Powstaną "aborcjomaty"? Mocne stanowisko psychiatrki ws. prawa aborcyjnego
Wiele kontrowersji, także wśród samych lekarzy, wzbudziło to, że do procedury przerwania ciąży wystarcza jedno orzeczenie lekarza stwierdzające istnienie przesłanki zagrożenia zdrowia kobiety, w tym np. zaświadczenie lekarza psychiatry. Według niektórych otwiera to furtkę do 'aborcji na życzenie'.
Ministra zdrowia zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu spotka się z konsultantem w dziedzinie psychiatrii prof. Piotrem Gałeckim. - Będę chciała, żeby rozmawiał z psychiatrami, z konsultantami wojewódzkimi, żeby wypracowali sobie pewien standard - powiedziała Izabela Leszczyna w Polsat News. Może to oznaczać, że pojawią się kolejne wytyczne - dla lekarzy psychiatrii.
Czy wytyczne Tuska ws. aborcji to 'otwarcie furtki'? Lekarka nie zostawia złudzeń
Będą wytyczne dla psychiatrów ws. aborcji? "Mam nadzieję, że nie będą wiązały lekarzom rąk"
- Nie chcę podsycać niepokoju, zarówno wśród lekarzy jak i kobiet w Polsce, bo to nie jest dobre. Mam nadzieję, że te wytyczne nie będą wiązały lekarzom rąk, nie będą narzucały ani zakazywały wykonywania swojej pracy w sposób rzetelny i odpowiedzialny. Bo ja jednak jestem lekarką, jestem specjalistką w dziedzinie psychiatrii. W związku z powyższym z dużym niepokojem przyjęłabym sytuację, kiedy ktoś próbuje w jakiś sposób zabraniać bądź narzucać mi, kiedy mogę podjąć decyzję o tym, że zdrowie lub życie mojej pacjentki jest zagrożone, a kiedy nie, jeśli kobieta choruje - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" dr Aleksandra Krasowska, psychiatrka, seksuolożka i współprowadząca pasma ''Seks Audycja''.
Jak przyznała, bez wątpienia istnieją uzasadnione przypadki, gdy pomimo zdrowego płodu, ciąża zagraża zdrowiu i życiu matki np. gdy kobieta leczy się psychiatrycznie i musiałaby odstawić leki.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Powstaną "aborcjomaty"? Mocne stanowisko lekarki ws. prawa aborcyjnego
Anna Piekutowska przytoczyła w tym kontekście obawy niektórych lekarzy, którzy twierdzą, że powstaną "aborcjomaty". Obawy takie wyraził w serwisie X m.in. rzecznik naczelny Naczelnej Rady Lekarskiej Jakub Kosikowski.
- Mam dużo uwag do wpisów i do informacji podawanych publicznie przez rzecznika Naczelnej Izby Lekarskiej. Uważam, że jest to stanowisko, które powinno zobowiązywać do pewnej rozwagi w wypowiadanych słowach. Bulwersują mnie te sformułowania pt. aborcjomat. Nic takiego nie istnieje. Jest to podważanie zaufania do lekarzy, którzy pracują w Polsce. Cała ta sytuacja bardzo mocno uderza w psychiatrów, którzy wykonują swoją pracę i starają się działać w zgodzie z obowiązującym prawem i zasadami zawodu. A tak naprawdę podważa się ich rzetelność zupełnie bezpodstawnie - zaznaczyła dr Krasowska. Jak dodała, w Polsce wciąż jest dużo do zrobienia jeśli chodzi o szacunek do psychiatrii.
Lekarze pytają także, kto weźmie odpowiedzialność za ewentualny błąd medyczny w sytuacji niepodważalności zaświadczenia. - Wytyczne ministerstwa, co zresztą Leszczyzna tłumaczyła w programach radiowych i telewizyjnych, nie odwołują prawa lekarza do tego, żeby w razie wątpliwości diagnostycznych, konsultować się z innymi specjalistami. Ale to nie może stanowić działania, które rutynowo i celowo utrudnia kobiecie dostęp do terminacji ciąży. Bo nie możemy jej traktować jako zabiegu innego niż reszta - wskazała lekarka.
"Aborcja na zaświadczenie"?
Mimo to zamiast aborcji na życzenie zaczęto używać teraz hasła "aborcja na zaświadczenie" - zauważyła Anna Piekutowska. - I jest to bulwersujące. Oczekiwałabym ze strony Izby Lekarskiej jednak jakiegoś stanowiska, które ma na celu ochronę lekarzy pracujących w Polsce - powiedziała dr Krasowska.
Współprowadząca "Sex Audycję" w Radiu TOK FM podkreśliła przy tym, że tego typu dyskusja stawia w złym świetle także pacjentki. - Bo przedstawia się je jako manipulujące, udające, które będą masowo symulować objawy, będą w jakiś sposób chciały wyłudzać zaświadczenia. Moim zdaniem to jest nie do przyjęcia - oburzała się lekarka.
- Ja się spotkałam z takim cierpieniem przez ostatnie lata. To są kobiety, które naprawdę pojawiają się w gabinecie bardzo trudnych sytuacjach życiowych, mają różne objawy psychopatologiczne, którym rozpoznaje się zaburzenia psychiczne. I ktoś uważa, że to jest symulacja, że to jest manipulacja? Moim zdaniem to jest też brak szacunku do tych kobiet - kobiet, które przychodzą w cierpieniu i oczekują pomocy. Obowiązkiem lekarza w takiej sytuacji jest zbadać je i przedstawić możliwości, które mają zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. A później szanować ich decyzję - podsumowała psychiatrka i seksuolożka.