advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Inflacja na świecie hamuje. Tutaj nie ma jej wcale i to też niedobrze!

Wojciech Kowalik
4 min. czytania
18.10.2023 20:34
Przez zachodni świat przetacza się trend hamowania inflacji. Choć oczywiście wciąż jest na poziomach o wiele wyższych niż te uważane za optymalne. My poznaliśmy szczegółowe dane o polskiej inflacji we wrześniu - widać obniżki (na przykład cen diesla albo masła), ale wciąż lista drożejących produktów i usług jest dużo dłuższa. Inflacyjne hamowanie widać też u naszych sąsiadów: w Czechach i Niemczech, ale też na Węgrzech czy w Stanach Zjednoczonych. Ale w czasie, kiedy zachodnie gospodarki walczą ze zmorą rosnących cen, jest duży i ważny kraj, w którym inflacja wynosi okrągłe zero. I to też niedobrze!
|
|
fot. Shutterstock

Dziś narysujemy inflacyjną mapę. Mapę naszego regionu Europy, zajrzymy też do dwóch największych gospodarek świata. Bo inflacja wciąż jest głównym problemem światowych gospodarek i chociaż już jest daleko od swoich szczytów, ciągle daje się we znaki i budzi obawy o kondycję naszych portfeli. Choć jest kraj - i to duży i ważny, w którym martwi... brak inflacji. Jaki to kraj? Jak my wyglądamy na tle innych państw?

Jak wygląda inflacja w Polsce

Na początek zerknijmy w szczegóły naszej inflacji. Wiadomo już, że we wrześniu ceny rosły o 8,2 procent w skali roku. Główny Urząd Statystyczny publikuje co miesiąc ciekawe zestawienie pokazujące, co dokładnie drożeje i co tanieje - i o ile. Zerknijmy zatem w te tabelki, a zaczniemy od żywności, która drożeje w 10-procentowym rocznym tempie. A co najbardziej? Co ciekawe, najmocniej zdrożała... herbata - o 17 procent. W podobnym tempie drożeją jajka. Warzywa - o 15 procent w górę, za co zapewne odpowiadają głównie rosnące w ostatnim czasie ceny ziemniaków i marchewki. W okolicach 10 procent drożeją mąka, pieczywo, wieprzowina, wędliny, ryby, kawa - lista jest długa. Ale - uwaga! - na sklepowych półkach znajdziemy produkty, które staniały. Masło - o 15 procent, oleje o 10, mięso drobiowe o 7 procent w dół.

Ale żeby dojechać na zakupy do spożywczego, musimy zatankować samochód, zerknijmy więc w kolejną kategorię, czyli paliwa. I tu za sprawą cudów na stacjach, z jakimi mieliśmy do czynienia we wrześniu - kiedy przed wyborami państwowy Orlen trzymał żelazną ręką ceny, wbrew uwarunkowaniom rynkowym - mamy obniżki. Diesel jest tańszy aż o 14 procent niż rok temu. Benzyna - przynajmniej nie zdrożała. I właśnie w czarach-marach nad dystrybutorem, zastanawiająco często się psującym, a także w innych działaniach rządzących jak wsteczna obniżka cen prądu czy wprowadzenie darmowych leków dla seniorów i dzieci ekonomiści upatrują zejścia inflacji w Polsce do poziomu jednocyfrowego.

A skoro już zrobiliśmy zakupy i wróciliśmy do domu, czas na zapłacenie rachunków, czyli kategoria utrzymanie mieszkania, droższe o 10 procent niż rok temu: czyli czynsze, woda, kanalizacja, śmieci. O 14 procent droższy niż rok temu jest gaz, o 30 procent - ciepło. O 25 procent tańszy niż rok temu jest opał, ale pamiętamy - rok temu drożał na potęgę w środku kryzysu energetycznego, więc ta obniżka jest w dużej mierze efektem statystycznym.

Rachunki zapłacone? Wyjdźmy zatem z domu do fryzjera, restauracji albo stomatologa, a więc kategoria usługi. Te wciąż drożeją w kilkunastoprocentowym tempie, nieważne, gdzie spojrzymy: czy w usługi lekarskie, czy gastronomiczne, czy kosmetyczne, czy noclegowe. Przedsiębiorcy wciąż podnoszą ich ceny, bo i cały czas rosną koszty ich działalności, które muszą przerzucić na nas.

Inflacja w innych krajach 

Wiemy już, jak wygląda inflacja u nas, teraz zerknijmy, jak jest z nią u naszych sąsiadów. Na początek Czechy, bo tam inflacja gwałtownie spadła - i jest już poniżej 7 procent w skali roku. I to mimo drożejących paliw, bo tam zachowały się zgodnie z tym, co dzieje się na rynkach naftowych. Mimo to szef czeskiego banku centralnego spodziewa się, że już w przyszłym roku inflacja może dojść do swojego dwuprocentowego celu. To inaczej niż u nas, bo w Polsce zejście inflacji do celu - przypomnę, wyznaczonego na 2,5 procent - spodziewane jest dopiero w 2025 roku, a może nawet później.

Teraz czas na Węgry - które były, są i na razie będą inflacyjnym liderem Unii Europejskiej. Tam inflacja przekracza 12 procent. Wciąż wysoko, choć kilka miesięcy temu było 25 procent. O jedną trzecią droższe niż rok temu są paliwa - tam mści się cały czas sztuczne trzymanie niższych cen paliw, na jakie rok temu zdecydował się rząd w Budapeszcie. Kiedy w grudniu z tego zrezygnował, ceny wystrzeliły - i do teraz się to Węgrom odbija czkawką.

Przenosimy się na zachód - do Niemiec. Tam inflacja we wrześniu wyniosła 4,5 procent. I to wciąż wysoko - ostrzega szefowa niemieckiego urzędu statystycznego. Z największej gospodarki Europy lecimy do największej gospodarki świata - w Stanach Zjednoczonych inflacja we wrześniu stała w miejscu na poziomie 3,7 procent - ekonomiści spodziewali się mocniejszego hamowania. A to, co dzieje się z inflacją w USA, ma wpływ na decyzje tamtejszego banku centralnego w sprawie stóp procentowych. Te decyzje wpływają na kurs dolara, a to przekłada się na kondycję złotego.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć >>

Zachodnie gospodarki walczą z inflacją, a w tym samym czasie w Chinach... inflacji nie ma w ogóle. We wrześniu wyniosła okrągłe zero. Z naszej perspektywy mogłoby się wydawać, że to idealna sytuacja, ale niestety, świadczy ona, że ożywienie gospodarcze w Chinach wciąż jest niemrawe. A jeśli Chiny - druga globalna gospodarka - ma katar, reszta świata kładzie się do łóżka z zapaleniem płuc.

Na koniec wracamy do nas - z prognozami, co dalej może dziać się z inflacją. Ekonomiści przewidują, że będzie się obniżać do mniej więcej połowy przyszłego roku, choć tempo tego obniżania będzie już wolniejsze. W żadnym wypadku nie oznacza to, że ceny masowo będą spadały - ostatni Wskaźnik Przyszłej Inflacji pokazuje obawy konsumentów i przedsiębiorców, że inflacja znów zacznie rosnąć. A optymalny poziom inflacji zwany celem Narodowego Banku Polskiego na razie nawet nie rysuje się na horyzoncie.