Nie chcą wiatraków pod oknami. "Czuję się oszukana i zawiedziona"
- Radni z Piask - jednogłośnie - zgodzili się wstępnie na zmianę planu zagospodarowania przestrzennego gminy tak, by móc tu zbudować farmę wiatrakową;
- Mieszkańcy są temu przeciwni. 'Nikt z nami wcześniej o tym nie rozmawiał' - mówią;
- Powstały petycje, pod którymi podpisało się łącznie ponad 2,5 tys. osób. Założono też stowarzyszenie Wolni od Wiatraków;
- Władze gminy uspokajają. Przekonują, że przyjęte uchwały niczego nie przesądzają, a czas na konsultacje społeczne jeszcze będzie.
Piaski to małe miasteczko na Lubelszczyźnie, siedziba gminy miejsko-wiejskiej. W okolicy jest Krzczonowski Park Krajobrazowy, przez gminę płynie malownicza rzeka Giełczewka. Pełno tu lasów, a w nich zwierząt i najróżniejszych gatunków ptaków. To tu znajduje się też odrestaurowana siedziba Ośrodka Praktyk Teatralnych Gardzienice, do którego przyjeżdżają widzowie i artyści z całego świata.
Kilkanaście tygodni temu radni z Piask - jednogłośnie - zgodzili się wstępnie na zmianę planu zagospodarowania przestrzennego gminy tak, by móc tu zbudować farmę wiatrakową. Inwestycję chce zrealizować przedsiębiorca spoza gminy, który wystąpił do burmistrza z taką propozycją. Wiadomość ta spadła na mieszkańców jak grom z jasnego nieba. Większość dowiedziała się o tym przypadkiem, niektórzy - do niedawna - nie wiedzieli wcale.
Chcą ruszyć Zełeńskiemu i Ukrainie z pomocą. Dlaczego to misja ważna też dla Polski?
- Nikt z nami wcześniej o tym nie rozmawiał, nic do nas nie dochodziło. Gdy są zapowiadane duże opady śniegu, ulewny deszcz albo gdy trzeba zapłacić podatek, to dostajemy SMS-y z gminy. A w tak ważnej sprawie nawet słowem nie wspomnieli - denerwuje się jedna z mieszkanek, Anna Zarzeczna.
- Gdy się o tym dowiedzieliśmy, to przez trzy noce z mężem nie mogliśmy spać - wtóruje inna mieszkanka Elżbieta Krupa. - Przecież my tych ludzi wybraliśmy. Sama głosowałam na jednego z tych radnych. I teraz co? Czuję się oszukana i zawiedziona - dodaje.
Co zakłada uchwała? 'To będzie dramat dla naszego krajobrazu'
W uchwale Rady Gminy Piaski dotyczącej przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego zapisano m.in., że "maksymalna całkowita wysokość elektrowni wiatrowej będzie nie większa niż 290 metrów". - To będzie dramat dla tego pięknego krajobrazu, ale też dla naszego życia tutaj. To jest nasza oaza spokoju, nasz raj na ziemi - kręci głową pani Magda, mieszkanka okolicy.
Zapewnia, że mieszkańcy nie są przeciwni odnawialnym źródłom energii. Wielu korzysta np. z fotowoltaiki. Są świadomi zagrożeń wynikających ze zmian klimatu i podkreślają, że zależy im na dbaniu o środowisko. Denerwują się jednak, że "nikt z nimi nie rozmawia" o tak dużej i ważnej sprawie. - W uchwałach rady czytamy, że w planach są nawet 24 wiatraki. To jest przerażające - grzmi pani Magda.
(Jeden z mieszkańców przygotował wizualizację wiatraków na podstawie przyjętych uchwał)
Joanna Holcgreber jest aktorką Ośrodka Gardzienice, też mieszka tu od wielu lat. W rozmowie z nami przyznaje, że początkowo nie rozumiała, skąd ten cały protest. - Myślałam: chcemy przecież pozbyć się smogu, który w Piaskach momentami bardzo daje się odczuć; chcemy czystej energii i dobrych rozwiązań - wspomina. - Ale potem zaczęliśmy się spotykać, rozmawiać, analizować i nasi znajomi uświadomili nam, że to jest robione bez pojęcia. Po pierwsze - bez konsultacji z nami, a po drugie - z takim rozmachem - dodaje pani Joanna.
