advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Gospodarka

Największa firma w Europie powtórzy upadek Nokii? Już przerasta państwo, w którym działa!

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
5 min. czytania
06.05.2024 09:50
To największa firma w Danii, od której zależy cała duńska gospodarka. Firma produkująca lek, na punkcie którego oszalał cały świat, stała się największą w Europie, wyprzedzając nawet dotychczasowego lidera, czyli fabrykę luksusu spod znaku takich marek jak Louis Vuitton, Sephora, Dior czy Givenchy. Ekonomiści już boją się, że obecny gigant może podążyć ścieżką, którą wydeptała fińska Nokia. Jej upadek wywołał turbulencje całej gospodarki Finlandii. Czy podobnie będzie w Danii?
|
|
fot. JACEK MARCZEWSKI

Tę historię, a właściwie jej początek już znacie. Bo to historia o niesłychanym odkryciu, które zmieniło życie wielu ludzi, wielu przyniosło zdrowie, pewnej firmie przyniosło galaktyczny sukces, a pewnemu państwu pozwoliło wydać rekordowe pieniądze na obronność i jednocześnie wesprzeć Ukrainę. Państwo to osiągnęło dzięki jednej tylko firmie czterokrotnie lepszy wynik ekonomiczny niż średnia europejska. A sama firma?

Ma poważny problem: zbyt dużo ludzi na świecie chce kupić coś, co produkuje. Dlatego już stała się tak wielka, jak gospodarka całego państwa, w którym działa. I stale rośnie, na gwałt poszukując miejsca do rozwoju i tysięcy nowych rąk do pracy. Musi wymyślić siebie na nowo. I panować przy tym nad swoimi super mocami. Zależy od niej wiele, od wysokości emerytur każdego obywatela kraju, po cenę hipotek.

Otyłość i odchudzanie. Odkrycie, które wszystko zmieniło

Zaczniemy od odchudzania, bo ta opowieść od tego właśnie się zaczyna. Choroba cywilizacyjna, powszechna w krajach bogatego Zachodu, dociera na mniej zamożne południe. Jej leczenie kosztuje setki miliardów dolarów. Wiąże się z nieprawidłowym poziomem cukru we krwi i cukrzycą. Z zaburzeniami krążenia, chorobami serca, nadciśnieniem czy w końcu depresją. A to i tak tylko te najczęściej spotykane. Na otyłość cierpi nawet miliard ludzi na całym świecie, większości z nich medycyna nie jest w stanie szybko pomóc, bo najbardziej radykalną i skuteczną metodą leczenia jest kosztowna operacja chirurgiczna. A na to stać tylko najbogatsze zachodnie systemy zdrowotne. Pozostaje więc profilaktyka i przekonywanie do ruchu i zdrowego odżywiania. A chorym żelazna dyscyplina, drakońska dieta i regularny wysiłek fizyczny.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Aż pojawiło się pewne odkrycie, za którym stali kanadyjscy naukowcy, amerykańska jaszczurka oraz duńska firma. Chodzi o nowy lek stosowany w kuracji cukrzycy. Lek "udaje" hormon uwalniany po jedzeniu i zmniejsza apetyt. By odkryć okoliczności odkrycia jego super mocy, musimy cofnąć się w czasie. 40 lat temu badania nad mało znanym hormonem jelitowym GLP-1 rozpoczęła grupa endokrynologów w Toronto. Naukowcy szybko ustalili, że hormon ten stymuluje wydzielanie insuliny u szczurów. Postanowili opracować lek, obniżający poziom cukru we krwi u ludzi. Natrafili jednak na przeszkodę - hormon jest nietrwały, rozkłada się za szybko, by móc skutecznie działać. I na tym ta historia mogłaby się zakończyć. Gdyby nie heloderma arizońska, czyli największa amerykańska jaszczurka. Ten jadowity gad potrafi niezwykle długo przetrwać w ekstremalnych warunkach z całkiem pustym żołądkiem. Jak to możliwe? Możliwe, bo skutecznie spowalnia przemianę materii i utrzymuje stabilny poziom cukru we krwi. Hormon wydzielany przez zwierzę został skopiowany, by w końcu stać się nowoczesnym lekiem na cukrzycę. I nie tylko na cukrzycę.

'Cudów nie ma'. Dlaczego świat oszalał na punkcie Ozempicu?

