Zwrot akcji w sprawie wiatraków pod Lublinem. ''Walka się opłaciła''
- W poniedziałek radni gminy Piaski zajmowali się petycją mieszkańców sprzeciwiających się budowie farmy wiatrakowej;
- Ku zaskoczeniu wszystkich - przyjęli petycję;
- Burmistrz poinformował, że lokalne władze biorą pod uwagę głos mieszkańców. Dodał też, że został wprowadzony w błąd przez firmę, która miała stawiać wiatraki. Co dalej?
Mieszkańcy podlubelskiej gminy Piaski - o tym, że obok ich domów mogą stanąć wiatraki - dowiedzieli się przypadkiem. Nikt z nimi wcześniej o tym nie porozmawiał, niczego nie wyjaśnił, nie przeprowadzono żadnej dyskusji. Dlatego połączyli siły i od lutego zaczęli walczyć o swoją małą ojczyznę, o czym szeroko pisaliśmy na naszym portalu.
Piaski to mała gmina w okolicy Krzczonowskiego Parku Krajobrazowego, przez którą płynie malownicza rzeka Giełczewka. Pełno tu lasów, a w nich zwierząt, w tym najróżniejszych gatunków ptaków. Są wąwozy, leśne ścieżki, pagórki. Część osób żyje głównie z agroturystyki i ekologicznych upraw. Tutaj znajduje się też odrestaurowana siedziba Ośrodka Praktyk Teatralnych Gardzienice, do którego przyjeżdżają widzowie i artyści z całego świata. I tu miały powstać ogromne wiatraki.
24 wiatraki wysokie na blisko 300 metrów
W tzw. uchwale intencyjnej radni zapisali m.in., że "maksymalna całkowita wysokość elektrowni wiatrowej będzie nie większa niż 290 metrów". Dodano, że powstaną nawet 24 takie budowle. - To będzie dramat dla tego pięknego krajobrazu, ale też dla naszego życia. Tu jest nasza oaza spokoju, nasz raj na ziemi - mówiła niedawno TOK FM pani Magda, mieszkanka okolicy.
Lokalna społeczność zorganizowała się i założyła stowarzyszenie "Wolni od Wiatraków". Mieszkańcy pisali petycje do gminy i organizowali protesty. Mówili o desperacji i bezsilności. Przekonywali, że władza pozostaje głucha na ich głosy, że nikt nie chce się z nimi spotkać i porozmawiać.
Sytuacja nagle się odwróciła
W poniedziałek (16 czerwca) radni mieli się zająć jedną z petycji mieszkańców, by wstrzymać inwestycję. - Byliśmy przekonani, że ją odrzucą. Rozważaliśmy, że pójdziemy dalej, że być może trzeba będzie zorganizować referendum o odwołanie władz naszej gminy. Ale wiadomo, że z referendami różnie w naszym kraju bywa, więc rozważaliśmy to na razie tylko teoretycznie. A tu takie zaskoczenie - powiedział TOK FM Przemek Kuśmierczyk, jeden z mieszkańców.
Wyjątkowe znalezisko na Podkarpaciu. O mały włos, a trafiłyby na śmietnik
Co prawda właściwa komisja w radzie najpierw jednogłośnie odrzuciła petycję, ale cała rada zdecydowała się ją przyjąć - 12 osób zagłosowało za, jeden radny był przeciw. - Nie mam wątpliwości, że ktoś nas w końcu usłyszał. Że dostrzeżono naszą siłę - w końcu zebraliśmy ponad dwa tysiące podpisów od naszych mieszkańców. Ale myślę, że zadziałała też siła mediów - dodał pan Przemek.
- Nie oszukujmy się - radni są wybrani przez nas i powinni działać na naszą rzecz. Dobrze, że w końcu to zrozumieli. Tym bardziej, że wcześniej radni z pobliskiej gminy Fajsławice też odrzucili pomysł z wiatrakami. Myślę, że nasi radni w końcu poszli po rozum do głowy. Może uznali, że politycznie nie opłaca im się po prostu iść z nami - mieszkańcami - na zwarcie. Jakiekolwiek argumenty do nich nie przemówiły, dziękujemy za tę decyzję i bardzo, ale to bardzo się cieszymy - skomentowała inna z mieszkanek, pani Magda.
Władze gminy wprowadzone w błąd?
Głos w sprawie - w trakcie obrad - zabrał też burmistrz Piask Michał Cholewa. - Wbrew temu co mówicie, bierzemy pod uwagę państwa sprzeciw i liczbę osób, które protestują - powiedział.
Podkreślił też, że został wprowadzony w błąd przez firmę, która chciała stawiać wiatraki na terenie gminy. Wcześniej jednym z argumentów, które słyszeli mieszkańcy, było to, że dzięki wiatrakom - przynajmniej część z nich - będzie mogło liczyć na darmowy prąd. - Tymczasem przepisy, które wchodzą w życie 2 lipca, w punkcie dotyczącym tzw. darmowej energii są dla nas niekorzystne, dla naszych mieszkańców - mówił burmistrz.
- To, co stało u podstaw naszej uchwały intencyjnej, na ten moment absolutnie nie spełnia tego warunku, dla którego podjęliśmy tę uchwałę. W momencie rozmowy z przedstawicielem firmy od wiatraków było to przedstawione w zupełnie inny sposób niż jest to zapisane w przepisach prawa. Dlatego teraz czekam tylko na ostateczną opinię kancelarii prawnej, która potwierdzi te zastrzeżenia, które mamy. Jak tylko opinię dostanę, jako burmistrz wystąpię do radnych o wycofanie się z uchwały inicjującej powstanie na terenie naszej gminy farmy wiatrakowej - podsumował samorządowiec.