak dodał prezes NBP, "spadek inflacji będzie wynikał z wygaszania skutków pandemii i wojny oraz spadku inflacji za granicą. - Obniżaniu inflacji sprzyja także obserwowana w ostatnich miesiącach wyraźna aprecjacja złotego" - podkreślił. Jak stwierdził, "tempo obniżania się inflacji do celu jest i będzie stopniowe".
Adam Glapiński zapewnił też, że NBP "będzie w dalszym ciągu prowadził politykę pieniężną w taki sposób, aby zapewnić powrót inflacji do celu w średnim okresie". - Będzie to robił z troską o rozwój gospodarczy, o miejsca pracy Polek i Polaków i o stabilność systemu finansowego - przekonywał gość TOK FM.
Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, poproszony przez Karolinę Lewicką o komentarz do środowego wystąpienia Adama Glapińskiego, głośno westchnął i stwierdził, że "problem polega nie na tym, że pan prezes Glapiński coś mówi, tylko na tym, w jakiś sposób obecna działalność banku centralnego ma się do jego mandatu". - Ten mandat jest sformułowany dosyć jasno - jeżeli nie jest się w stanie utrzymać inflacji blisko celu inflacyjnego, to trzeba się z tego jakoś wytłumaczyć. A tłumaczenie, z którym mamy do czynienia, to tłumaczenie, które ja nazywam "banerowym" - ocenił gość "Wywiadu politycznego".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Główny ekonomista PRB nawiązał tu do baneru, który w drugiej połowie maja zawisł na budynku centrali Narodowego Banku Polskiego przy ul. Świętokrzyskiej w Warszawie i który wskazuje, skąd wzięła się rekordowo wysoka inflacja w Polsce. "Obciążanie NBP i rządu winą za wysoką inflację wpisuje się w narrację Kremla" - tak brzmi jedno z haseł. Głównymi przyczynami inflacji - według banku centralnego - są: agresja rosyjska w Ukrainie oraz pandemia COVID-19 wraz z jej skutkami.
Jak zaznaczył Janusz Jankowiak, ten zabieg zastosowany przez Glapińskiego "wyróżnia nasz bank centralny na tle innych banków bardzo niekorzystnie". Przypomniał też, że inne banki centralne borykają się obecnie z tymi samymi problemami, co nasz.
- Tylko inne banki nie stosują "blame game", czyli zabawy pod tytułem: "Oskarżam kogoś o to, bo to nie jest moja wina, tylko jego", tylko starają się analizować błędy, tłumaczyć opinii publicznej, udoskonalić instrumenty, którymi dysponują. A u nas? U nas wszystko jest w porządku - to nie nasza wina, to Putin, COVID i dziesiątki innych rzeczy. Każdemu pogodzenie się z takim tłumaczeniem powinno przychodzić z trudem, bo jest ono nie tylko dziwne, ale i nieprawdziwe - skomentował Janusz Jankowiak w rozmowie z Karoliną Lewicką.