"Dzieci słyszały różne nieprzyjemne uwagi". Kurator oświaty o WOŚP i Owsiaku
- Pierwszy finał WOŚP odbył się 3 stycznia 1993 roku. Jak wspominają organizatorzy, był odpowiedzią na pilne potrzeby warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka;
- Przez 32 lata swojej działalności Fundacja WOŚP zebrała blisko 2,3 miliarda złotych i zakupiła ponad 74,5 tysiąca urządzeń medycznych;
- Jak wspomina Tomasz Szabłowski, lubelski kurator oświaty, kiedyś zaangażowanie w WOŚP było dużo większe. - Młodzi ludzie nieco chętniej się w to włączali. Potem przyszły trochę trudniejsze czasy - pandemia, wojna w Ukrainie - i troszkę tych wolontariuszy jest mniej - mówi;
- Jak dodaje rozmówca TOK FM, za czasu rządów Prawa i Sprawiedliwości część szkół wycofywała się z organizacji sztabów u siebie, ale on sam nigdy nie miał wątpliwości, że WOŚP to coś, w co warto się włączyć.
Tomasz Szabłowski jest nauczycielem geografii. Przez siedemnaście lat był dyrektorem szkoły - najpierw gimnazjum, które potem przekształcono w XXX Liceum Ogólnokształcącego im. księdza Jana Twardowskiego w Lublinie. Od początku w jego szkole był sztab Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, a on był jego szefem. - Jako kurator nie chciałem tego zmieniać. Finał WOŚP jest w niedzielę, mogę się zaangażować po godzinach pracy, więc dlaczego nie? To akcja, w której po prostu trzeba być - mówi w rozmowie z TOK FM.
Lubelski kurator oświaty o WOŚP
- Zaangażowanie kiedyś było dużo, dużo większe. Byliśmy gimnazjum i młodzi ludzie nieco chętniej się w to włączali. Potem przyszły trochę trudniejsze czasy - pandemia, wojna w Ukrainie - i troszkę tych wolontariuszy jest mniej. Ale już mamy zarejestrowanych dwieście osób - mówi kurator. - To, co wiąże się z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy to fakt, że można pomagać innym i włączać się w pomaganie. Wspólnie - razem z młodymi ludźmi - pokazujemy, że warto pomagać. Poza tym, to spaja społeczność szkoły - nauczyciele włączają się w organizację WOŚP, w liczenie zebranych pieniędzy, we współpracę z uczniami - dodaje Szabłowski.
Jak mówi, nigdy nie miał wątpliwości, że WOŚP to coś, w co warto się włączyć. Za czasu rządów Prawa i Sprawiedliwości, część szkół wycofywała się z organizacji sztabów u siebie. - Wiem, że wiele sztabów wtedy zniknęło, teraz znów powstają. Ja nigdy nie miałem takich wątpliwości, że nie będę tego robił, bo czegoś się boję, bo ktoś może spojrzeć na moją szkołę krzywym okiem. Wiem, co robię, wiem, dlaczego to robię i to jest dla mnie kluczowe, a nie opinie innych - dodaje lubelski kurator oświaty.
'Nie będzie zgody na hejt i groźby'. Prezydentka Gdańska solidarna z Owsiakiem
Jak wspomina początki współpracy?
- Facebook co jakiś czas przypomina nam wspomnienia ze zbiórek sprzed lat - śmieje się Tomasz Szabłowski. Pamięta m.in. rok, w którym jednemu ze szkolnych wolontariuszy wyrwano puszkę. Sprawa była zgłoszona na policję. - Najbardziej stresuje to, czy wszystko jest z wolontariuszami w porządku, czy nic im się nie dzieje, czy wrócili na czas, czy się rozliczyli, czy nikomu nic się nie stało. Mamy taką umowę z uczniami i uczennicami, że kwestują do godz. 16.00, no chyba, że robią to w asyście osoby dorosłej, to oczywiście mogą i dłużej - słyszymy.
