Co Joanna Mucha powiedziała zespołowi w MEN? "Zapanowała cisza"
- Joanna Mucha, która w MEN odpowiadała m.in. za edukację dzieci cudzoziemskich, ogłosiła, że odchodzi z rządu;
- Mucha przygotowywała program 'Szkoła dla wszystkich', który miał wspierać placówki oświatowe w pracy z dziećmi z innych krajów;
- Jak słyszymy od członków zespołów, który pracował nad projektem - w poniedziałek Mucha miała im powiedzieć, że program nie będzie realizowany i że to nie jest jej decyzja;
- Ministra Barbara Nowacka w mediach społecznościowych poinformowała, że program będzie - tylko musiał być poprawiony.
Joanna Mucha poinformowała w poniedziałek, że złożyła rezygnację z funkcji wiceministry edukacji. W rządzie Donalda Tuska odpowiadała m.in. za edukację dzieci cudzoziemskich. Opracowała - wraz z zespołem - założenia programu 'Szkoła dla wszystkich', na który wiele placówek bardzo czekało. Miał ruszyć od września i być sfinansowany z pieniędzy z Krajowego Planu Odbudowy. Nic z tego na razie nie wyszło.
O co chodziło w tym programie? Zakładał trzy moduły:
- Pierwszy dotyczył dofinansowania do zatrudnienia asystenta międzykulturowego przez 12 miesięcy. Warunkiem uzyskania takiego wsparcia miała być obecność co najmniej jednego ucznia z Ukrainy w polskiej szkole.
- Drugi zakładał polepszenie dobrostanu uczniów z Ukrainy, którzy są w polskich szkołach i nie radzą sobie emocjonalnie. Chodziło o realizację różnych form wsparcia, m.in. sfinansowanie warsztatów psychologicznych i terapii.
- Moduł trzeci - zatytułowany "Doskonalenie kadr systemu oświaty"- miał podnieść kompetencje nauczycieli i innych pracowników szkół w zakresie nauczania i wsparcia dzieci w klasie wielokulturowej. Kluczowe miały być przy tym integracja dzieci oraz budowanie otwartego i wspierającego środowiska szkolnego.
Program jest gotowy, odbyły się konsultacje publiczne na jego temat, a sam projekt został już wpisany do wykazu prac legislacyjnych rządu. Jednak nasi rozmówcy mówią, że w poniedziałek (23 czerwca) usłyszeli, że na jego realizację nie mają co liczyć.
Co wiceministra Joanna Mucha powiedziała na spotkaniu?
- Rano mieliśmy spotkanie w Ministerstwie Edukacji w ramach grupy roboczej zajmującej się integracją ukraińskich dzieci w polskim systemie edukacji. Na tym spotkaniu Joanna Mucha powiedziała nam, że dowiedziała się, że program "Szkoła dla wszystkich" nie będzie realizowany. Dodała, że poda się do dymisji. Zapanowała cisza - mówi TOK FM Myrosława Keryk z fundacji "Ukraiński Dom" w Warszawie.
I podkreśla, że informacja była dla wszystkich "szokująca". Program, jak podkreśla, miał być szansą na potrzebną reformę systemu edukacji w Polsce - "miał pomóc nauczycielom w tym, jak pracować w klasie z uczniami z różnych krajów świata".
Zaskoczenia nie kryje też Agnieszka Kosowicz z fundacji "Polskie Forum Migracyjne". - Prace nad tym programem trwały blisko półtora roku. Jesteśmy sfrustrowani i zawiedzeni. To była praca wiceministry Muchy i nasza. I teraz ma to pójść na marne? Nie wiem, jak rząd z tego wybrnie - komentuje.
Wskazuje, że sytuacja jest tym bardziej problematyczna, że - bazując na tym programie szkoły - m.in. w Warszawie - zatrudniały już asystentów międzykulturowych. Liczyły, że zdobędą na to finansowanie, gdy inicjatywa wejdzie w życie. - Przecież Polska szkoła jest dziś szkołą z tysiącami dzieci z Ukrainy, ale i innych krajów. I to się nie zmieni. Wielokulturowość jest faktem - podkreśla Kosowicz.
