Co teraz zrobi Kaczyński? Miller kreśli precyzyjny scenariusz. "A gdyby spółki skarbu państwa dostały zlecenie kupienia TOK FM"

Rozliczenia we własnych szeregach, próba przejęcia Senatu i samorządów, potem media - Leszek Miller rysował w TOK FM scenariusz możliwych dalszych posunięć Jarosława Kaczyńskiego, po wywalczeniu drugiej kadencji prezydentury dla Andrzeja Dudy.
Zobacz wideo

Wciąż jeszcze niepełne wyniki głosowania, obejmujące 99,97 proc. obwodów dają zwycięstwo w wyborach prezydenckich Andrzejowi Dudzie, którego poparło 51,21 proc. wyborców. Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła, że głosy, których brakuje, nie zmienią już ostatecznego wyniku i nazwiska zwycięzcy. Strata Rafała Trzaskowskiego, któremu według sondaży exit poll do obecnego prezydenta miało brakować ledwie 160 tys. głosów, jednak powiększyła się. Leszek Miller, który był gościem Poranka Wyborczego w TOK FM, przyznał, że sporo żalu do opozycji niezwiązanej z Koalicją Obywatelską. - Gdyby cała opozycja poszła do wyborów i głosowałaby na Rafała Trzaskowskiego, dzisiaj można byłoby otwierać szampany, ciesząc się z jego zwycięstwa. Nie wiem, czy taka refleksja zagości wśród wyborców opozycji, ale dobrze byłoby, żeby zagościła - wskazywał. Dane z sondażu exit poll mówiły np., że kilkadziesiąt procent wyborców Szymona Hołowni w drugiej turze poparło Andrzeja Dudę - choć sam Hołownia przyznał, że on zagłosuje przeciwko obecnemu prezydentowi. Również część wyborców Roberta Biedronia swój głos oddała Andrzejowi Dudzie. 

- To był wybór cywilizacyjny. Jestem zdumiony, że jakaś gruba wyborców Roberta Biedronia zdecydowała się głosować na Andrzeja Dudę - przyznał. Szukając wytłumaczenia dla takiej postawy, zastanawiał się nad myśleniem o tym, że zwycięstwo Dudy zachowuje status quo, a wygrana Trzaskowskiego mogłoby bardzo wzmocnić Platformę Obywatelską i przepływy elektoratów, np. kosztem lewicy. - Ale to jest typowe partyjne myślenie, które nie ma nic wspólnego z interesami państwa - skomentował. 

Co teraz zrobi PiS? Co zrobi Kaczyński?

Pytany o scenariusze, jakie czekają nas po zwycięstwie Andrzeja Dudy, Leszek Miller stwierdził, że "należy się spodziewać wszystkiego najgorszego". - Dokończenia rewolucji, a właściwie kontrrewolucji. To jest pomysł przeciwko rzeczywistości kształtowanej po 1989 roku. Kaczyński będzie chciał dokończyć takie kształtowanie systemu, gdzie wola przywódcy jest ważniejsza niż prawo. Gdzie nie tylko władza wykonawcza, ale i ustawodawcza oraz sądownicza są podporządkowane jednemu centrum władzy - mówił, nazywając cały ten proces takim przekształcaniem ustroju, które idzie w kierunku "mniej czy bardziej łagodnej formy autorytaryzmu, co będzie zabójcze dla dalszych losów naszego kraju". 

Były premier pokusił się o nakreślenie scenariusza na kolejne miesiące. - Najpierw Kaczyński będzie musiał uporządkować własne szeregi. Potem rozejrzy się, czy nie można by jednak przeciągnąć Senatu - przecież tam jest tylko różnica dwóch mandatów. Na pewno będzie próbował przejąć samorządy, zwłaszcza wojewódzkie, gdzie równowaga jest chwiejna - wyliczał. Zwracał również uwagę na to, jeszcze wczoraj na Twitterze napisał wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski o "koniecznej repolonizacji mediów". 

- A gdyby spółki Skarbu Państwa otrzymały polecenie, żeby kupić stację TOK FM. To może być tzw. oferta nie do odrzucenia. Nie należny się dać nabrać na sygnały uspokojenia płynące od wczoraj. Cenię sobie wypowiedź Kingi Dudy, która pewnie na podstawie swoich doświadczeń z Londynu powiedziała to, co powiedziała, ale wolałabym, żeby powiedziała to w kampanii wyborczej - stwierdził Miller. Przypomnijmy: Kinga Duda w czasie wieczoru wyborczego w Pułtusku stwierdziła, że w Polsce każdy, kto wychodzi na ulicę, powinien czuć się bezpiecznie, niezależnie od m.in. koloru skóry czy tego, kogo kocha. 

Rafał Trzaskowski polskim Macronem?

Pytany, czy po tym, jak Rafała Trzaskowskiego poparło niemal 10 mln wyborców w głosowaniu o bardzo wysokiej frekwencji, to Platforma Obywatelska może być nowym liderem opozycji, stwierdził: "Nie wiem, czy PO może być liderem opozycji, ale może nim być Rafał Trzaskowski. To naturalny kandydat, wokół którego mogą skupić się wszystkie siły polityczne. Chyba że chciałby tworzyć nowy ruch polityczny, ale nie znam jego zamiarów politycznych". Zaznaczył, że do kolejnych wyborów - najbliższe głosowanie za trzy lata - czekają nas jeszcze transformacje, przepływy, tworzenie nowych bytów. Przyznał, że jego zdaniem plan Szymona Hołowni, by stworzyć nowy ruch, nie jest bez szans. - Ale podstawowe pytanie jest do Rafała Trzaskowskiego - czy jego pozycja człowieka, wokół którego skupiają się rozmaite grupy opozycyjne, w ogóle interesuje - dodał Miller. Nawiązał do Emmanuela Macrona, który prezydenturę uzyskał na fali poparcia dla zbudowanego przez siebie nowego ruchu On Marche. 

DOSTĘP PREMIUM