Jak słyszymy, finały na przestrzeni lat były bardzo różne, m.in. ze względu na pogodę. - Bywały dni, gdy lał deszcz, a wtedy - wiadomo - trudniej się zbiera, bo mniej ludzi jest na ulicach. Czasami bywało trudno, gdy dzieci słyszały w trakcie zbiórki różne nieprzyjemne uwagi na temat WOŚP i na temat Jurka Owsiaka. Ale mimo wszystko, zawsze widziałem i dalej widzę u uczniów radość z tego, że mogą się w to włączyć.
Jerzy Owsiak ujawnił, że grożono mu śmiercią. 'Jeżeli dożyję jutra'
Nasz rozmówca wspomina pierwsze swoje finały, gdy wszystkie zebrane pieniądze liczyło się ręcznie. - My do tej pory wiele rzeczy wciąż robimy ręcznie, choć rzeczywiście jest całkiem inaczej niż kiedyś. Pakuje się to w tzw. bezpieczne koperty, nie liczy się już tych najdrobniejszych grosików, tylko się je jedynie segreguje. A kiedyś liczyliśmy każdy grosz, co było niezwykle długotrwałe i żmudne, ale nikt nie narzekał - dodaje gość TOK FM.
WOŚP to wsparcie dla lubelskiego szpitala dla dzieci. Ale też dla okulistyki
Pierwszy finał odbył się 3 stycznia 1993 roku. Jak wspominają organizatorzy, był odpowiedzią na pilne potrzeby warszawskiego Centrum Zdrowia Dziecka. Inicjatywa zorganizowania zbiórki, która weszła do polskiego kalendarza już na stałe, narodziła się w programie ''Róbta, co chceta, czyli rockandrollowa jazda bez trzymanki''. W studiu Telewizji Polskiej, pod czujnym okiem Jurka Owsiaka, Agaty Młynarskiej i Waltera Chełstowskiego, rozpoczęła się akcja, która przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Dzięki niesamowitemu zaangażowaniu tysięcy wolontariuszy, harcerzy i tysięcy ludzi o wielkich sercach, udało się wtedy zebrać ponad 3,7 miliona złotych (1 535 440,68 USD). Przez 32 lata swojej działalności Fundacja WOŚP zebrała blisko 2,3 miliarda złotych i zakupiła ponad 74,5 tysiąca urządzeń medycznych.
Sprzęt od orkiestry trafił m.in. do Kliniki Okulistyki w Lublinie. - Tylko w latach 2022-2024 dostaliśmy sprzęt o wartości ponad 4 milionów zł. Jest to niezwykle ważny dar dla naszej okulistyki dziecięcej, ponieważ dzięki niemu udaje nam się leczyć na światowym poziomie. Wymienię chociażby mikroskop operacyjny, aparat do wykonywania operacji w przednim i tylnym odcinku oka i cały szereg kamer i aparatów do diagnostyki narządu wzroku - mówi prof. Robert Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Okulistyki Ogólnej i Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.
Sprzęt z naklejkami - serduszkami WOŚP był i nadal jest bardzo przydatny m.in. przy leczeniu małych pacjentów z Ukrainy, w obliczu pełnoskalowej wojny. - Jak tylko wybuchła pełnoskalowa agresja, zadzwoniłem do Fundacji WOŚP i poprosiłem o wsparcie przy zakupie ultrasonogafu. Natychmiast taką pomoc uzyskaliśmy. Pamiętam dokładnie ten czas, codziennie przyjeżdżały do nas dzieci z Ukrainy, zranione, z ryzykiem zakażeń, z ciałami obcymi wewnątrzgałkowo. I ten aparat bardzo, bardzo nam pomógł w tamtym okresie. Zresztą służy do dziś - dodaje profesor Rejdak.
Gwiazdorzy disco polo stanęli po stronie Owsiaka. Wcześniej grali na sylwestrze Republiki