Petycje i nowe stowarzyszenie
Mieszkańcy poszczególnych miejscowości w gminie Piaski połączyli siły. W bardzo krótkim czasie przygotowali kilka petycji i zebrali pod nimi w sumie ponad 2,5 tysiąca podpisów. Założyli też stowarzyszenie Wolni od Wiatraków, którego szefową jest Elżbieta Krupa.
Przemek Kuśmierczyk - również mieszkaniec okolicy - przyznaje, że pozytywnie zaskoczyła go mobilizacja lokalnej społeczności. Jak opisuje, ludzie sami z siebie drukowali ulotki z informacją, jakie gmina ma plany, z własnych środków zamówili banery, które powiesili na płotach (część zniszczono), sami też chodzili po domach, by rozmawiać z ludźmi, pytać o ich zdanie i zbierać podpisy.
- W całej sprawie najbardziej zabrakło informacji i ja jestem z tego powodu zbulwersowany. Byłem m.in. na spotkaniu sołeckim w innej sprawie, kilka dni po przyjęciu uchwały radnych, i nawet słowem nikt się nie zająknął o tych gigantycznych wiatrakach - mówi pan Przemek. Jak podkreśla, te 2,5 tysiąca zebranych podpisów to mniej więcej 30 procent mieszkańców. - Skala jest duża. Stanowimy wspólnotę samorządową i w myśl ustawy o samorządzie lokalnym trzeba brać pod uwagę także nasz głos. A w tej sprawie ktoś chyba o tym zapomina - dodaje Kuśmierczyk.
Mieszkańcy przekonują, że nie odpuszczą. - Wiem, że dziś ta nasza walka przypomina trochę taką - w przenośni - walkę z wiatrakami, bo radni nas nie słuchają, głosują jednogłośnie. Ale to nie jest tylko przenośnia. My się nie poddamy, żadne wiatraki u nas stanąć nie mogą - mówi pan Wojciech, którego spotykamy przed jednym z gospodarstw.
Co na to władza?
Zastępca burmistrza Piask Marcin Najda podkreśla, że przyjęte uchwały to dopiero początek, który o niczym nie przesądza. - One inicjują cały proces, a czas na to, by dyskutować i przeprowadzić konsultacje społeczne zaczyna się tak naprawdę dopiero teraz - informuje Najda.
Jak dodaje, pierwotnie mówiło się m.in. o wiatrakach w miejscowości Wola Gardzienicka, ale przedsiębiorca już się z tego pomysłu wycofał 'z uwagi na nieuzasadnienie ekonomiczne i techniczne tej inwestycji'. - Co do wysokości wiatraków, w naszych uchwałach jest określona maksymalna wysokość. Zapewniam jednak, że jeżeli powstaną jakiekolwiek wiatraki, to na pewno o takiej wysokości nie będzie mowy. Tak samo jeśli chodzi o samą liczbę wiatraków - na pewno będzie ich mniej - zapewnia zastępca burmistrza.
To samo słyszymy od radnych. - Jesteśmy na początku drogi. Nasze uchwały o niczym nie świadczą - twierdzi radny Tomasz Cholewa. Dodaje, że zdania w gminie są podzielone. - Zawsze będzie tak, że jednym coś pasuje, a innym nie. Tak też jest tutaj. Od części osób słyszę, że im się pomysł podoba. Że będzie można przyjechać, popatrzeć na te wiatraki - opowiada. Dopytywany, czy samo "patrzenie na wiatraki" to w ogóle jakiś argument, odpowiada: "W góry też jeździmy po to, aby popatrzeć na widoki".
Strach wokół lotniska w Jasionce. 'Nie jesteśmy przygotowani na żądną sytuację kryzysową'
Te wyjaśnienia nie uspokajają mieszkańców. Ich zdaniem sprawa jest prosta - uchwała przyjęta, a więc plany są. - Mówi się nam, że gmina zyska na tym finansowo, z tytułu podatku od nieruchomości. Ale ile zyska, a ile straci? Ile stracimy społecznie, przyrodniczo, środowiskowo? Dlaczego tego rachunku do tej pory nie ma? Czy ze względu na jakiś dochód gminy mają cierpieć jej mieszkańcy? - pytają nasi rozmówcy.
- W naszej ocenie chodziło o to, aby o sprawie nikt się nie dowiedział. Podano ogłoszenie jedynie w Biuletynie Informacji Publicznej, gdzie nikt nie zagląda. Dlatego złożyliśmy petycję i będziemy dalej walczyć - podsumowuje z mieszkanek, pani Ela.