W podobnym tonie wypowiada się też Agnieszka Kozakoszczak z Fundacji na Rzecz Różnorodności Społecznej, współkoordynatorka ogólnopolskiej Koalicji na rzecz wzmacniania roli asystentek i asystentów międzykulturowych oraz romskich, która także uczestniczyła w pracach zespołu. - Ten program miał być przełomowy. Miał wprowadzić bardzo ważne zmiany dla szkół przyjmujących dzieci z doświadczeniem migracji. Była tam mowa m.in. o budowaniu szkoły integrującej i włączającej, a także o zatrudnianiu asystentek międzykulturowych i ich szkoleniu. Bez tego programu asystentki nadal będą rozpoczynać pracę w szkole bez żadnego przygotowania i przeszkolenia - mówi Kozakoszczak.
Jak dodaje, Joanna Mucha przekazała zespołowi, że wstrzymanie programu to nie decyzja ministerstwa tylko Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Joanna Mucha odsyła do wpisu w internecie
Sama Joanna Mucha nie chciała z nami na ten temat na razie rozmawiać. Odesłała nas do oświadczenia w mediach społecznościowych. Tam napisała m.in., że "przez wiele miesięcy intensywnie pracowała nad projektami, które(...) mogły zmieniać polską szkołę". "Niestety, mimo wielu prób i rozmów, nie udało się zbudować poparcia dla ich realizacji w kierownictwie MEN i w rządzie. W tej sytuacji kontynuowanie pracy na dotychczasowym stanowisku uznałam za niezasadne" - podała.
Dlaczego rząd miałby chcieć wycofać się z programu?
- To jest decyzja polityczna. Ktoś się czegoś boi. Prawdopodobnie nie chcą, by mówiono, że rząd wspiera Ukraińców bardziej niż do tej pory. Nie chcą, by Konfederacja czy PiS miały "paliwo" w tym zakresie - mówi nam polityczka związana z Polską2050, która chce zachować anonimowość. Dodaje, że w wielu sprawach górę biorą teraz kalkulacje polityczne i "związany z nimi strach". - A po przegranych wyborach prezydenckich jest on jeszcze większy. Tyle, że ten program jest wpisany w KPO. Miały zyskać dzieci - rozkłada ręce nasza rozmówczyni.
Co na to Ministerstwo Edukacji Narodowej?
Ministra Barbara Nowacka - po informacji o odejściu Joanny Muchy - napisała w mediach społecznościowych, że program będzie, ale musiał zostać "pilnie poprawiony" w ministerstwie. W jakim zakresie - nie podała. Zadeklarowała jednak, że "w najbliższych dniach trafi na posiedzenie Rady Ministrów".
"Warszawa czeka na rządowy program pomocy uczniom ukraińskim"
W samej Warszawie - jak pisaliśmy na naszym portalu - obecnie zatrudnionych jest 59 asystentów i asystentek międzykulturowych. Pracują w trzech liceach ogólnokształcących i 44 szkołach podstawowych. Miasto zatrudnia również 21 osób jako pomoc nauczyciela dla dziecka cudzoziemskiego - pracują w 16 przedszkolach i szkołach.
"Warszawa czeka na rządowy program pomocy uczniom ukraińskim, w którym zaplanowane jest dofinansowanie etatów asystenckich" - przekazała nam kilkanaście dni temu rzeczniczka warszawskiego ratusza.
- Chcemy dokładnie wiedzieć, co zapisano w umowie między Polską a Unią Europejską, na co dokładnie mają pójść te pieniądze, które były zaplanowane na program dla dzieci i szkół. To prawdopodobnie ok. 500 milionów złotych. Będziemy dopytywać na drodze dostępu do informacji publicznej - zapowiada Myrosława Keryk z "Ukraińskiego Domu".