Za tajemniczą chorobę kotów odpowiada zakażony drób? Prof. Pyrć: To stanowi zagrożenie dla zwierząt, nas, przemysłu
Od kilku tygodni pojawiają się doniesienia o nagłych zachorowaniach kotów w różnych miastach w Polsce. Choroba przebiega błyskawicznie, wiąże się m.in. z trudnościami oddechowymi, problemami neurologicznymi i wysoką śmiertelnością. Eksperci, po badaniach, nie mają wątpliwości, że chodzi o ptasią grypę i wirusa H5N1.
Wirusolog prof. Krzysztof Pyrć w "Poranku Radia TOK FM" podkreślił, że na razie ryzyko przeniesienia wirusa na człowieka jest znikome. Należy jednak pamiętać, że wirus grypy mutuje jeszcze szybciej i efektywniej niż wirus SARS-CoV-2, czyli koronawirus. - Za każdym razem, gdy chodzi o zakażenia ssaków, wirus stara dopasować się do środowiska, w którym funkcjonuje. A każde takie wydarzenie pociąga za sobą ryzyko, że w pewnym momencie wykształci w sobie zdolność do przenoszenia się między ssakami. W związku z tym w naszym interesie jest hamować te ścieżki zakażenia - wyjaśnił kierownik Pracowni Wirusologii w Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Obowiązek przygotowania na taką ewentualność - jak wskazał rozmówca Macieja Głogowskiego - leży po stronie Ministerstwa Zdrowia. - Nie chodzi o to, żebyśmy robili zapasy, a o strukturalne przygotowania. Chodzi o procedury, co zrobić, jeżeli taka pandemia się pojawi, o przygotowanie scenariuszy, które będą dostępne dla wszystkich. Warto byłoby się zastanowić, czy Polska ma szybki dostęp do szczepionki i leków. Żebyśmy nie byli tak zaskoczeni, jak przy SARS-CoV-2. Bo wtedy dochodzi do absurdów takich jak zamykanie lasów - stwierdził prof. Krzysztof Pyrć.
Naukowcy apelują do służb weterynaryjnych o badanie mięsa w kierunku ptasiej grypy. Wirusa grypy H5N1 znaleziono w jednej z próbek mięsa drobiowego, które jadło jedno z chorych zwierząt. Państwowy Instytut Weterynaryjny w Puławach jednak nie potwierdza informacji o tym, że źródłem zakażenia kotów ptasią grypą H5N1 mogło być mięso drobiowe.
Koty zabija drób ze sklepów? "Musimy się tego dowiedzieć"
Wirusolog w TOK FM podkreślił, że "nie ma powodów do paniki", natomiast nie potwierdził ani nie zaprzeczył tezie, według której odpowiedzialny za choroby zwierząt jest zakażony drób.
- Choroba dotyczy zarówno kotów wychodzących, jak i niewychodzących, w związku z czym raczej można wykluczyć koty polujące na ptaki. Ponieważ wirusy, które zakażają koty w różnych miastach, są bardzo podobne, a cześć kotów w ogóle nie wychodziła na zewnątrz, stwierdziliśmy, że przesłanka do tego, żeby przebadać jedzenie, jest bardzo mocna. Zaczęliśmy testować i stwierdziliśmy, że przesłanka jest jeszcze mocniejsza, choć w żaden sposób nie jest udowodnione powiązanie pomiędzy mięsem a chorobą - tłumaczył prof. Krzysztof Pyrć.
Dlatego, jak wskazał ekspert, specjalizujące się w tym służby powinny zająć się badaniem mięsa w kierunku ptasiej grypy. - To stanowi zagrożenie dla zwierząt, dla nas, dla przemysłu. Musimy się tego dowiedzieć, głównie po to, żeby ryzyko zmitygować i żeby to nigdy więcej się nie wydarzyło - podkreślił wirusolog.
Państwowa Inspekcja Sanitarna wydała oświadczenie, że właścicieli i opiekunów kotów, u których potwierdzono zakażenie wirusem grypy ptaków, objęto nadzorem epidemiologicznym.