Miał ukrywać akta w garażu, teraz może mieć kłopoty. "Mocne ustalenia"
Po zmianie na stanowiskach kierowniczych w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie śledczy przeprowadzili audyt dotyczący działań byłego jej szefa Jerzego Ziarkiewicza. Przyjrzeli się też głośnej sprawie przechowywania akt niektórych w garażu przy budynku prokuratury.
Jak pisała 'Gazeta Wyborcza', chodziło o blokowanie spraw, które były nieprzychylne dla ówczesnej partii rządzącej. - Akta śledztw, gdzie przewijają się politycy PiS, są dziś pospiesznie wyciągane z zamrażarki i rozsyłane do podległych prokuratur z poleceniem natychmiastowego wszczęcia postępowania. Wszystko, by zdążyć przed spodziewaną kontrolą nowych przełożonych - mówił w styczniu w rozmowie z "Wyborczą" jeden z informatorów.
Audyt dotyczył też szeregu innych działań Jerzego Ziarkiewicza jako szefa Prokuratury Regionalnej. - Ustalenia były mocne i zostały przekazane do Prokuratury Krajowej w marcu. Słyszałem, że jest to materiał na postawienie zarzutów - mówi nam jedna z osób, które znają sprawę. Wiadomo, że chodzi o możliwość popełnienia przestępstwa z art. 231 Kodeksu karnego - chodzi o przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków.
Gorzka prawda o polskim wojsku. 'Przelała się czara'
Sprawa Ziarkiewicza. Jest śledztwo prokuratury
Jak przekazał TOK FM rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak, Wydział Spraw Wewnętrznych PK właśnie wszczął śledztwo w tej sprawie. - Stało się to po przeprowadzeniu czynności sprawdzających w zakresie stwierdzonych w toku lustracji i przekazanych do Prokuratury Krajowej nieprawidłowości w prowadzonych i nadzorowanych przez prokuratora Ziarkiewicza postępowaniach przygotowawczych - wyjaśnił prokurator.
Jędraszewskiemu 'coś odwaliło'. 'To nie jest zwykły, niegroźny staruszek'
- Postępowanie jest na etapie początkowym. Zaplanowano szereg czynności dowodowych, w tym przede wszystkim pełną analizę postępowań, w których stwierdzono niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień, przesłuchania świadków i inne czynności, których potrzeba ujawni się w toku śledztwa - dodał rzecznik.
By Ziarkiewiczowi można było postawić zarzuty, najpierw - tak jak w przypadku sędziów - referent sprawy musi przesłać do sądu dyscyplinarnego przy Prokuraturze Generalnej wniosek o uchylenie immunitetu. Dopiero wtedy, gdy immunitet zostałby uchylony, prokurator może stać się podejrzanym.
Prokurator krajowy do dymisji po 'wpadce' z Romanowskim? Korneluk zabrał głos
Dodatkowo trwa postępowanie dyscyplinarne. Prowadzi je Rzecznik Dyscyplinarny Prokuratora Generalnego. - Jest to postępowanie w sprawie podejrzenia deliktu dyscyplinarnego w postaci oczywistego i rażącego naruszenia przepisów prawa i uchybienia godności urzędu przez prokuratora Prokuratury Krajowej Jerzego Ziarkiewicza. Postępowanie to pozostaje w biegu, ma charakter niejawny - przekazał TOK FM prokurator Nowak. Jak dodał, zostało zainicjowane w oparciu o materiały przekazane do Prokuratury Krajowej przez Prokuratura Regionalnego w Lublinie.
Co dalej z Ziarkiewiczem?
Jak ustaliliśmy - Jerzy Ziarkiewicz wciąż pracuje w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie. Formalnie jest tu delegowany z Prokuratury Krajowej. - Delegacja jest na czas określony, do 30 listopada 2024 roku. Pan prokurator kontynuuje śledztwa, które trwają od wielu lat i pozostawały w jego referacie - informuje nas Beata Syk-Jankowska, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Lublinie.
Jak dodaje, chodzi o cztery takie postępowanie, z których dwa są już na ukończeniu i lada moment można się spodziewać wysłania do sądu aktu oskarżenia. Teoretycznie mógłby przejąć je ktoś inny, ale są to sprawy wielotomowe (nawet 200 tomów akt) z ogromną liczbą podejrzanych (w jednej z nich jest ich kilkuset). A to oznacza, że przejęcie ich przez innego śledczego wydłużyłoby znacząco czas do zakończenia tych postępowań.
Sprawy dotyczą m.in. tzw. karuzeli VAT-owskiej i prania brudnych pieniędzy oraz oszustw i wyłudzeń na szkodę wielu podmiotów. - Chodzi m.in. o sprawę przestępstwa, które miało miejsce od lipca 2022 do września 2022 w Gdańsku, Warszawie i Siedlcach, a chodziło o powoływanie się na wpływy w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych przy zakupie 109 samochodów, w zamian za korzyść majątkową w wysokości ponad 800 tysięcy złotych i doprowadzenia jednej ze spółek z Podlasia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w tejże kwocie. W tej sprawie zarzuty usłyszało 12 podejrzanych - wyjaśnia Beata Syk-Jankowska.