Semiglutyd pozwala bowiem bez wysiłku zrzucać wagę, pacjenci do niczego się nie zmuszają, dopóki biorą lek - po prostu jedzą mniej. Chudną bez systematycznych treningów, przestrzegania restrykcyjnej diety, nie cierpią psychicznych katuszy, odmawiając sobie przyjemności jedzenia. Po prostu nie mają na nie ochoty. Cudowne właściwości Ozempicu, bo tak nazywa się innowacyjny lek produkowany przez duńską firmę Novo Nordisk, szybko zostały odkryte przez TikToka. Lek stał się światowym hitem. Apteki tworzyły listy kolejkowe dla chętnych. Powstały dziesiątki podróbek, czarny rynek i drugi obieg, a firma farmaceutyczna z sześciomilionowej Danii stała się najbardziej wartościową firmą w całej Europie. Jej fenomenalny sukces przełożył się na gospodarkę całego kraju. I na życie każdego Duńczyka.

Dania uniknie kłopotów? Historia Nokii może wiele nauczyć

Bo nawet niewielki błąd popełniony przez zarząd Novo Nordisk może oznaczać kłopoty finansowe budżetu całego państwa, zapaść w badaniach naukowych i katastrofę życiową dla setek absolwentów duńskich uniwersytetów. Może też oznaczać niższe emerytury i droższy kredyt hipoteczny. Bo duńskie fundusze emerytalne opływają w gotówkę w związku z fantastycznym wzrostem wartości akcji Novo Nordisk. A duński bank centralny utrzymuje niskie stopy procentowe, bo gospodarka kraju ma się fantastycznie. Jej - jedynym właściwie - motorem jest globalna gwiazda farmaceutyczna, czyli Novo Nordisk. Sukces firmy jest sukcesem Danii, jej upadek będzie katastrofą dla państwa.

Ekonomiści przestrzegają przed tego rodzaju ryzykiem. I przywołują w tym kontekście przygody fińskiej Nokii. Upadek tego giganta telekomunikacyjnego pociągnął za sobą całą gospodarkę Finlandii. Nokia odpowiadała bowiem za 4 proc. fińskiej gospodarki i w swoim czasie także była najbardziej wartościową firmą w Europie. W latach 90. XX wieku zrobiła z Finlandii światowego lidera nowoczesnych technologii. Jej zapaść nie tylko spowodowała utratę tysięcy miejsc pracy, ale dotknęła fińskie uniwersytety, prywatne przedsiębiorstwa i publiczne finanse. Rzecz w tym, że skala działalności Novo Nordisk jest wielokrotnie większa. I stale rośnie.

Tego Pekin nie przewidział. Chińskie elektryki 'korkują' europejskie porty

Pieniądze i kłopoty. Dania zbyt mała dla Novo Nordisk?

Jeszcze 10 lat temu miasteczko Kalundborg zwane było duńskim "Novo sybirskiem". Położone na duńskim uboczu, mieści teraz jedną z największych fabryk Novo Nordisk, to właśnie tutaj odbywa się produkcja połowy insuliny sprzedawanej na świecie. Firma za 9 mld dolarów rozbudowuje stare zakłady i buduje kompleks nowych. Miasto stało się dzięki niej w ciągu ostatniej dekady 10 razy bogatsze. Na farmaceutycznym gigancie zarabiają wszystkie miejscowe biznesy od stacji benzynowej, po kwiaciarnię, w której firma zamawia bukiety kwiatów na powitanie nowych pracowników. Koncern wybuduje też miastu nowy dworzec kolejowy, założy uniwersytet biotechnologiczny, a rząd doprowadzi do Kalundborg publiczną autostradę, zaś fundacja Novo Nordisk założy nowy kampus uniwersytecki dla biotechnologów. Bo stuletnia duńska firma, która od lat działała na stabilnym, ale ograniczonym rynku leków dla cukrzyków, dzisiaj ma miliard potencjalnych pacjentów na świecie. A jej wartość przebiła pół biliona dolarów i zdetronizowała dotychczasowego lidera rankingu - koncern LVMH, czyli właściciela marki Louis Vuitton.

'Ordo Iuris nie bądź urządzać nam szkoły'. Nauczyciele buntują się przeciw nowemu kanonowi lektur

Novo Nordisk już rozłożył na łopatki rynek pracy w Danii, żadna firma nie jest w stanie konkurować z nią o wykwalifikowanych pracowników. Urzędy zawalone są dokumentacją związaną z inwestycjami, brakuje firm zbrojeniowych czy betoniarskich, stoją więc prace na innych duńskich placach budowy. Tam, gdzie koncern rusza z zatrudnianiem, brakuje mieszkań. Jest też problem z nadmiarem. Należąca do firmy fundacja musi szukać beneficjentów za granicą. Dlaczego? Bo duńskie królestwo nie jest w stanie wchłonąć grantów, które fundacja nieustannie przyznaje. Dla ekonomistów staje się więc jasne: Novo Nordisk robi się zbyt wielka dla Danii, a Dania zbyt mała dla Novo Nordisk. I w tym przypadku od przybytku naprawdę głowa boli.