,
Obserwuj
Lubelskie

Syn posłanki został radnym. Twierdzi, że znane nazwisko czasem mu przeszkadzało

3 min. czytania
08.04.2024 16:41
Syn posłanki PO Marty Wcisło został nowym radnym Lublina. Jak mówi, w kampanii nie miał łatwo. - Niektórzy pisali na moich banerach wyborczych: "Nie do koryta", ale to kompletnie nie o to chodzi - stwierdza w rozmowie z TOK FM. Ani on, ani jego mama nie pojawili się na wieczorze wyborczym prezydenta Krzysztofa Żuka. Dlaczego?
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM

Konrad Wcisło startował z miejsca nr 4 w okręgu obejmującym m.in. Kalinowszczyznę i Felin. Zdobył ponad 2 tysiące głosów, co dało mu mandat. Pokonał kandydatów, którzy byli na miejscu 2 i 3.

Jest synem lubelskiej posłanki Platformy Obywatelskiej Marty Wcisło. I przyznaje, że w kampanii samorządowej nazwisko i rola jego matki była często bardziej problematyczna niż pomocna. Zwłaszcza na początku.

Kilka tygodni temu posłanka Wcisło postawiła się prezydentowi Krzysztofowi Żukowi. Domagała się lepszych miejsc dla kandydatów PO na listach Komitetu Wyborczego Wyborców Krzysztof Żuk (komitet powstał w ramach koalicji, we współpracy z Trzecią Drogą i Lewicą). Opisywaliśmy to na naszym portalu. Było nawet zagrożenie, że działacze PO nie pójdą z Żukiem. Ostatecznie jednak udało się osiągnąć porozumienie.

- Rzeczywiście, to był moment, gdy mama próbowała mnie odwieść od pomysłu startu w wyborach, ale ja czułem społeczny obowiązek. Chciałbym coś zmienić w Lublinie, w mojej dzielnicy. Niektórzy pisali na moich banerach: 'Nie do koryta', ale to kompletnie nie o to chodzi. Mamy teraz ogromne pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy i to jest czas, by je dobrze wykorzystać. Na tym mi najbardziej zależy - mówi TOK FM Konrad Wcisło. - Pamiętam, że powiedziałem mamie: 'Gdybym nie miał tego nazwiska, nie byłoby problemu'. Uważam, że moje nazwisko nie powinno być w tym kontekście najważniejsze - dodaje.

Kim jest Konrad Wcisło?

Konrad Wcisło ma 35 lat, jest przedsiębiorcą, prowadzi sklep spożywczy w lubelskiej dzielnicy Kalina. Jak mówi, zna mieszkańców, bo często z nim rozmawiają. - Odkąd moja mama jest posłanką, to do mnie ludzie zgłaszają interwencje dotyczące budowy chodnika, remontu ulicy czy innych lokalnych spraw. Zawsze staram się pomagać, wiele razy byłem w kontakcie z radnymi. Teraz będą mógł sam się za to zabrać - mówi nowy radny z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka.

Jak mówi, ostatnie tygodnie to był czas trudnej, intensywnej kampanii wyborczej. Od godz. 6 rano każdego dnia spotykał się z mieszkańcami na przystankach autobusowych. Nie chciał chodzić od domu do domu. Wolał rozmowy na ulicy, na przystanku, gdy mieszkańcy jechali do pracy.

Nieobecność na wieczorze wyborczym

Ani Konrada Wcisło, ani Marty Wcisło nie było na wieczorze wyborczym komitetu Krzysztofa Żuka. Nowy radny tłumaczy TOK FM, że od początku nie miał zamiaru się tam pojawić. Po zamknięciu lokali, jak mówi, zajął się usuwaniem swoich banerów wyborczych z przestrzeni miasta. - Wiedziałem od mieszkańców, że im przeszkadzają. Dlatego ruszyliśmy w teren - podaje.

Marta Wcisło w czasie wieczoru wyborczego była w Warszawie, w sztabie Rafała Trzaskowskiego, choć wcześniej zawsze była w Lublinie - jest posłanką PO właśnie z tego regionu, szefową powiatowych struktur partii, wcześniej przez lata była miejską radną. Pytana, dlaczego wybrała stolicę, a nie Lublin, odpowiada: 'Nie miałam zaproszenia na wieczór wyborczy. I tyle w tym temacie'.

Posłanka mówi w TOK FM, że cieszy się z wygranej syna w wyborach do rady miasta. - Zobaczy, jak ciężka to może być praca. To na pewno będzie dla niego ogromne wyzwanie i ogromna odpowiedzialność. Trzeba sprostać oczekiwaniom ludzi, którzy w wyborach na niego postawili. Dla mnie zawsze priorytetem było to, by ci, którzy na mnie zagłosowali, nie żałowali tej decyzji - mówi Marta Wcisło.