,
Obserwuj
Lubelskie

Nowy trend na Wielkanoc w polskich rodzinach. "Nie stać przy kuchni czy zmywaniu naczyń"

4 min. czytania
03.04.2026 10:15

Trzydniowy świąteczny wyjazd w góry, na Mazury, nad morze czy na lubelskie Roztocze to koszt od kilkuset do nawet kilku tysięcy zł - wliczając w to ceny noclegów, paliwa, posiłków i specjalnej świątecznej oferty ze śniadaniem wielkanocnym. Wszystko zależy też oczywiście od hotelu i od naszych oczekiwań.

Wielkanocny mazurek
Wielkanocny mazurek
fot. Wojciech Wojtkielewicz/Polska Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jaka oferta czeka na hotelowych gości? 
  • Kiedy rozpoczyna się prawdziwy sezon turystyczny? 
  • Jak coraz częściej spędzamy lany poniedziałek?

Część hoteli przygotowała na Wielkanoc specjalne oferty. Tak jest m.in. w hotelu Arche Lublin. Świątecznych rezerwacji jest sporo - zarówno wielorodzinne, na kilka pokoi, jak też dla jednej czy dwóch par. Pobyty zaczynają się od Wielkiej Soboty - hotel oferuje gościom m.in. przygotowanie wielkanocnych koszyczków, które będą mogli poświęcić choćby w pobliskiej Katedrze Lubelskiej. - Przy okazji goście będą się mogli wybrać na spacer na lubelską Starówkę, by choć trochę poznać miasto - mówi Dorota Drzwiecka z Arche Lublin.

Jak dodaje, w niedzielę zaplanowano oczywiście tradycyjne wielkanocne śniadanie z jajkami i wędlinami w roli głównej. Inną atrakcją ma być przygotowywanie specjalnych wielkanocnych kartek - w święta w hotelu pojawi się rysowniczka, która wspólnie z dziećmi i dorosłymi będzie przygotowywać takie właśnie kartki, z nawiązaniem do Lublina, jego historii i tradycji. - Święta Wielkanocne są okresem, który chcemy spędzić rodzinnie, ale niekoniecznie w kuchni, przy przygotowywaniu świątecznych dań. Dlatego obserwujemy taki trend, że wiele osób wybiera wyjazd do hoteli, gdzie mogą mieć spokój i wszystko przygotowane - dodaje pani Dorota. 

Wiele ofert oferują pensjonaty i hotele w Kazimierzu Dolnym, który jest w tym czasie bardzo popularnym miejscem na świąteczne spacery. Za pakiet wielkanocny trzeba zapłacić nawet 3-4 tysiące zł za osobę, choć są też oczywiście tańsze propozycje. Warto się pospieszyć, bo wolnych miejsc jest jak na lekarstwo. W cenie jest uroczyste śniadanie wielkanocne, m.in. z mazurkami, sernikami czy paschą.

Przygrywka do sezonu turystycznego 

- Rzeczywiście, część z nas coraz częściej wybiera święta wyjazdowe, podobnie jak to ma miejsce w czasie Bożego Narodzenia. Widać, że wiele osób zaczyna z tego korzystać, łącząc to z wykorzystaniem zaległego urlopu i przedłużając sobie ten świąteczno-wiosenny wypoczynek. Oczywiście, w hotelach nie ma takiego obłożenia jak na majówkę, ale też widać, że gości jest więcej. W tym roku akurat Wielkanoc mamy całkiem wcześnie, ale rzeczywiście jest to bardzo ciekawa metoda na spędzenie czasu. Mamy nadzieję, że rzeczywiście będziemy w stanie przekonywać też coraz więcej osób, żeby wybierali takie destynacje jak Lublin, na spędzanie tych świąt z rodziną - mówi w rozmowie z TOK FM Krzysztof Raganowicz, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej "Metropolia Lublin". 

Jak dodaje, taki prawdziwy sezon turystyczny zaczyna się właśnie tuż po Wielkanocy, tak jest w Lublinie od kilku lat, kiedy z tygodnia na tydzień widać więcej turystów na ulicach, więcej gości w restauracjach i więcej rezerwacji w hotelach. - I to, co widzimy w naszych statystykach, to fakt, że ten sezon przeciąga się nam potem do późnej jesieni. Także mamy nadzieję, że w tym roku będzie tak samo. W Lublinie jest naprawdę co zobaczyć i zachęcamy wszystkich, żeby przyjeżdżali i odkrywali miasto już zaczynając od Świąt Wielkanocnych, potem przez majówkę i cały sezon turystyczny, korzystając chociażby z miejskich atrakcji, w tym z nowo otwartego szlaku filmowego - mówi Raganowicz.

Jak słyszymy, miasto liczy, że w tym sezonie turystów będzie jeszcze więcej niż przed rokiem, a powodem tego mogą być "zawirowania", w tym wojny na świecie. Wiele osób zrezygnowało z wyjazdów na Bliski Wschód czy dalej do Azji. Odwołują rezerwacje, rezygnują z lotów, bo ceny biletów lotniczych też idą w górę. - Ten sezon turystyczny może być ciekawy, z różnych względów. Być może będzie tak, że część osób wybierze np. Lublin na wakacje albo na krótkie weekendowe pobyty. Ze względu na sytuację na świecie plany się zmieniają. Paradoksalnie mogą nam też sprzyjać wysokie koszty paliwa, bo przypuszczam, że ludzie nie będą chcieli jechać jakoś bardzo daleko, tylko wybiorą bliższe destynacje, być może właśnie Lublin i Lubelszczyznę. To przypuszczenia, konkretne dane będziemy mieć oczywiście dopiero za rok - mówi Marcin Kęćko, zastępca dyrektora w Wydziale Sportu i Turystyki Urzędu Miasta Lublin.

Lany poniedziałek w restauracji?

Nową modą, którą obserwują restauratorzy, jest lany poniedziałek w restauracji. O ile w Triduum Paschalne duża część lokali jest zamknięta, o tyle w poniedziałek - już się otwierają. Lepiej wcześniej zamówić stolik, bo miejsca wyczerpują się niemal z godziny na godzinę. - Rzeczywiście, obserwujemy taką modę, że wiele rodzin wybiera świąteczny poniedziałek w restauracji. By nie siedzieć w domu, nie stać przy kuchni czy przy zmywaniu naczyń, tylko właśnie zjeść coś dobrego na mieście. Mamy nawet kilkunastoosobowe rezerwacje, a goście wskazują, że ma to być spotkanie rodzinne - mówi w rozmowie z TOK FM Izabela Kozłowska-Dechnik, właścicielka dwóch lubelskich restauracji - Mandragory i Perliczki. 

Jak dodaje, ten świąteczny czas to jest też pewna swoboda w restauracji. Można spróbować czegoś z talerza od męża, syna czy od szwagierki - nikt się na nikogo nie ogląda, jest duży luz i wspólne biesiadowanie. - Zauważam, że bardzo zaczęliśmy sobie cenić ten czas z rodziną. Na co dzień spędzamy go razem tak mało, że czasami te niedziele czy takie święta jak Wielkanoc chcemy spędzić wspólnie. Wtedy mamy chwilę, by nawzajem się posłuchać, opowiedzieć sobie, co u nas - podsumowuje Izabela Kozłowska-Dechnik. 

źródło: TOK FM