,
Obserwuj
Lubelskie

"Zazdrościmy Ukraińcom rządu". Zaostrzenie protestu przewoźników na granicy z Ukrainą

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
2 min. czytania
22.11.2023 18:29
W czwartek zaostrzony zostanie protest polskich przewoźników, zablokowane zostanie kolejne przejście graniczne z Ukrainą. Do protestu dołączą też rolnicy z Oszukanej Wsi. - Zazdrościmy Ukraińcom rządu, który jest za nimi w każdej chwili - mówił w rozmowie z reporterem TOK FM Jacek Sokół z Komitetu Obrony Przewoźników.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

Przewoźnicy od 6 listopada protestujący na granicy z Ukrainą zapowiedzieli, że w czwartek zaostrzą protest. Zapowiedzieli, że zablokują czwarte już polsko-ukraińskie przejście graniczne - w Medyce. Do tej pory blokowali już dojazd do przejść granicznych w Dorohusku, Hrebennem i Korczowej. Kierowcy na przekroczenie granicy czekają po kilkanaście dni. Protestujący domagają się m.in. ukrócenia nieuczciwych przewozów świadczonych przez kierowców ukraińskich ciężarówek, przywrócenia dla nich zezwoleń na wjazd do Polski. Przekonują, że po zniesieniu przez Komisję Europejską zezwoleń na wjazd do Polski dla ukraińskich kierowców ciężarówki zza wschodniej granicy wypierają z rynku polskie firmy.

Rozszerzenie protestu to nie jedyna zmiana, od czwartku przewoźników wspierać mają rolnicy z organizacji Oszukana Wieś.

Blokada granicy. 'Zazdrościmy Ukraińcom rządu'

- Domagamy się powrotu do normalności (czyli sytuacji sprzed wojny - red.) - mówił w TOK FM Tomasz Borkowski, przewoźnik oraz członek Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu. - Przed wybuchem wojny przewozy towarów były objęte limitowanym zezwoleniami, a polscy i ukraińscy przewoźnicy dostawali po 160 tys. pozwoleń. Unia Europejska w czerwcu ubiegłego roku zniosła zezwolenia i to doprowadziło do nienormatywnego rozrostu firm ukraińskich. Przez to, że transport przestał być regulowany, rozrasta się w sposób niekontrolowany i po prostu zagraża naszym firmom - przekonywał rozmówca Piotra Maślaka.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Przewoźnicy skarżą się na rząd Mateusza Morawieckiego, który - ich zdaniem - zignorował problemy branży. - Zazdrościmy Ukraińcom rządu, który jest za nimi w każdej chwili. My stanęliśmy na proteście o godz. 12., a ich minister Andrij Derkacz stanął za nimi już godzinę - dwie później. My też o to prosimy - aby za nami też ktoś stał, ktoś nas bronił - mówił w rozmowie z reporterem TOK FM Jacek Sokół z Komitetu Obrony Przewoźników.

Jak podkreślają protestujący, ich akcja nie jest wymierzona w Ukraińców. - Skoro jeden i drugi kraj są zainteresowane zgodą i wzajemnymi dobrymi relacjami, to co u licha ma do tego Unia Europejska? My żyjemy koło siebie i ustalamy wspólnie, na jakich zasadach będziemy pracowali - stwierdził Sokół. Przypomnijmy, że zniesienie zezwoleń na wjazd do Polski dla ukraińskich tirów miało ułatwić walczącemu z Rosją krajowi, wywóz np. zboża. Ale zdaniem protestujących obecnie zdarza się, że ukraińskie ciężarówki wjeżdżają do Polski puste - po to, żeby móc świadczyć usługi w innych krajach.

To, czego domagają się polscy przewoźnicy, nie jest w interesie ukraińskich firm. Ukraińskie zrzeszenie przewoźników zagroziły pozwami polskim firmom i samorządom, które wydały zgody na protest, który trwa od 6 listopada.