advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Nagły zwrot w aferze z bitcoinem w roli głównej. Poszkodowani w kryptokalipsie odzyskają pieniądze?

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
13.05.2024 19:15
Trzy litery: FTX niemal doprowadziły kryptowaluty do ich końca. Jedna z największych na świecie giełd kryptowalut, po spektakularnym upadku sprzed półtora roku, zapowiada, że odda pieniądze poszkodowanym klientom. Nowy prezes FTX znalazł pieniądze i zapowiada, że odda je oszukanym z nawiązką. Jest tylko jeden problem: inwestorzy odzyskają równowartość tego, ile wart był bitcoin jesienią 2022. A gdyby nie afera, byliby dziś znacznie bogatsi.
|
|
fot. Pixabay

To odcinek o jednym z największych oszustw finansowych w historii Stanów Zjednoczonych, jak sprawę giełdy kryptowalut FTX okrzyknęły media. I o tym, że dla oszukanych inwestorów pojawia się iskierka nadziei. W grę wchodzą potężne miliardy dolarów, które być może wrócą do kieszeni poszkodowanych i to z nawiązką.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Firma, której upadek wstrząsnął całym rynkiem bitcoina i wywołał pytania, o przyszłość rynku kryptowalut teraz obiecuje, że pieniądze zwróci. Jak chce to zrobić?

"Kryptozima". Krach na rynku kryptowalut

W tej historii kluczowa jest postać króla kryptowalut, jak nazwano założyciela giełdy FTX, Sama Bankmana-Frieda. Trzy lata temu bitcoin święcił triumfy, a na fali tej popularności do giełdy FTX płynęły miliardy dolarów. Firma była maszynką do robienia pieniędzy: sponsorowała zespół Mercedesa w Formule 1, reklamowała się podczas finału ligi futbolu amerykańskiego Super Bowl - a reklamy kosztują tam fortunę, nawet planowała wprowadzić karty płatnicze powiązane z rachunkami swoich klientów. Miała, ale nie zdążyła.

Bo przyszedł krach i seria skandali, włącznie z największym, w którym oskarżono założyciela FTX, że potajemnie przeniósł miliardy dolarów klientów do swojej własnej firmy, żeby sfinansować podejrzane przedsięwzięcia. Pieniądze zaczęły znikać, klienci chcieli ratować, co się da, rzucili się do wypłat. Szybko okazało się, że nie mają czego wypłacać, a straty poszły w miliardy dolarów. Bitcoin runął, po drodze dobijały go kolejne skandale związane z giełdami kryptowalut. Bankman-Fried trafił do więzienia, w marcu usłyszał wyrok 25 lat za kratami.

Bitcoin długo nie mógł podnieść się po tych skandalach. Ledwo utrzymał się na powierzchni, analitycy mówili o "kryptozimie", a nawet wieszczyli możliwy koniec rynku kryptowalut. Aż do początku tego roku, kiedy zaczęły działać specjalne fundusze, które pozwalały inwestować w bitcoina bez potrzeby kupowania go na szemranych giełdach. I się zaczęło.

Odrodzenie bitcoina. Pieniądze dla poszkodowanych inwestorów

Bo inwestorzy po bitcoina się rzucili: pieniądze do funduszy płynęły szerokim strumieniem, kryptowaluta odzyskała siły i zaczęła piąć się w górę. Choć ostatnie tygodnie - po tak zwanym halvingu bitcoina, czyli przypadającym co cztery lata zmniejszeniem dziennego wydobycia kryptowaluty, to już mniejszy entuzjazm. Kolejnych rekordów nie widać, a bitcoin oscyluje wokół niezłego poziomu 60 tys. dolarów.

Bitcoin po kluczowym wydarzeniu. Jaki kurs kryptowaluty przed nami?

I teraz wracamy do początku naszej opowieści, czyli tego, jak giełda upadłego króla kryptowalut zamierza zwrócić klientom ich pieniądze.

Bo podobno ma oddać wszystko, co do centa, a nawet z odsetkami. I zapewnia, że ma na to pieniądze: na jej kontach leży podobno 16 mld dolarów, podczas gdy roszczenia poszkodowanych sięgają 11 mld. FTX zebrała kasę ze sprzedaży szeregu aktywów, inwestycji, akcji, w tym - firmy zajmującej się sztuczną inteligencją. W rezultacie niemal wszyscy klienci FTX mają dostać prawie 120 proc. pieniędzy, których żądają. Doprowadził do tego nowy prezes firmy, John Ray III. Gdy przyszedł sprzątać po upadłym królu kryptowalut, sytuację w firmie nazwał obrazowo "pożarem w śmietniku". Teraz na układ z wierzycielami musi jeszcze zgodzić się sąd.

Nic dziwnego, że taki zwrot akcji w przypadku tego tonącego jeszcze niedawno w długach okrętu niektórzy określają wręcz mianem "szokującego". Pewnym wytłumaczeniem może być fakt, że za ogarnianie tego płonącego śmietnika kryprokalipsy wziął się człowiek, który na swoim koncie ma sprzątanie po innym gigantycznym bankructwie, które na początku lat dwutysięcznych wstrząsnęło światową gospodarką. Było to bankructwo Enronu, firmy uważanej za zbyt dużą, by upaść. A jednak: finansowe machlojki księgowe zepchnęły energetycznego giganta w przepaść. Za sprzątanie wziął się właśnie John Ray III, który teraz mówi, że w przypadku FTX było jeszcze gorzej.

Najwiȩksza firma w Europie powtórzy upadek Nokii? Już przerasta państwo, w którym działa!

Jest tylko jeden problem. Wycena zwrotów, jakie dostaną klienci oparta jest na kursie bitcoina z momentu upadku giełdy FTX, czyli jesieni 2022 roku, a od tamtego czasu bitcoin zyskał blisko 300 proc. Więc gdyby nie cały skandal, inwestorzy byliby dzisiaj trzykrotnie bogatsi.