"To jest jakiś cyrk. Chcą nas kupić ochłapami". Burzliwie na konferencji wiceministra
To właśnie na Lubelszczyźnie od wielu dni trwają protesty plantatorów i to właśnie tu ruszył w czwartek skup malin. Minister rolnictwa Robert Telus zapewniał, że wkrótce będzie on rozszerzany na kolejne regiony. W piątek jego zastępca Rafał Romanowski pojawił się w jednej z firm prowadzącej skup we współpracy z rządem.
Próbował przekonywać rolników, że sytuacja już się polepsza i cena malin delikatnie wzrosła. - Ceny będzie oczywiście dyktował rynek, ale w tych podmiotach, w których rozpoczęliśmy ten skup, ceny już wzrosły o mniej więcej 40 groszy. Liczę na to, że w kolejnych dobach ceny będą dalej wzrastały. Akurat ten podmiot, w którym jesteśmy, jest w stanie skupić 60-70 ton malin na dobę. Drugi z podmiotów, w którym byłem, jest w stanie kupić około 200 ton na dobę - mówił wiceminister w firmie Owocmix w miejscowości Granice, w gminie Chodel na Lubelszczyźnie.
Ile za maliny?
Pytany, jaką cenę rząd jest w stanie rolnikom zaproponować, odpowiedział, że to nie zależy od rządu. - Szanowni państwo, nie oczekujcie od nas odpowiedzi. Ja jestem odpowiedzialnym wiceministrem rolnictwa i politykiem. Mówimy tutaj o podmiocie prawa handlowego [czyli firmie skupującej maliny - przyp. red.]. Ta firma ma swoją odpowiedzialność. My (...) chcemy zakupić taką ilość malin, by ceny na rynku mogły wzrosnąć na tyle, by były opłacalne dla plantatorów. Taka jest nasza odpowiedź - powiedział Romanowski.
Ale rolnicy nie byli zachwyceni. - Nie rozumiem, o co mu chodzi - mówili wprost. - Ile kupią od plantatorów tych malin? Coś pisali w internecie, że 30 ton. Teraz mówią o jakichś 5 tonach. Nie podają żadnej ceny. Nie wiadomo, ile będzie punktów odbioru owoców. To co robią i mówią, to zagrywka, polityka - mówił przed skupem jeden z plantatorów. - Przyjechaliśmy tutaj, aby się czegoś dowiedzieć, a niestety dalej nic nie wiemy - dodał inny z rolników.
'Skończ pan wygadywać te głupoty'. Poseł PiS wygwizdany na proteście w Lubelskiem
O protestach plantatorów piszemy na naszym portalu od kilku dni. Są rozczarowani, bo w skupie proponowano im cenę 4-5 zł za kilogram owoców. Jak mówili, to stawki kompletnie nieopłacalne. Dlatego, jak tłumaczyli w rozmowie z reporterką TOK FM, przy takich cenach maliny zostają na krzakach. Jeden z rolników mówił, że w ubiegłym roku zebrał 30 ton malin - w tym nie zbiera w ogóle.
- By zbieranie malin było opłacalne - w sensie, abyśmy wyszli na zero - cena za kilogram powinna być w granicach 7-8 złotych. Tu mówią, że cena wzrosła o 40 groszy na kilogramie. I co, z tego mamy się cieszyć? To jest jakiś cyrk. Chcą kupić przed wyborami plantatorów, chcą kupić nas ochłapami, które nas nie interesują - grzmieli rolnicy. - To jest jakaś pomoc rządu? To żadna pomoc - powiedział jeden z mężczyzn, który uprawia maliny.
A gdzie telewizja publiczna?
Podczas piątkowego spotkania poruszona została jeszcze jedna kwestia. Rolnicy nie kryli zdenerwowania, że na ich protestach praktycznie nie było wcześniej telewizji publicznej. - Dziś mogę jedynie pochwalić TVP Info, że choć raz raczyło się pokazać, pojawić. Raz jeden jedyny tylko. I wyłącznie dlatego, że była to 'impreza' o rolnikach, bez rolników - mówili plantatorzy, którzy pojawili się na spotkaniu z ministrem.
Wiceminister Rafał Romanowski powiedział na Lubelszczyźnie, że niezbędne są działania, które wpłyną na ustabilizowanie cen skupu owoców "przez podmioty, które realizują tutaj skupy". Pojawiły się zapowiedzi działań spółki Skarbu Państwa, ale o jakiej spółce mowa i na jakich zasadach ma prowadzić skup, nie wyjaśniono.